Shane Kim z Microsoftu stwierdził, iż oświadczenie Sony niczego nie zmienia w planach jego firmy. Ma ona bardzo jasno określone cele i zamierza je realizować, nie zajmując się niepotrzebnym reagowaniem na decyzje konkurencji. "Oczywiście w naszych planach dotyczących gier znajdują się oświadczenia o dużej wartości strategicznej, które mogą mieć pewien wpływ na wyniki Sony. Ale nie jest tak, że siedzimy i nieustannie myślimy: 'Dobra, jaki jest najlepszy sposób na zaszkodzenie PS3?' My działamy po swojemu, Sony po swojemu, a ostatecznie zdecydują klienci".
Przy okazji Kim zapewnił, że na tegorocznych targach E3 Microsoft znowu pokaże całkowicie grywalne produkcje, nie zaś - jak z lubością czyni konkurencja - prerenderowane filmiki. O tym, czy Sony spełni naprawdę wygórowane oczekiwania, jakie mają gracze po ich obejrzeniu, trzeba się zaś będzie jeszcze przekonać (zabawnie będzie, jak jednak spełnią, nie? ;)).
Pracownik Microsoftu zwraca też uwagę na decyzję Sony o jednoczesnym debiucie PS3 w Japonii, USA i Europie. O tym, że takie podejście może być ryzykowne, gigant z Redmond wie aż za dobrze. Jednak już "niedługo" (jak zapowiedział Kim) sklepy będą pełne egzemplarzy Xboksa 360, co w połączeniu z dużym wsparciem niezależnych developerów i sporą ilością naprawdę mocnych tytułów, które znajdują się w drodze, może bardzo pomieszać Sony szyki - jeżeli nie zdołają zapewnić na start naprawdę dużej ilości konsol.
Przedstawiciel Microsoftu zapewnił, że poczynione ostatnio przez Sony zapowiedzi nie mają wpływu na długofalową strategię giganta z Redmond. Ten stara się raczej postępować według założonych wcześniej planów, spokojnie dążąc do rynkowej dominacji.