Za pięć północ czyli słowo o fantastyce naukowej

Hakken
2006/06/25 23:55

Weekend minął zbyt szybko. Zanim się obejrzeliśmy a tu znów poniedziałek. Za oknem lato już w pełni, niestety nie wszyscy mogą korzystać z pięknej pogody na łonie natury. Upał w mieście mocno daje mi się we znaki dlatego też zamarzył mi się chłód i spokój przestrzeni kosmicznej. Stąd i temat mojego dzisiejszego felietonu. Zapraszam do lektury.

Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego jesteśmy ustawicznie zalewani papką fantasy? Przecież komputer to ewidentny wytwór Hi-Tech, więc powinien być kojarzony raczej z SF. Naturalnie ukazują się czasem tytuły dziejące się gdzieś w dalszej lub bliższej przyszłości, ale poza FPS tak naprawdę nie ma tego zbyt dużo. Oczywiście z dużą regularnością możemy pograć w kolejne gry ze stajni Lucas Arts, ale jak dla mnie Gwiezdne Wojny nie wiele mają wspólnego z nurtem fantastyki naukowej. Cała ta moc za bardzo trąci mi magią, poza tym wojna między dobrem a złem… Z całą pewnością nie tego oczekuję od SF.

Pełen tekst znajdziecie tutaj

GramTV przedstawia:

Komentarze
28
Usunięty
Usunięty
12/07/2006 19:38

Oooo duzo tu tytułów których nie znam ;) i tak jak duzo tu komentujących nie lubie mmo

Usunięty
Usunięty
27/06/2006 02:53

Hakken, ale pisząc o strategicznych grach SF, żeby nie wspomnieć o klasykach, czyli o serii "Master of Orion" i o "Stars!", to woła o pomstę do nieba ;-)Przecież wszystkie inne przy tych dwóch tytułach (nawet uwzględniając skopanie MoO 3) wysiadają w przedbiegach :-D

Usunięty
Usunięty
27/06/2006 00:41

Miało być piśnięcie choć słówkiem o fantastyce naukowej, a tu tymczasem subiektywna, krótka analiza w co sobie "popykać", co ewentualnie odpuścić. Jak się tak tytuuje swoje wypociny trzeba być za to odpowiedzialnym i nie narażać czytającego na stratę czasu. Przynajmniej rozbudziłeś we mnie stare wspomnienia po grach, które teraz budują rzeczywistość... rzeczywistości wirtualnej. Szkoda, że w dzisiejszych giercach liczy się wyłącznie zewnętrzny polor w postaci wymuskanej graficzki, a nie prawdziwa treść niesiona na fali z fabułą. Brak mi słów dla developerów, którzy z klapami na oczach próbują nakręcać rynek techniczny tworząc coraz bardziej high-end''ową oprawę wizualną, zapominając o duszy programu, często grywalności i miodności prowadzonej rozgrywki. Nieszczęśliwie moja bolączka nie ustanie póki Bethesda nie weźmie się żelazną ręką za projekt trzeciej części sławetnego Fallout''a i nie wygarnie okrzykniętym "mistrzom estetyki" jak EA, tudzież innym z instrukcją jak naprawdę porwać tłumy zwykłą grą ze smakowitą dawką historii alternatywnej. Wtedy miecz czy lufa święcące jak glaca łysego czy złożone modele z mnożącą się ilością wierzchołków staną się zbyteczne. Wskrzeszone kwilenie Armstronga na trąbce dopełni wszystkiego (dużymi oczyma spoglądających na to zdanie odsyłam do intra Fallout''a 2).




Trwa Wczytywanie