Sentymentalna podróż do pulpowego kina akcji z lat 90., ale zrealizowana ze współczesnym rozmachem, z Adamem Wingardem jako przewodnikiem.
Po 11 latach udało się Adamowi Wingardowi wrócić do stworzonego przezeń uniwersum z filmów Następny jesteś ty i Gość (był też krótki epizod Phase I Clinical Trials w ramach antologii V/H/S/2). Zapewne pomogło mu w tym reżyserowanie ostatnich blockbusterów o Godzilli i King Kongu, ale niestety Eliminacja nie poradziła sobie w kinach, więc na kolejną odsłonę pewnie przyjdzie znowu poczekać, jeśli w ogóle uda się ją zrealizować – a szkoda…
Świat w mrocznym zwierciadle
O co chodzi z tym specyficznym filmowym uniwersum? Nawet nie znając wcześniejszych odsłon, można sobie co nieco poukładać już w czasie trwania czołówki, pokazującej historię USA w świecie przedstawionym. Różni się od naszego świata tym, że część spiskowych teorii jest tu faktem. Potomkowie naukowców ściągniętych w ramach operacji Paperclip to pełnokrwiści naziści, wciąż chętnie używający języka przodków, a rząd wraz z wojskowymi korporacjami w tajnych laboratoriach próbuje stworzyć superżołnierzy. Kluczowa jest tu również animacja na końcu czołówki: godło III Rzeszy obraca się, by na rewersie okazać się godłem USA. Inne tropy są nam podrzucane dość dyskretnie, na przykład jeden z „obiektów testowych” nosi przydomek Rzeźnika z Kehry… Co armia USA robiła w Estonii?
Splat!FilmFest
Eliminacja (Onslaught) czerpie garściami z epoki VHS, zawiera też sporo smaczków dla graczy i graczek. Wspomniany Butcher (w tej roli Alex Pereira, wielkie chłopisko, mistrz MMA), gdy kończy mu się amunicja, znajduje rzeźnicki tasak, ogólnie zaś program superżołnierzy, którego jest częścią, mocno kojarzy się z Metal Gear Solid V: The Phantom Pain. Nawet jeśli nie taki był zamysł reżysera, to przecież w popkulturze wszystko się przeplata, a robiąc świadomie film oparty na bardzo klasycznych kliszach, sięga się po pomysły i zabawki, z których korzystają również twórcy gier – Übersoldaten z Wolfensteinów niech będą mi świadkami...
Gdzieś na pustkowiach Nowego Meksyku znajduje się malutka osada, zamieszkana przez grupę ludzi społecznie niedopasowanych, dobrowolnie usuwających się poza nawias. Weterani wojenni i inni buntownicy bez powodu (oraz pies, który zszedł na psy, czyli grany przez Erica Wareheima policjant Kovacks) tworzą imitację lokalnej społeczności. W tym rozpaczliwym miejscu uwiła sobie gniazdko zwolniona z armii snajperka Celeste (znana chociażby z roli Bix w Andorze Adria Arjona). Jej zadanie stanowi pobieranie czynszu od reszty oraz – razem z weteranem dawniejszej wojny Josiahem (Reginald VelJohnson) – utrzymanie osady w jakimkolwiek technicznym i społecznym standardzie. Co ważne, dziura owa mieści się niedaleko miasteczka Moriarty, w którym toczyła się akcja Gościa, na dodatek fabuła Eliminacji rozgrywa się dokładnie w to samo Halloween (film otwiera sekwencja Celeste ćwiczącej strzelanie na świątecznie powycinanych dyniach).
