Super Meat Boy 3D – recenzja. Powrót, który boli nie tak jak powinien

Maciej Petryszyn
2026/04/20 11:00
0
0

Słuchaj, sprawa jest! Twój arcywróg znowu porwał miłość twojego życia. Nie masz wyjścia – musisz ruszyć na niebezpieczną misję. A potem ginąć całymi pasjami.

Po kilkuletniej przerwie marka Super Meat Boy powraca. I to od razu w zupełnie nowych, bo trójwymiarowych szatach. Czy jednak Super Meat Boy 3D dorównuje swojemu legendarnemu w niektórych kręgach poprzednikowi? Z uwagi na brak oryginalnego twórcy były co do tego pewne obawy i cóż, wygląda na to, że koniec końców były one uzasadnione.

Super Meat Boy 3D – recenzja. Powrót, który boli nie tak jak powinien
Super Meat Boy 3D

Historia Mięsnego Chłopca

Po raz pierwszy nazwę Meat Boy mogliśmy usłyszeć jeszcze w 2008 roku, czyli przedpotopowych czasach flashówek. Zresztą, sam Mięsny Chłopiec również był grą Flash, za którą stali Jonathan McEntee oraz Edmund McMillen. Ten drugi już rok później zaczął rozwijać pomysł, czego efektem był wydany w 2010 roku Super Meat Boy. Produkcja ta charakteryzowała się typowym dla McMillena stylem graficznym – było brudno, obrzydliwie i momentami sztubacko. A przy tym wszystkim również piekielnie trudno, bo produkcja nie wybaczała. Jakby tego było mało, nawet gdy już udało się nam przejść dany poziom, to na sam koniec i tak otrzymywaliśmy kompilację naszych porażek. Tak, abyśmy przypadkiem o nich nie zapomnieli.

Historia Mięsnego Chłopca, Super Meat Boy 3D – recenzja. Powrót, który boli nie tak jak powinien

Potem McMillen poświęcił kilkanaście kolejnych lat na rozwijanie marki The Binding of Isaac, niedawno zaś wydał bardzo dobrze przyjęte Mewgenics. A Meat Boy? Wrócił dopiero w 2020 roku, gdy Team Meat wydał Super Meat Boy Forever, zmieniając kluczowy aspekt – od tego momentu to nie my biegliśmy, bo gra stała się auto-runnerem. Przy tym wszystkim udziału w tworzeniu SMBF nie brał McMillen, a sam pomysł spotkał się chłodnym przyjęciem. Zresztą, wcale nie lepiej było trzy lata później, gdy na rynek trafił spin-off, Dr. Fetus' Mean Meat Machine. Mimo to w 2026 roku Team Meat powraca po raz kolejny. I znowu zmienia zasady zabawy.

Nie 2D, tylko 3D, chociaż tak naprawdę 2,5D

Dotychczasowe odsłony Meat Boya były produkcjami 2D, stawiającymi na mocno stylizowaną, a dzięki temu charakterystyczną grafikę. Dla niepozornego tytułu był to ogromny plus, dzięki któremu zapadał on w pamięć. Zresztą, nie bez powodu styl graficzny McMillena stał się jego wizytówką oraz jednym z najbardziej lubianych elementów. Niemniej w przypadku Super Meat Boy 3D podążono w innym kierunku. Jakim? Wystarczy spojrzeć na tytuł – 3D nie znalazło się w nim przypadkowo. Twórcy porzucili płaskie plansze na rzecz plansz wielowymiarowych. Aczkolwiek nie dali nam kontroli nad kamerą, która ustawia się samoistnie.

