"Tu chodzi o wybór." mówi w oświadczeniu Paul Twomey, szef ICANN "Chcemy, aby każdy człowiek, rejon lub firma mogła być reprezentowana przez system domen."
Obecnie w obiegu jest około 250 "końcówek", głównie przeznaczone dla krajów (np. ".pl") oraz używane na całym świecie (np. ".com", ".net").

W 2000 roku, w dwa lata po przyznaniu uprawnień ICANN przez rząd USA, organizacja dodała do spisu 7 nazw, jednak tylko ".biz" i ".info" przyjęły się w szerszym obiegu. 4 lata później ICANN rozpatrzyło złożone wnioski i dopuściło do użytku kolejne 6 sufiksów: ".travel", ".asia,", ".jobs", ".mobi", ".cat" i ".tel", jednocześnie odrzucając prośbę o utworzenie domeny ".xxx".
Krytycy narzekają, iż organizacja zbyt wolno rozpatruje wnioski, a sposób dokonywania decyzji jest kontrowersyjny. Firmy boją się, że coraz częściej będzie dochodziło do tzw. "cybersquattingu", czyli kupowania domeny przed zainteresowaną nią firmą, z myślą o późniejszym sprzedaniu jej z zyskiem. Dodatkowo dochodzi fakt, iż rozszerzenia muszą być użyteczne i nie być obraźliwe w żadnym innym języku.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!