Klara i słońce – recenzja filmu. I na co był mi ten robot?

Radosław Krajewski
2026/10/23 20:00
0
0

Taika Waititi wrócił z nowym filmem. Oceniamy, czy jest chociaż trochę lepszy od jego dwóch poprzednich dzieł.

Za mało konkretów

Wydawało się, że Taika Waititi stanie się kolejnym gorącym nazwiskiem w Hollywood, które będzie rozchwytywane, dzięki czemu reżyser nie będzie mógł narzekać na brak projektów. Rzeczywiście przez pewien czas tak było, a premiery Thor: Ragnarok i Jojo Rabbit utwierdziły wszystkich w przekonaniu, że mamy do czynienia z wielkim reżyserskim talentem. Narracja odwróciła się na niekorzyść Waititiego po premierze Thor: miłość i grom, który był filmem przaśnym i irytująco komediowym, pomimo podejmowania się poważnych wątków znanych z komiksów o bogu piorunów. Następnie przyszedł Pierwszy gol, który choć zebrał lepsze opinie, to nadal wielu widzów nie było zadowolonych z jakości filmu. W międzyczasie reżyser dokończył swoje serialowe projekty, jak Co robimy w ukryciu oraz Nasza bandera znaczy śmierć, a także wziął udział w nieudanych Bandytach czasu dla Apple TV. Od dawna było wiadomo, że Waititi nie wróci do Thora, ale filmowiec miał w zanadrzu już stworzenie produkcji z Gwiezdnych wojen. W międzyczasie postanowił nakręcić nieco mniejszy film, oparty na powieści Klara i słońce autorstwa Kazuo Ishiguro, laureata literackiego Nobla. Wydawało się, że ta historia będzie idealna dla stylu reżysera, gdzie humor miesza się z filozofią i sentymentalizmem. Niestety efekt jest bardziej niż rozczarowujący i zamiast refleksji nad człowieczeństwem otrzymujemy przesłodzoną opowieść, która próbuje emocjonalnie szantażować widza. Klara i słońce to kolejny dowód, że coś nie tak potoczyło się w zawodowym życiu Waititiego.

Klara i słońce
Klara i słońce

Historia opowiada o Klarze (Jenna Ortega), humanoidalnym robocie należącym do kategorii sztucznych przyjaciół. Została zaprojektowana, aby towarzyszyć młodym ludziom i łagodzić ich poczucie samotności na etapie dorastania. Jako starszy model spędza czas na wystawie sklepowej, obserwując przechodniów i próbując zrozumieć ludzie zachowania. Jej życie zmienia się, gdy zauważa ją Josie (Mia Tharia), nastolatka zmagająca się z poważną chorobą. Dziewczyna przekonuje swoją matkę Chrissie (Amy Adams), aby kupiła jej Klarę. Robot trafia do domu, w którym musi odnaleźć się w skomplikowanych relacjach rodzinnych. Josie jest niezwykle inteligentna, ale cierpi na pewne schodzenie, wywołane przez zabieg genetyczny, który miał poważne konsekwencje na jej zdrowie. Chrissie próbuje pogodzić się z chorobą córki i trudnymi decyzjami, które podjęła w przeszłości. Klara coraz mocniej wierzy, że słońce, które zapewnia jej energię, może pomóc również Josie. W międzyczasie robot poznaje Ricka (Aran Murphy), chłopaka dziewczyny, który nie przeszedł genetycznego ulepszenia i nie pasuje do społecznych oczekiwań.

Sama koncepcja na film zdaje się niezwykle obiecująca. Świat, w którym bogate rodziny mogą kupić dzieciom sztucznego przyjaciela, a genetyczne ulepszania decydują o przyszłości, daje ogromne pole do filozoficznych rozważań dotyczących istoty człowieka, nierówności społecznych, czy zagrożeń związanych z rozwojem nowych technologii. Niestety w filmie Taiki Waititego te kwestie zostają poruszone zaskakująco rzadko. Futurystyczne realia pozostają przede wszystkim tłem dla historii o potrzebie akceptacji, a ciekawe problemy przedstawionego świata pojawiają się wyłącznie gdzieś z boku, ustępując miejsca głównemu wątkowi, który oparty jest na tanim wyciskaczu łez. Przez to rozczarowuje przede wszystkim sposób przedstawienia samej tytułowej bohaterki. Klara została zaprojektowana do obserwowania i analizowania ludzi, aby jak najlepiej oddziaływać na ich emocje. Tutaj również było spore pole do popisu, dla rozwoju motywów dotyczących świadomości i empatii sztucznej inteligencji. Reżyser woli jednak tworzyć robota jako uroczego i naiwnego, której niewinność ma budzić w widzach sympatię. Zamiast zastanawiać się, co odróżnia maszynę od człowieka, film przedstawia nam historię z wyraźnym morałem, który zupełnie nie wykorzystuje swojego potencjału w stylistyce science fiction, po drodze gubiąc sens samej opowieści, z której czerpie.