Jak na akcyjniaka połączonego z SF i gore postać Celeste jest całkiem rozbudowana. Co jakiś czas widzimy przebłyski jej wspomnień z wojny (obowiązkowo w czerni i bieli oraz w spowolnionym czasie), wydarzeń, które wywołały u niej traumę i zakończyły karierę w armii. Ponadto przed południem zjawia się u niej były mąż Griffin (Jacob Scipio, którego możecie kojarzyć z roli Armanda Aretasa w dwóch ostatnich odsłonach serii Bad Boys). Okazuje się, że wypadła mu pilna praca, jego aktualna partnerka też jest zajęta, więc poza zaplanowanym grafikiem rodzicielskim podrzuca bohaterce ich córeczkę Daisy (Blake Kennedy). Przy okazji Griffin informuje byłą, że planuje przenieść się z małą na drugi koniec USA, więc to może być jeden z ostatnich wspólnych weekendów matki i córki…
Übersoldaten herr Kammlera
Jednym z elementów kluczowych dla uniwersum Wingarda jest korporacja KPG. W Eliminacji osobiście poznajemy źródło pierwszej literki w jej nazwie. To Hans Kammler, naukowiec, nazista i fetyszysta. Co ciekawe, w tej roli reżyser obsadził Dana Stevensa, czyli odtwórcę głównej roli w filmie Gość. Czy to tylko kwestia tego, że panom się od dawna dobrze współpracuje, czy może należy tu szukać bardziej fabularnych znaczeń? Może David to klon Kammlera? Tak czy inaczej, Dan Stevens bawi się nową rolą jak kot pomponem. W mocno niedorzecznej charakteryzacji (syntetyczna skóra czy terapia genowa?), ubrany w biały strój, który wygląda jak podprowadzony dyrektorowi Krennicowi z uniwersum Gwiezdnych wojen i słuchający Karela Gotta, śpiewającego niemiecką wersję Paint it Black… To trzeba zobaczyć, by uwierzyć, jak cudownie potrafi przerysować postać. Hans Kammler to przerysowany potwór, a raczej ojciec potworów, jego małżonka Hanna (Rebecca Hall) z czasem okazuje się zaś kimś więcej niż tylko dodatkiem do męża.
Kammlera poznajemy, gdy po śniadaniu udaje się do tajnej bazy (oczywiście niezbyt odległej od osady, w której mieszka Celeste), gdzie prowadzi swoje badania. Nie jest to zwykły dzień pracy, bo tajemnicza Rada (niemal na pewno z jakimś elementem rządowym w składzie) niecierpliwi się i chce zobaczyć efekty kosztownego projektu. Dlatego do bazy przybywa audytor, niejaki Baylor (w tej roli Michael Biehn, czyli bożyszcze dziewcząt z lat 80., wysłannik z przyszłości w pierwszym Terminatorze). Towarzyszy mu grupa elitarnych żołnierzy, którzy mają przetestować dzieło Kammlera. Test wychodzi aż za dobrze, więc trzech genetycznie zmodyfikowanych siepaczy, z Rzeźnikiem na czele, wyrusza zwiedzać okolicę…
GramTV przedstawia:
Ideą programu ukazanego w Eliminacji było stworzenie żołnierzy nie tylko bardzo ulepszonych, ale też pozbawionych społecznych hamulców. Po prostu jednostki do eliminowania cywilów w ramach problemów wewnętrznych USA. Baza nadaje automatyczny alarm, zatem do hrabstwa Moriarty zostaje wysłany rządowy czyściciel Cyrus. Facet został ściągnięty z urlopu, bo był najbliżej, a dla niego urlop oznacza substancje psychoaktywne i ekskluzywny fetyszystyczny dom uciech cielesnych spod znaku BDSM. Cyrus jest więc podkręcony i pokręcony, co świetnie portretuje na ekranie odgrywający go Drew Starkey. Ma konkretne rozkazy i prawo do całkowitej kontroli nad działaniami sił porządkowych w hrabstwie – no i nie jest na miejscu po to, by ratować kogokolwiek…
Splat!FilmFest
Jaka piękna masakra!
