Autor nie znosi tego trendu w ekranizacjach swoich horrorów.
Dokładnie 9 marca minęły 42 lata od premiery filmu Dzieci kukurydzy, czyli ekranizacji opowiadania Stephena Kinga, która z czasem przerodziła się w jedną z najdłuższych i najbardziej nierównych jakościowo serii w historii kina grozy. Co ciekawe, sam autor literackiego pierwowzoru nigdy nie był fanem tego, w jakim kierunku rozwinęła się ta franczyza.
Dzieci kukurydzy
Dzieci kukurydzy – minęły 42 lata od premiery filmu, który rozrósł się do ogromnej serii na podstawie opowiadania Stephena Kinga
Historia filmu sięga zbioru opowiadań Night Shift z 1978 roku. To właśnie w tej książce King zebrał swoje wcześniejsze teksty publikowane w magazynach. Wśród nich znalazły się historie, które później trafiły na ekran. Na tej podstawie powstały między innymi Maglownica, Boogeyman, Maksymalne przyspieszenie, Kosiarz umysłów czy Oni czasami wracają. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych tytułów z tego zbioru okazały się jednak Dzieci kukurydzy.
Film w reżyserii Fritza Kierscha zadebiutował w kinach w 1984 roku. Produkcja opowiada o młodej parze, która trafia do niewielkiego miasteczka w Nebrasce. Na miejscu odkrywają, że wszyscy dorośli mieszkańcy zniknęli, a miejscowością rządzi sekta dzieci oddających cześć tajemniczej istocie nazywanej „Tym, który kroczy między rzędami”.
W rolach głównych wystąpili Peter Horton i Linda Hamilton. Choć sam pomysł na historię budził zainteresowanie widzów, krytycy przyjęli film raczej chłodno. Wielu recenzentów określało go jako tani horror klasy B, który nie oferuje wiele poza samą koncepcją.
Mimo to produkcja odniosła finansowy sukces, zarabiając 14,6 miliona dolarów przy budżecie wynoszący 3 mln dolarów. Popularność filmu szybko zachęciła wytwórnie do rozwijania marki. W efekcie z jednego krótkiego opowiadania powstała cała seria, która z czasem rozrosła się do imponujących rozmiarów.
GramTV przedstawia:
Dziewięć lat po premierze oryginału do kin trafił Dzieci kukurydzy 2: Ostateczne poświęcenie. Wbrew tytułowi nie był to jednak koniec historii. Kolejne odsłony zaczęły pojawiać się głównie na rynku kaset VHS i płyt DVD. Między 1995 a 2001 rokiem zadebiutowało aż pięć następnych części. Później pojawiły się kolejne produkcje, w tym remake z 2009 roku, film z 2011 roku oraz następna odsłona w 2018 roku. W 2020 roku powstał również reboot przygotowany przez Kurta Wimmera. Łącznie oznacza to jedenaście filmów inspirowanych jednym opowiadaniem Kinga.
Problem polegał jednak na jakości. Nawet pierwszy film, który dziś wielu fanów traktuje jako klasykę grozy, nie był artystycznym hitem. Kolejne odsłony radziły sobie jeszcze gorzej. Niektóre z nich zdobywały skrajnie niskie oceny, a kilka części serii otrzymało nawet zerowy wynik w serwisie Rotten Tomatoes. Sam Stephen King wielokrotnie podkreślał, że nie jest zadowolony z ogromnej liczby kontynuacji.
Mógłbym się obyć bez wszystkich kontynuacji Dzieci kukurydzy. Sam oryginał nawet mi się podobał. Uważam, że twórcy wykonali przy nim całkiem dobrą robotę.
Co ciekawe, krytyczny stosunek do filmu miała również Linda Hamilton. Aktorka w wywiadach przyznawała, że uważa tę produkcję za najgorszy tytuł w swojej karierze. Mimo mieszanych opinii Dzieci kukurydzy z czasem zyskały status filmu kultowego. Produkcja do dziś jest regularnie przypominana na konwentach horroru, a aktorzy John Franklin i Courtney Gains, którzy wcielili się w Isaaca i Malachiego, pozostają jednymi z najbardziej rozpoznawalnych twarzy serii.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!