Twisted Tower - recenzja. Gdyby kultowego Bioshocka zrobiła jedna osoba

Adam "Harpen" Berlik
2026/09/23 17:17
0
0

Sprawdzamy, jak wypada opracowana niejako w pojedynkę strzelanka Twisted Tower inspirowana wydanym blisko 20 lat temu hitem autorstwa studia Irrational Games.

Gdzie wielkie korpo nie chce, tam indyk sam się pośle

Sprawa z rynkiem gier niezależnych jest dość prosta - twórcy popularnych “indyków” mogą bowiem realizować projekty, na które nie zdecydowałyby się wielkie korporacje. Jednym z nich jest właśnie Twisted Tower. Z jednej strony produkcja w wielu aspektach przestarzała, z drugiej natomiast - paradoksalnie - wprowadzająca powiew świeżości do gatunku względem tego, co oferują wysokobudżetowe hity. Gdyby nie wysyp boomer shooterów czy też remasterów FPS-ów sprzed lat można by zaryzykować stwierdzenie, że takich strzelanek dzisiaj już się nie robi. Ale one powstają i mają się bardzo dobrze.

Twisted Tower
Twisted Tower

Tak, jak kiedyś, tylko że dzisiaj

W dzisiejszych czasach naprawdę cenię sobie gry, które można po prostu kupić, uruchomić, przejść i odłożyć na wirtualną półkę. Twisted Tower wyłamuje się z tego schematu. Po jednorazowym ukończeniu kampanii, co zajmuje raptem około sześciu godzin, gra zachęca nas do jeszcze jednego przebiegu. Odblokowujemy bowiem dostęp do dodatkowe trybu zabawy z alternatywnymi ścieżkami. Tak czy inaczej wciąż jest to staroszkolne podejście do tego, co autorzy FPS-ów czy też innych przedstawicieli rozmaitych gatunków proponowali nam zanim zalały nas wielkie, otwarte światy z miliardem pytajników, przepustki bojowe, gry-usługi i inne, współczesne wynalazki. A przy tym wszystkim Twisted Tower to po prostu świetna strzelanka, która trochę wygląda tak, jakby ktoś opracował ją z kilkanaście lat temu na fali sukcesu Bioshocka i dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że produkcja na grubo ponad dekadę ugrzęzła w szufladzie.

O co chodzi w Twisted Tower?

Twisted Tower to gra, której akcja rozpoczyna się… w kinie samochodowym. To właśnie tam główny bohater opowieści, Vincent, zaprosił na randkę swoją ukochaną Charlotte, gdzie postanowił się jej oświadczyć (powiedziała tak!). Nie mógł zdawać sobie sprawy z tego, że po zorganizowanym w 1944 roku na terenie miasteczka Red Wash seansie, wkrótce trafi do tytułowej wieży. Dziewczyna została porwana i jest przetrzymywana przez Mr. Twistera w czymś, co przypomina ośrodek wypoczynkowy, do którego nigdy nie chcielibyśmy trafić, stanowiący mieszankę tego, co zaproponowano niegdyś w Bioshocku z tym, co obecnie można znaleźć w Disney Worldzie. Nasz protagonista zrobi oczywiście wszystko, by uratować narzeczoną z rąk wspomnianego antagonisty.

Twisted Tower
Twisted Tower

Założenia fabularne w Twisted Tower są mocno oklepane, a finał historii można łatwo przewidzieć od samego początku, przynajmniej jeśli chodzi o główne założenia, bo - tak czy inaczej - to, co zobaczymy na końcu może jednak odrobinę zaskoczyć. Dodatkowo nieco więcej światła na całą sprawę rzucają specjalne taśmy, które znajdziemy, eksplorując poszczególne lokacje. Nie jest to jednak nic odkrywczego, raczej skromny dodatek do całości. Warto ponadto zaznaczyć, że nie znajdziemy tu rozbudowanych przerywników filmowych (głównie intro i outro) ani też dialogów z napotkanymi postaciami. Jak to w FPS-ach zwykle bywa, pierwsze skrzypce gra oczywiście rozgrywka.

Twisted Tower po prostu wciąga!

Tym, co szczególnie przypadło mi do gustu w Twisted Tower był model strzelania - frajda z pokonywania kolejnych niemilców jest przeogromna. Nie każdemu jednak może on podpasować, wszak otrzymujemy tu staroszkolne podejście do gatunku shooterów, w efekcie czego praktycznie nie możemy korzystać z jakiegokolwiek przybliżania. Poszczególne rodzaje broni, z wyjątkiem bodajże dwóch stosunkowo najmniej użytecznych w zwykłych starciach, pozwalają na skorzystanie z zooma, natomiast w przypadku całej reszty strzelamy “z biodra”. Na szczęście jednak arsenał jest przede wszystkim bogaty i dość zróżnicowany, więc znajdziemy tu zarówno klasyczne pistolety, karabiny oraz strzelbę. Na szczególną uwagę zasługuje natomiast specjalna szybkostrzelna giwera, która “pluje” w kierunku wrogów… gumami do żucia. Poszczególne rodzaje broni możemy ulepszać na poszczególnych etapach rozgrywki, zwiększając ich siłę rażenia czy też szybkość przeładowywania; możemy dokupić także pełny magazynek amunicji.

