Marathon jeszcze przed swoją premierą budził sporo kontrowersji. Jedni nie kryli zaciekawienia tym, co pokażą twórcy Halo i Destiny. Drudzy zwiastowali ogromną wpadkę i niepowodzenie projektu.
Od premiery gry minął miesiąc. I cóż, może nie jest beznadziejnie, ale jednocześnie trudno uznać, że starania Bungie naprawdę wypaliły.
Marathon
Marathon z odpływem graczy?
Marathon na rynku pojawił się 5 marca. W dniu swojej premiery sieciowy FPS przyciągnął na Steamie około 88 tysięcy osób. Wydawało się, że mogą to być jedynie obiecujące początki, po których gra wystrzeli. Tymczasem wystarczył miesiąc, by wydana przez Sony pozycja straciła około 60% bazy graczy. Dość powiedzieć, że w trakcie ostatniej doby na serwerach na PC przebywało maksymalnie 36 tysięcy ludzi. W momencie pisania tego tekstu było zaś 22 tysiące osób. W związku z kosztami poniesionymi przez twórców i wydawcę trudno uznać taki rezultat za choćby przyzwoity, jak na grę-usługę
Oczywiście, Marathon ukazał się też na konsolach PlayStation 5 i Xbox Series X/S, niewykluczone zatem, że tam statystyki te będą wyglądać inaczej – pytanie czy lepiej, czy gorzej. Tak czy inaczej, wydaje się, że można w pewnym sensie bić na alarm. Wielu graczy jeszcze przed premierą tytułu od Bungie okrzyknęła go mianem Concord 2.0, co oczywiście nie było bynajmniej komplementem. FPS musiał się mocno postarać, by zerwać z tą łatką. Co prawda udało mu się już przebić nieudany tytuł od Firewalk Studios, który zamknięto po 2 tygodniach, ale raczej nie w takie “sukcesy” tutaj celowano.
GramTV przedstawia:
To o tyle ciekawe, że sam Marathon posiada na Steamie 86% pozytywnych ocen, podczas gdy jego średnia na Metacriticu wynosi 80 na 100. Niemniej coś powoduje, że nawet ci, którzy produkt kupili (i to za niemałe pieniądze), z jakiegoś powodu szybko go porzucili. Natomiast napływ nowych graczy jest mniejszy niż odpływ tych, którzy wylogowali się z serwera. To oczywiście tylko pierwszy miesiąc, ale fakt, że już teraz produkcja, na którą wyłożono ogromne pieniądze, przegrywa z Arc Raiders czy Helldiver 2, nie jest dobrym prognostykiem na przyszłość.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Dokładnie o tym ostatnio z kimś rozmawiałem w komentarzach. Ktoś porównał liczby do innej gry sieciowej tylko czeskiej firmy co ma 4x mniej pracowników i znacząco niższe koszty ogólnie bo są w Czechach a nie Waszyngtonie.
Jak mówiłem - gra nie musi być zła żeby się nie sprzedać. Wystarczy że nie podoba się ludziom. Chyba dlatego jeżeli już ktoś grał to daje plusa. Ale mało kto chce grać.
Concord 2.0 to Highguard. Concord 3.0 może? Concord 4.0 to Hunters cośtam od Sony na bazie Horizon.