Publikacja kolejnych materiałów dotyczących sprawy Jeffreya Epsteina przynosi kolejne informacje. Jedne bardziej szokujące, inne mniej.
Czego tym razem dowiedzieliśmy się zatem od Departamentu Sprawiedliwości? Ano np. tego, że są szanse, iż przynajmniej niektórzy z was mieli szansę grać z Epsteinem po sieci.
Jeffrey EpsteinFoto: IMAGO/Avalon.red
Epstein mógł pochwalić się kontem Xbox Live. Ale go zbanowali
W tonach maili wysłanych i otrzymanych przez Epsteina znalazła się również wiadomość z grudnia 2013 roku. W tejże wiadomości Microsoft poinformował amerykańskiego finansistę, że jego konto w usłudze Xbox Live zostało zbanowane. Powód? Jak napisano, podstawą do tego były “nękanie, groźby oraz/lub wyzywanie innych graczy”.
Kilka godzin później sprawa została pogłębiona. Okazuje się, że rzeczony ban był spowodowany faktem, iż Epstein już wtedy był zarejestrowanym przestępcą seksualnym. Tymczasem sam Microsoft współpracuje z organami ścigania, by uniemożliwić tego typu przestępcom korzystanie ze swojej sieci społecznościowej.
GramTV przedstawia:
Niemniej sam Epstein zarejestrowanym przestępcą seksualnym był już od 2008 roku, dlaczego zatem jego konto Xbox Live otrzymało bana dopiero 5 lat później? Otóż omawiany tutaj profil założony został dopiero w październiku 2012 roku. Niemniej nadal mówimy tutaj o ponad roku, który był potrzebny MS by wytropić właściciela Little Saint James.
Oczywiście nie ma pewności, czy i jak Epstein korzystał ze swojego konta Xbox Live. Niemniej we wspomnianych mailach znajdziemy też np. wiadomość z 2014 roku, w której pyta on o Kinecta do konsoli Xbox 360. Z kolei w innym mailu, wysłanym 5 lat później, próbował on dowiedzieć się, dlaczego Xbox ściągnął z niego opłatę w wysokości 25,24 dolarów.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!