Giganci AI masowo niszczą książki. Internet przestaje jej wystarczać

Jakub Piwoński
2026/07/28 13:00
1
0

Miliony używanych woluminów znikają z rynku, by zasilić modele językowe. Firmy technologiczne wykupują je, skanują i wysyłają na makulaturę.

Jak przytacza Intera.pl, branża sztucznej inteligencji znalazła nowe źródło danych do trenowania swoich modeli. Gdy internet przestaje wystarczać, firmy technologiczne zaczęły masowo wykupywać używane książki z antykwariatów. Po zakupie trafiają one do zakładów zajmujących się tzw. skanowaniem destrukcyjnym – procesem, w którym książki są rozcinane, błyskawicznie digitalizowane, a następnie fizycznie niszczone. Szacuje się, że na całym świecie w ten sposób z rynku zniknęło już około 3 milionów książek.

Łakomstwo AI
Łakomstwo AI
grafika wygenerowana przez AI

Internet przestaje wystarczać AI

Powód jest prosty. Najnowsze modele AI potrzebują coraz większej liczby wysokiej jakości tekstów, a otwarte zasoby internetu zostały już w dużej mierze wykorzystane. Dodatkowo sieć coraz bardziej zapełnia się treściami wygenerowanymi przez... samą sztuczną inteligencję, co może prowadzić do pogarszania jakości kolejnych modeli. Dlatego firmy zwróciły się ku książkom wydanym jeszcze przed erą generatywnej AI. Największym zainteresowaniem cieszą się publikacje naukowe, monografie, opracowania historyczne czy lokalne wydawnictwa, które nigdy nie doczekały się cyfrowych wydań.

GramTV przedstawia:

Po zeskanowaniu tekst trafia bezpośrednio do baz danych modeli językowych, natomiast papier zostaje przekazany do recyklingu. Co istotne, nie jest to klasyczna digitalizacja – zeskanowane książki nie trafiają do publicznych bibliotek ani jako e-booki. Ich zawartość pozostaje wyłącznie w bazach wykorzystywanych przez AI. Co ważne, w Stanach Zjednoczonych ten proceder został uznany za zgodny z prawem. W głośnej sprawie dotyczącej firmy Anthropic sąd orzekł, że zakup fizycznej książki, jej zeskanowanie i zniszczenie egzemplarza na potrzeby szkolenia sztucznej inteligencji może mieścić się w granicach dozwolonego użytku. W Europie sytuacja pozostaje znacznie mniej jednoznaczna.

Cała sprawa budzi jednak kontrowersje. Krytycy zwracają uwagę, że z rynku znikają często trudno dostępne publikacje wydawane w niewielkich nakładach. Ich treść nie trafia do otwartych archiwów, lecz do zamkniętych baz danych należących do prywatnych korporacji. W praktyce użytkownik nie przeczyta cyfrowej kopii książki, lecz otrzyma jedynie odpowiedź wygenerowaną przez AI. Zdaniem części ekspertów może to utrudnić weryfikację informacji i z czasem ograniczyć dostęp do cennego dziedzictwa kulturowego.

Komentarze
1
Yarod
Gramowicz
Dzisiaj 13:30

Zaje...bym. Nie mam nic do digitalizacji ale niszczenie ksiazek pod AjAj i to na dodatek antykwarycznych (pewnie czasem juz dość rzadkich) to po prostu barbarzynstwo