Nie 2D, tylko 3D, chociaż tak naprawdę 2,5D, Super Meat Boy 3D – recenzja. Powrót, który boli nie tak jak powinien

Ta zmiana niesie za sobą kilka konsekwencji. Przede wszystkim poziomy pchać nas będą teraz nie tylko przed siebie. Czasami trzeba będzie zrobić, dosłownie i w przenośni, skok w bok z obranej uprzednio ścieżki. Niemniej nie ma tutaj mowy o swobodzie znanej z wielu trójwymiarowych platformówek. W zasadzie to, co zaserwował nam Team Meat, powinniśmy bardziej określić mianem 2,5D. Aczkolwiek Super Meat Boy 2,5D pewnie nie sprzedałoby się już tak dobrze. Inna sprawa, że 3D też dobrze się nie sprzedało, ale o tym w dalszej części recenzji. Na razie skupmy się na tym, jak się w to w ogóle gra.

Super Meat Boy w pogoni za swoją miłością

Same założenia rozgrywki są niezmienne od czasów oryginału. Złowrogi Dr Fetus porwał naszą ukochaną Bandage Girl, więc na każdej kolejnej planszy próbujemy dotrzeć do lubej. A plansze te nie są wcale jakimś spacerkiem. Chyba że lubujecie się w przechadzkach, w których trakcie ze ściany wychodzą piły tarczowe, a na wasze głowy leje się trujący gaz. Wtedy z pewnością poczujecie się jak w domu. W każdym innym wypadku… Cóż, będziecie robić to, w czym Super Meat Boy sprawdzał się od zawsze, czyli cierpieć. Niemniej, gdy już pokonacie wszystkie przeciwności, ponownie pojawia się Doktor Płód, by zdzielić nas po głowie i kolejny raz oddalić się z miłością naszego życia.

Super Meat Boy w pogoni za swoją miłością, Super Meat Boy 3D – recenzja. Powrót, który boli nie tak jak powinien

GramTV przedstawia:

W ramach tego schematu mamy do pokonania 5 różnych światów – począwszy od lasu, a na Trzewiogrodzie kończąc. Każdy świat to około 20-kilku poziomów do przejścia, po których następuje walka z bossem. Dodatkowo nie zabrakło też mrocznych wersji poszczególnych poziomów, ukrytych portali oraz ikonicznych plastrów, po zebraniu których (co zdecydowanie do łatwych nie należy) możemy odblokować dodatkowe postacie. Generalnie jest co robić, bo od finału dzieli nas w sumie 165 poziomów. Pytanie tylko, czy w parze z tą liczbą idzie jakość? Cóż, jako osoba będąca ogromnym fanem oryginału nie mam dobrych wieści.

Bolesna przesiadka w trzeci wymiar

Szczerze przyznam, że projekt poziomów to nie jest coś, co można uznać za przesadnie duży atut Super Meat Boy 3D. Tak naprawdę byłbym w stanie wskazać może ze 2-3 lokacje, które bardziej zapadły mi w pamięci, ale to na tyle. Reszta wydawała się raczej przeciętna, chociaż nie to jest największym problemem. Większy kłopot mam z szumnym, bo ogłaszanym już w nazwie trzecim wymiarem. Mam wrażenie, że przerzucenie zabawy w 3D zamiast nadać jej, nomen omen, głębi, zatrważająco wszystko spłyciło. Nie brak bowiem zwyczajnie pustych sekwencji wynikających z tego, że np. twórcy musieli mieć chwilę, by obrócić kamerę w nowym kierunku. To potrafi wybić z rytmu.

Bolesna przesiadka w trzeci wymiar, Super Meat Boy 3D – recenzja. Powrót, który boli nie tak jak powinien

Gorzej – walki z bossami. To absolutne rozczarowanie, bo nie są one ani przyjemne, ani satysfakcjonujące, ani też interesujące. Najczęściej ograniczają się do tego, że zostajemy zamknięci na arenie, gdzie boss wyprowadza ataki punktowe lub obszarowe. My natomiast musimy ominąć całą sekwencję, by zadać celny cios. I tak z 2-3 razy, aż wreszcie niemilec padnie. A gdy już to się stanie, towarzyszy nam jedynie poczucie “meh”. Element ten całkowicie różni się od zwyczajowej rozgrywki i do niej nie pasuje, przez co wydaje się, jakby pełnił rolę zwykłego wypełniacza, bez którego produkcja nic by nie straciła.

