Nie dziwi więc, że rząd Korei też chce dla siebie wygarnąć kawałek tortu, nakładając na przedsiębiorców podatek od wirtualnych przedmiotów.
Niedawno wśród amerykańskich polityków zaczęły pojawiać się ciche głosy na temat opodatkowania transakcji, których przedmiotem są wirtualne dobra z gier MMO. Wujek Sam jednak nieco przysnął, bo Korea już stanowczo zapowiedziała taki krok. Jak ogłosiła tamtejsza skarbówka:
"Sprzedawcy, którzy zarobią pomiędzy 6 a 12 milionami wonów na pół roku, zostaną automatycznie obciążeni przez pośrednika transakcji. Sprzedawcy, którzy zarobią ponad 12 milionów wonów na pół roku, sami będą musieli zapłacić podatek".

No i wynikła ciekawa sytuacja. Jak wiadomo, przedmioty znajdujące się w grze są własnością studia developerskiego danego MMO. Dlatego też większość tzw. farm złota działa nielegalnie, a rząd Korei zobowiązuje teraz takich przedsiębiorców do płacenia podatków zapewniając, że "są w stanie kontrolować każdą transakcję". Brzmi co najmniej groźnie. Dotychczas profesjonalni farmerzy żyli w symbiozie ze studiami developerskimi, które poniekąd przymykały oko na ten proceder, gdyż dzięki temu ich tytuły utrzymywały się przy życiu. Teraz do gry wepchnęło się państwo, co najbardziej odbije się na mało popularnych masówkach, bo takie tuzy jak NCsoft czy Blizzard raczej tego nie odczują. Wasz ruch farmerzy.