Klara i słońce
Klara i słońce

Jeszcze gorzej od Klary wypada konstrukcja świata. Film sugeruje, że wiele lat temu ludzkość przetrwała kolejną światową wojnę, a po jej zakończeniu sztuczna inteligencja jeszcze bardziej się rozwinęła, zmieniając codzienne życie. Pomimo tego nie dowiadujemy się jednak wystarczająco wiele o tym świecie. Szczególnie szkoda braku podejmowania przez Waititiego wątku genetycznych zmian wśród dzieci, co mogło stanowić istotne uzupełnienie wątku Josie. Reżyser nie potrafił również zaznaczyć dystopijnego charakteru codzienności, które mogłoby być ważnym kontrastem z naiwnością Klary. Świat staje się jedynie intrygującym, ale niewykorzystanym tłem dla historii, a film zdaje się celowo unikać podejmowania niewygodnych pytań o cenę postępu i technologicznego rozwoju.

Za dużo śmiechu

Zamiast tego Waititi proponuje charakterystyczny dla siebie głupkowaty humor, oparty na niezręcznościach i ekscentryzmie. Sceny, które powinny budować napięcie, oferują niepotrzebne żarty, a poważne rozmowy często kończą się sentencjami, które są gotowymi sloganami marketingowymi, gotowymi do użycia w zwiastunach i plakatach promocyjnych. Dodatkowo wiele postaci jest mocno przerysowana i służy wyłącznie do tworzenia kolejnych gagów.

Klara i słońce
Klara i słońce

GramTV przedstawia:

Co jednak Klara i słońce robi dobrze, to niedostatki fabularne i scenariuszowe nieco nadrabia walorami estetycznymi. Wizualnie film potrafi być intrygujący, a szczególnie dobrze wypada zestawienie retrofuturystycznego miasta z rozległymi, niemal baśniowymi krajobrazami wiejskiej posiadłości głównych bohaterów. Nieźle wygląda także sama użytkowa technologia w rodzinnym domu Josie, na czele z samą Klarą. Film nie jest przepełniony elementami science fiction, ale na każdym kroku widać, że jest to świat odległy od naszego.

Aktorstwo w Klarze i słońce stoi na całkiem dobrym poziomie. Widać, że Jenna Ortega robi co może, aby jej bohatera miała w sobie dziecięcą ciekawość i szczerość i to się aktorce udaje z zadowalającym skutkiem. Jest wiele scen, w których Ortega musi zabłysnąć i to właśnie robi, utrzymując uwagę widza przed ekranem. Przekonująco wypada także Amy Adams, która dobrze radzi sobie jako kobieta zmagająca się z poczuciem winy, strachem i desperacką potrzebą ocalenia córki. W swoich rolach nieźli są również Mia Tharia i Aran Murphy, których role nie są godne zapamiętania, ale też radzą sobie lepiej od Ortegi.

Klara i słońce to kolejny nieudany projekt Taiki Waititiego. Styl reżyser nie pasuje do tej opowieści, która powinna bardziej bazować na filozoficznych przemyśleniach i naturalnych reakcjach między bohaterami, a mniej na humorze. Na szczęście filmowiec postawił na właściwą gwiazdę, dzięki czemu nawet te najgorsze sceny da się przeboleć dzięki Jennie Ortedze To prosty film, który za bardzo próbuje szantażować emocjonalnie widza, nie dając wybrzmieć poszczególnym wątkom. Szkoda zmarnowanego potencjału na coś lepszego i ambitniejszego.

4,0
Klara i słońce to przesłodzona i pozbawiona głębi adaptacja, która marnuje intrygujący pomysł na banalne morały i nieudany humor.
Plusy
  • Niezły, intrygujący początek
  • Atrakcyjna oprawa wizualna
  • Dobra rola Jenny Ortegi
  • Amy Adams z całkiem niezłą rolą
Minusy
  • Banalny w swoim nachalnym przesłaniu
  • Zbyt dużo humoru
  • Zmarnowany potencjał świata
  • Za dużo sentymentalizmu i emocjonalnego szantażu.
  • Klara jest mało ciekawą bohaterką przez swój charakter
  • Taika Waititi nie poradził sobie z tym materiałem źródłowym
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!