Digger nie podbił kin, ale coraz więcej ludzi z Hollywood broni wizji Alejandro G. Iñárritu, wskazując, że film nie zasłużył na tak dużą krytykę.
Digger na papierze miał wszystko, by przyciągnąć przed ekrany widownię. Tom Cruise zagrał w nietypowej roli, Alejandro G. Iñárritu to twórca nieprzeciętny, a całość miała być wyjątkowo wdzięczną satyrą na nasze czasy. Widownia tego nie kupiła. Krytycy z kolei podzielili się na dwa obozy – zwolenników i przeciwników filmu. Za to przedstawiciele Hollywood coraz wyraźniej bronią produkcji i kolegów po fachu. Szanse Cruise’a na Oscara są podobno wciąż realne, natomiast Iñárritu chwalony jest za odwagę.
Digger
Denis Villeneuve docenia film Digger
Mówimy o filmie, który kosztował ponad 250 mln dolarów, a zarobił na świecie marne 46 mln dolarów. To największa klapa w karierze Toma Cruise’a i z pewnością jedna z największych porażek we współczesnym kinie, wyjątkowo doniosły łabędzi śpiew poprzedniego kierownictwa Warner Bros. Film zbiera też mieszane recenzje. Obecnie ma 53% na Rotten Tomatoes. Ale Hollywood wyraźnie broni dzieła Iñárritu, dodając mu otuchy. Po tym, jak przychylnie o filmie wypowiedzieli się w mediach tacy twórcy jak Michael Mann, Ron Howard, Alfonso Cuarón, Ben Affleck, a nawet znany bardziej graczom Hideo Kojima, teraz głos zabrał reżyser Diuny, Denis Villeneuve. Co powiedział o filmie?
To niesamowita przejażdżka, mój przyjacielu. To komedia, ale wściekła komedia, i bardzo ważne lustro. To bardzo ważny film.
GramTV przedstawia:
Kanadyjski twórca wypowiedział się po pokazie zorganizowanym przez Directors Guild of America i nie szczędził pochwał pod adresem Iñárritu. Reżyser podkreślił przede wszystkim to, co niedawno powiedział też Ben Affleck – że największą siłą Iñárritu i Diggera jest to, że film nie bał się zaryzykować. Iñárritu jest niewątpliwie artystą, który każdym kolejnym filmem przesuwa własne granice i stawia się w niebezpiecznej artystycznie pozycji. Zaczynał od takich filmów jak Amores perros, dał nam też rewelacyjne 21 gramów, a potem wrócił i zyskał poklask dzięki Zjawie i Birdmanowi. Zawsze prowokował i to samo robi filmem Digger. Villeneuve zwrócił też uwagę na ręcznie wykonane elementy scenografii, miniatury i efekty praktyczne, przyznając, że niektóre ujęcia go zwiodły. Pochwalił także występ Cruise’a.
Nie da się ukryć, że fakt, iż Digger tak źle poradził sobie w kinach, sprawia, że paradoksalnie film może zyskać na znaczeniu po latach. Już teraz jego porażka przyczyniła się do szerszego, acz negatywnego rozgłosu. Akademia przyznająca Oscary będzie miała twardy orzech do zgryzienia – nie od dziś wiadomo, że sukces komercyjny bywał istotnym elementem powodzenia artystycznego filmu, który dzięki niemu zyskiwał większe uznanie. Nie jest to jednak żelazna zasada. Tymczasem Villeneuve szykuje się do premiery własnego dużego projektu – Diuna: Część trzecia ma zamknąć jego trylogię 18 grudnia. Tuż po premierze tego filmu reżyser ma zabrać się za kręcenie nowego filmu o Jamesie Bondzie.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Kółko wzajemnej adoracji :-) Przecież oni się nawzajem bronią i nawzajem kryją.
Epstein znał wszystkich ale nagle nikt go nie zna.
Weinstein trząsł Hollywood ale nikt nic nie widział.
To jest małe grono wzajemnie zależnych od siebie ludzi robiących kupę kasy. To jasne że się wzajemnie bronią. I zawsze będą winić za wszystko kogoś innego.
JakiśNick
Gramowicz
Dzisiaj 20:18
Już po zwiastunie było widać że to jakiś artystyczny crap na miarę megalopolis.