Temat sztucznej inteligencji coraz mocniej powiązany jest z tworzeniem gier. Firmy nierzadko korzystają już z pomocy AI nie tylko przy kodowaniu, ale nawet tworzeniu pewnych elementów.
Już sam ten fakt wywołuje kontrowersje. A przecież cały czas, jak twierdzą niektórzy, powoli acz nieubłaganie zbliżamy się do momentu, gdy za pomocą jednego promptu stworzyły całą grę.
Grand Theft Auto 6
Szef Take-Two nie wierzy w to, że AI wyprze tradycyjny gamedev
Największe zamieszanie ostatnimi czasy wywołał Project Genie, za którym stoi Google. Gdy tylko funkcja ta została udostępniona, sieć zalały filmy prezentujące gry “stworzone” przez sztuczną inteligencję. Projekt, który zdawał się dawać możliwość zbudowania gry za pomocą jednego wpisu, wpłynął zresztą na cały rynek, a ceny akcji wielu firm z branży zaliczyły spadki. Niektórzy zaczęli nawet wieszczyć rychły koniec gamedevu w takim kształcie, jakim znaliśmy go dotychczas. Nastroje studzi jednak Strauss Zelnick, prezes Take-Two, według którego nie ma co liczyć na to, że Genie albo inny podobny mechanizm stworzy produkcję na poziomie np. Grand Theft Auto 6.
Czy zatem Zelnick obawia się wpływu AI na sytuację firm tworzących gry?
Nawet w najmniejszym stopniu. Istnieje już mnóstwo technologii pozwalających ludziom tworzyć gry wideo. W rezultacie każdego roku powstają tysiące gier. Mimo to hity niemal całkowicie skupiają się wokół dużych firm rozrywkowych, a od czasu do czasu trafia się tytuł indie, który zazwyczaj i tak jest dobrze sfinansowany i solidnie przygotowany.
Przekonanie, że nowe narzędzia pozwolą komuś nacisnąć przycisk, wygenerować hit i dostarczyć go milionom konsumentów na całym świecie, jest śmieszne. W branży rozrywkowej nigdy tak nie było.
Obecnie [w muzyce – przyp. red.] istnieją programy, które po wpisaniu polecenia wyrzucają profesjonalnie nagraną piosenkę. Brzmi to jak utwór, ale polecam wam, byście wysłuchali go więcej niż raz. To świetne jako kartka z życzeniami dla partnera na urodziny, ale to by było na tyle.
GramTV przedstawia:
Jednocześnie Zelnick wyraził też zaskoczenie wspomnianym spadkiem cen akcji. Według niego narzędzia opierające się na sztucznej inteligencji nie są wcale konkurencją dla deweloperów, a wartością dodaną, która może nawet przyczyniać się do wzrostu wartości firm. Szef Take-Two zwrócił również uwagę na fakt, że według niego AI zwyczajnie nie jest na tyle kreatywne, by powołać do życia coś choćby zbliżonego do Grand Theft Auto czy innych największych hitów.
Zelnick zdaje się więc uspokajać tych, którzy wieszczyli przejęcie gamedevu przez AI:
Byłem poniekąd oszołomiony reakcją rynku, ponieważ odebrano to jako zagrożenie dla naszej działalności, podczas gdy jest dość oczywiste, że narzędzia do tworzenia są korzystne dla naszej branży. Myślę, że pesymistyczne prognozy dla wielkich firm rozrywkowych zakładają, że narzędzia AI pozwolą każdemu tworzyć hity, ale to mija się z logiką. Te narzędzia mogą pomóc w tworzeniu zasobów, ale to nie pomoże w tworzeniu hitów.
Obecnie mamy mnóstwo dostępnych zasobów. Nie ma znaczenia, czy naciśniesz przycisk, by stworzyć dany element w sekundę, czy zajmie ci to 6 tygodni – na koniec dnia masz po prostu gotowy element. Każdego roku na rynek trafiają tysiące gier mobilnych, a hitami zostaje zaledwie garstka.
Podobnie można stworzyć elementy, które mogą wyglądać jak duża produkcja, np. NBA 2K czy EA Sports FC. Jednak stworzenie hitu tej rangi to zupełnie inna bajka, która wymaga ludzkiego zaangażowania i kreatywności.
Niezależnie od tego, czy ludzie z Doliny Krzemowej chcą to słyszeć, czy nie, AI to wielkie zbiory danych z ogromną mocą obliczeniową podpięte pod duży model językowy. Czym więc z definicji są zbiory danych? Są one zorientowane na przeszłość.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!