Odszedł Peter Cullen, aktor głosowy, który przez dekady użyczał głosu Optimusowi Prime'owi. Miał 85 lat.
Fani Transformers żegnają jedną z najważniejszych osób związanych z historią marki. Peter Cullen, którego charakterystyczny, niski głos na zawsze związał się z przywódcą Autobotów, zmarł 26 sierpnia w swoim domu w Los Angeles. Informację o jego śmierci potwierdził agent aktora, a rodzina przekazała, że Cullen odszedł w otoczeniu najbliższych.
Transformers
To jego głos stał się głosem Optimusa Prime'a
Cullen po raz pierwszy wcielił się w Optimusa Prime'a w animowanym serialu Transformers z lat 80. Jego interpretacja postaci przetrwała jednak znacznie dłużej niż sama produkcja. Po około dwóch dekadach przerwy aktor powrócił do roli w filmie Transformers Michaela Baya z 2007 roku, a później ponownie nagrywał głos bohatera w kolejnych filmach, serialach i grach. Za pracę przy Transformers: Prime otrzymał nawet nominację do Daytime Emmy.
Co ciekawe, charakterystyczny głos Optimusa Prime'a miał bardzo osobiste źródło. Cullen inspirował się swoim bratem Larrym, weteranem amerykańskiej piechoty morskiej, którego uważał za swojego bohatera. Jak tłumaczył w jednym z wywiadów, chciał przenieść do postaci jego sposób mówienia, spokój, siłę i autorytet.
GramTV przedstawia:
Cullen był jednak kimś więcej niż tylko głosem Optimusa Prime'a. W trakcie swojej wieloletniej kariery zagrał setki ról, a drugą najbardziej rozpoznawalną postacią, której użyczał głosu, był Kłapouchy z produkcji o Kubusiu Puchatku. Na swoim koncie miał również między innymi głos KARR-a w Knight Rider, efekty głosowe Predatora (współtworzył więc legendarny film z 1987) oraz rolę Thaedusa w animowanym Invincible.
Peter Cullen pozostawił po sobie ogromne dziedzictwo w świecie animacji i dubbingu. Dla kolejnych pokoleń widzów jego głos stał się nierozerwalną częścią Optimusa Prime'a — bohatera, którego trudno dziś wyobrazić sobie brzmiącego inaczej.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Przykre, kolejny "symbol dzieciństwa" dla pokolenia 40/50-latków odszedł. Ale trzeba przyznać że kariere miał długą, chyba jeszcze nawet niedawno użyczał głosu w Invincible.