Przeciętność, przeciętność widzę w tym mięsie

Z grafiką jest też inny problem. Z jednej strony porzucenie stylizowanej grafiki McMillena na trójwymiarowe modele sprawiło, iż Meat Boy przestał się wyróżniać. Zamiast intrygującej graficznie pozycji, mamy platformówkę, która na pierwszy rzut oka wygląda jak każda inna platformówka na rynku. Z drugiej zaś ta decyzja spowodowała, iż sytuacja na ekranie jest mniej czytelna przez o wiele większą liczbę elementów, nierzadko animowanych. Do tego sama głębia powoduje, iż często zwyczajnie trudno wykalkulować skok. Owszem, twórcy, świadomi problemu, dodali pomarańczowe kółeczko, pokazujące miejsce, w którym wyląduje nasz Mięsny Chłopiec, ale nadal nie zawsze pomaga ono na tyle, by można było zignorować wspomniane kłopoty.

Przeciętność, przeciętność widzę w tym mięsie, Super Meat Boy 3D – recenzja. Powrót, który boli nie tak jak powinien

Ta wspomniana przeciętność to zresztą chyba główna bolączka Super Meat Boy 3D. Gra ta niektóre rzeczy robi lepiej, inne gorzej, ale w żadnej nie jest naprawdę wybitna. Zresztą, nie jest nawet wybijająca się. Nie ma tutaj niczego, co sprawiałoby, że gracz chciałby po powrocie ze szkoły lub pracy włączyć właśnie ten tytuł, by zastąpić mordęgę prozę dnia codziennego prozą mordegą Super Meat Boya. Na rynku z powodzeniem znajdziemy inne, dające większą satysfakcję platformówki. Może niekoniecznie uciekające do tego typu stylistyki, ale umówmy się – dziś i tak nie jest ona już tak szokująca, a na dodatek utraciła swoją magię z czasów dwuwymiarowych.

Masz oryginalnego Meat Boya? To graj w niego

I taki właśnie jest Super Meat Boy 3D. To nie jest zła gra, ale nie jest też dobra. Kojarzy mi się ona z czasami, gdy game dev zachłysnął się trzecim wymiarem, a my otrzymaliśmy twory pokroju Worms 3D. Niby nie był to słaby tytuł, ale magii klasycznych robaków tam nie było. Podobnie jest w przypadku omawianej w tej recenzji pozycji. Tak naprawdę nie widzę powodu, by ktoś, kto ma w bibliotece oryginalnego Super Meat Boy, miał przesiadać się na najnowszą odsłonę. Bo ta nie jest lepsza pod żadnym kątem, nawet graficznym, bo tutaj 2D zdecydowanie wygrywa z 3D. Aczkolwiek trochę szkoda, bo fakt, iż tytuł Teamu Meat w szczytowym momencie przyciągnął na Steamie ledwo 600-parę osób, nie wieszczy dobrze, jeżeli chodzi o przyszłość marki...

6,5
Super Meat Boy 3D nie okazał się godnym następcą pierwowzoru. Jeżeli więc macie pierwszą odsłonę, lepiej pozostańcie przy niej.
Plusy
  • Mięsny Chłopie powrócił!
  • 2-3 poziomy zapadają w pamięć
  • Fani oryginału na pewno kilka razy się uśmiechną
  • To nie jest zła gra, po prostu niczym się nie wybija
Minusy
  • Gdzie jest charakterystyczny styl oryginału?
  • 3D to tak naprawdę 2,5D
  • Walki z bossami, których mogłoby równie dobrze nie być
  • Przeciętność, wszędzie przeciętność
  • Grafika potrafi być nieczytelna...
  • ...przez co czasami trudno dobrze wycyrklować skok
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!