Jak podaje Square Enix, Final Fantasy 7 Revelation zostanie ponownie zaprezentowane podczas Gamescom Opening Night Live, które odbędzie się 25 sierpnia. Na wydarzeniu pojawi się również reżyser gry, Naoki Hamaguchi, co sugeruje, że gracze mogą liczyć na pokaz nowych fragmentów rozgrywki.
Final Fantasy 7 Revelation
Final Fantasy 7 Revelation na Gamescomie
Organizatorzy Opening Night Live zapowiedzieli, że podczas wydarzenia zobaczymy nowe materiały i usłyszymy kolejne wieści o Final Fantasy 7 Revelation. Nie ujawniono jeszcze, co dokładnie zostanie pokazane, jednak obecność Naokiego Hamaguchiego zwiększa szanse na obszerną prezentację gameplayu oraz kolejne informacje o systemach gry.
Wczytywanie ramki mediów.
Revelation będzie trzecią i zarazem finałową częścią trylogii Final Fantasy VII Remake. Dotychczas ujawnione informacje wskazują, że gra zaoferuje znacznie większą swobodę eksploracji niż poprzednie odsłony.
Gracze już na wczesnym etapie rozgrywki uzyskają dostęp do statku powietrznego Highwind, który pozwoli swobodnie podróżować niemal po całym świecie. Nic nie będzie stało na przeszkodzie, by odwiedzać również bardziej wymagające lokacje przed ukończeniem głównego wątku fabularnego. Do drużyny dołączą dwie kultowe postacie: Vincent Valentine i Cid Highwind.
GramTV przedstawia:
Nowością będzie także system FITS, inspirowany klasycznym systemem profesji z wcześniejszych odsłon serii.
Każda postać otrzyma dostęp do czterech przypisanych ról, których nie będzie można dowolnie mieszać. Według Hamaguchiego rozwiązanie to ma zachować unikalny charakter poszczególnych bohaterów, jednocześnie pozostawiając szerokie możliwości rozwoju dzięki Materii, Weapon Skills oraz Synergy Abilities.
Final Fantasy 7 Revelation zadebiutuje wiosną 2027 roku na PlayStation 5, Xbox Series X|S, PC i Nintendo Switch 2. Gamescom Opening Night Live odbędzie się 25 sierpnia, a oprócz nowej prezentacji Final Fantasy 7 Revelation zobaczymy również m.in. Silent Hill: Townfall, dodatek do Wiedźmina 3 oraz inne, wciąż nieujawnione zapowiedzi.
W pierwszą część tej trylogii bawiłem się setnie, dodatek z Yuffie też był fajny, także bez namysłu kupiłem cześć drugą. I to był błąd z mojej strony.
Podróżowanie po otwartym świecie zrobione fatalne, na każdym wycinku mapy identyczne aktywności do odhaczenia, do tego miejsca, gdzie nie ma nic ciekawego, wypełniane były minigierkami. Finał karcianki był mocno rozczarowujący.
Finał pierwszej części dawał nadzieję na jakąś nową fabułę i inne zakończenie w stosunku do oryginału z 1997 roku. Jednakże chyba się wystraszyli najbardziej skostniałej bazy graczy, którzy uznali, że zmiana w stosunku do "świętej księgi z roku 1997" była herezję i w efekcie czego druga część idzie toczka w toczkę zgodnie z fabuła oryginału. Jak dla mnie strata, bo nie było ani jednego momentu, kiedy coś mnie zaskoczyło.
Także odnośnie części trzeciej poczekam na recenzje graczy. Jeśli znowu będzie minigierka na minigierce i będzie minigierką poganiać, to sobie odpuszczę.
Jedyny plus to Matthew Mercer jako Vincent Valentine. Ci, których interesuje poczytajcie o jego wywiadzie do tej roli. Nawet mu nie powiedzieli jaką postać będzie grał.