Eliminacja ani przez moment nie udaje kina ambitnego. Adam Wingard wraz z odpowiedzialnym za scenariusz Simonem Barrettem (kolejny stały współpracownik reżysera) postanowili wskrzesić ducha szalonej epoki VHS, lecz z mocno odciśniętym znakiem jakości. Jak widać z tego, co zostało powyżej napisane, postacie zaprojektowano ze świadomym przerysowaniem, ale nieco głębiej, niż wymagał standard ostatniej dekady minionego wieku. Konstrukcja scen, kolejne ekspozycje, tropy dotyczące konstrukcji tej alternatywnej rzeczywistości – wszystko to jest robota profesjonalistów. Makabryczne postacie Rzeźnika, Karalucha (Dave Campbell) i Beksy (Tyler Hall), trzech wielkich facetów z zamaskowanymi twarzami (korespondującymi z maskami domin uświetniających Cyrusowy wypoczynek) to piękne nawiązanie do klasycznych slasherów. Tyle że to są byli zawodowi żołnierze i tak właśnie się zachowują na ekranie. Miło dla odmiany zobaczyć złoli, którzy działają nie tylko efektownie, ale i efektywnie…
Splat!FilmFest
Wingard powierzył kamerę Orenowi Sofferowi, który ma na koncie wielokrotnie więcej krótkich form niż filmów pełnometrażowych, jednakże doskonale czuje ducha epoki. Rozedrganą, pulsującą elektroniczną ścieżkę dźwiękową stworzył zaś Matthew Pusti, kompozytor może mało znany, ale również członek „drużyny Wingarda”. Pracując ze sprawdzonymi ludźmi, reżyser miał gwarancję, że wszyscy nadają na tych samych falach, co przy tak autorskim projekcie jest bardzo ważne.Eliminacja jest dzięki temu spójna w formie, czuć też wyraźnie, że cała ekipa dobrze się bawiła, tworząc ten krwawy, zakręcony obraz. Sceny walk, specjalnie rozgrywające się w ciemnych wnętrzach i nocą, łączą kino akcji z horrorem, z pierwszego biorąc dynamikę, z drugiego bezpardonową brutalność. Natomiast Adria Arjona doskonale łączy na ekranie wojskowe wyszkolenie z macierzyńską determinacją, bo przecież Celeste ma pod opieką Daisy i musi ją bronić przed trzema maszynami do zabijania.
Splat!FilmFest
W jakiś sposób bardzo symptomatyczny wydaje się rozkład ocen Eliminacji. Media zajmujące się grami i popkulturą dały jej bardzo wysokie noty, a tradycyjne gazety i czasopisma przyznawały dwukrotnie mniejsze pule punktów. Wychodzi na to, że to film dla osób, które dobrze czują popkulturową pulpę i rozumieją, że kino nie musi koniecznie zawierać głębokich przekazów i ostentacyjnego artyzmu. Czasem wystarczy porządny scenariusz i solidna realizacja połączone z miłością do kina z końcówki poprzedniego milenium. No i aktorzy, którzy mogą zaszaleć i stworzyć totalnie przerysowane kreacje, bez dyktatu wielkich wytwórni. A24 może i przeobraża się w korporację (dokładnie taką, jakim przeciwstawiało się na początku), ale wciąż jednak zapewnia dużą swobodę twórczą.
Eliminacja powinna za miesiąc pojawić się na jednej z dostępnych w Polsce platform streamingowych, co nie zmienia faktu, że na trwającym do soboty Splat!FilmFest 2026 (to już 12. edycja, a na niej blisko 100 filmów!), gdzie tę produkcję zobaczyłem, zaplanowano na dziś drugi seans, więc jeśli ktoś jest z Warszawy lub ma do niej blisko, może o godzinie 18.10 wybrać się na wycieczkę do hrabstwa Moriarty. Będzie fajnie.
8,0
Na pohybel zakurzonym krytykom nieumiejącym w popkulturę!
Plusy
Udana wycieczka w lata 90.
Barwne, cudownie przerysowane i dobrze odegrane postacie
Barwne, cudownie przerysowane i dobrze odegrane postacie
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!