Twisted Tower
Twisted Tower

GramTV przedstawia:

Zastrzeżenia można mieć do tego, że koniec końców przez całą rozgrywkę eliminujemy wciąż tych samych oponentów, co na normalnym poziomie trudności stanowi umiarkowane wyzwanie (jest jeszcze jeden łatwiejszy oraz trudniejszy do wyboru). Zdecydowanie przydałoby się tu większe zróżnicowanie wrogów, ale z drugiej strony ci, którzy pchają nam się pod lufę, są świetnie zaprojektowani. W Twisted Tower pokręcona jest nie tylko sama wieża, ale to, jak wyglądają jej mieszkańcy - strzelamy do pracowników hotelu w maskach czy też puszystych kostiumach kaczek lub niedźwiedzi, mrocznych klaunów, a nawet animatronicznych telefonów stacjonarnych i zabawek. W zdecydowanej większości przypadków gra blokuje nas na określonym obszarze do momentu aż nie pozbędziemy się wszystkich znajdujących się na nim przeciwników.

Twisted Tower to również niezwykle angażująca eksploracja za sprawą odblokowywanych sukcesywnie umiejętności. Znajdujemy buty, dzięki którym możemy wykonywać podwójny skok, dostępne stają się także trampoliny, które… jak to trampoliny, umożliwiają wybicie się na znaczną wysokość. Do tego wszystkiego dochodzi także możliwość wykonywania klasycznej szarży podczas skoku oraz linka z hakiem umożliwiająca dostanie się w pozornie niedostępne miejsca. Gdzieniegdzie wymagane jest odpowiednie manipulowanie rozmaitymi mechanizmami. Na przykład otwarcie przejścia, do którego musimy dostać się jak najszybciej, bo inaczej się zamknie, czy też obracanie ścian w wyznaczonym pomieszczeniu, a także, po prostu, obracanie schodów, co odblokuje przejście dalej. Jest więc co robić.

Twisted Tower
Twisted Tower

Co prawda mamy tutaj do czynienia ze stosunkowo liniową strzelanką, nie znajdziemy w niej rozwiązań charakterystycznych dla współczesnych FPS-ów, takich jak automatyczna regeneracja zdrowia czy znaczniki prowadzące nas do głównego celu misji. Kampanię w Twisted Tower podzielono na pięć zróżnicowanych etapów, do których dostajemy się z głównego pomieszczenia za pomocą windy (uprzednio musimy zdobyć bilet). W trakcie rozgrywki odwiedzamy hotel, park wodny, kasyno klaunów, karnawałowy las i - wreszcie - oczywiście trafiamy na szczyt wieży. W tym przypadku, w przeciwieństwie do modeli przeciwników, zadbano o różnorodność. W obu kwestiach natomiast pokuszono się o niesamowitą groteskę i upiorność. To nie horror, ale może śnić się po nocach.

Kwestie techniczne

Twisted Tower testowałem na komputerze Actina wyposażonym w procesor Intel Core i5-14600KF 3,50 GHz, 32 GB RAM i kartę graficzną AMD Radeon RX 7800 XT 16 GB VRAM z monitorem 4K i odświeżaniem na poziomie 144 Hz. Na najwyższych ustawieniach jakości oprawy wizualnej, czyli ultra, w rozdzielczości 3840 na 2160 pikseli gra działała w około 100 klatkach na sekundę. Nie dostrzegłem żadnych spadków płynności zmniejszających komfort rozgrywki - najniżej było zdaje się około 70 FPS-ów, więc mogłem skupić się na walce, rozwiązywaniu nieskomplikowanych zagadek i szukaniu kolejnych przejść.

Twisted Tower
Twisted Tower

Czy warto zagrać w Twisted Tower?

Oglądając napisy końcowe w Twisted Tower przewijało się przez nie głównie jedno nazwisko. W początkowej fazie prac tytuł realizowała niewielka grupa osób, lecz ostatecznie “na pokładzie” został tylko Thomas Brush, który bazując na dostępnej zawartości starał się poskładać wszystko jak najlepiej do kupy. Trzeba przyznać, że efekt jest niesamowicie zadowalający, bo Twisted Tower można określić mianem Bioshocka w wersji mini. Nie próbuje konkurować z ówczesnymi ambicjami Kena Levine’a, nie oferuje także skomplikowanej filozofii, jak produkcja z 2007 roku, ale gwarantuje kilka godzin wciągającej i zapewniającej sporo radości zabawy.

7,5
Twisted Tower zdecydowanie ma w sobie to coś, co nie pozwala odejść od ekranu przez kilka godzin
Plusy
  • świetna mechanika strzelania
  • różnorodne, niezwykle klimatyczne lokacje
  • angażująca eksploracja za sprawą sukcesywnie odblokowywanych zdolności
  • groteskowi, przerażający wrogowie
  • całkiem sporo rodzajów broni z opcją ulepszania między poziomami
  • finał opowieści może zaskoczyć
  • idealna długość kampanii
Minusy
  • przydałoby się więcej modeli przeciwników
  • nie wnosi nic nowego do gatunku
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!