Polsko-turecka koalicja gamingowa. Egzotyczna współpraca, która przynosi efekty

Mateusz Mucharzewski
2026/10/04 09:00
0
0

Egzotyczna gamingowo Turcja stała się ważnym partnerem dla części polskiego gamedevu. Jak początkowo szokująca współpraca zaczęła działać?

Polsko-turecka koalicja gamingowa. Egzotyczna współpraca, która przynosi efekty

Z czym kojarzą Wam się tureckie gry? Co lepiej obeznani pewnie wskażą serię Mount & Blade. Studio TaleWorlds jest jednak rodzynkiem w kraju, w którym sektor AA i AAA w ogóle się nie rozwinął. Tym bardziej szokujące było ogłoszenie spółki PlayWay, która niemal dwa lata temu zapowiedziała ekspansję na rynek turecki w poszukiwaniu nowych gier do wydania. Wielu dziwiło się i wręcz krytykowało inwestycje w tak egzotycznym gamingowo kraju, a nie w Polsce.

Dzisiaj jednak możemy powiedzieć, że ruch był bardzo udany. W tym roku dużym hitem jest Ore Factory Squad, które od lipcowej premiery sprzedało 200 tysięcy kopii. Z kolei Wrap House Simulator kupiło na Steamie ponad 300 tysięcy osób, a tegoroczna wersja konsolowa w samych pierwszych tygodniach znalazła 180 tysięcy nabywców. Premier jest oczywiście znacznie więcej. Praktycznie w każdym miesiącu PlayWay, Ultimate Games czy RockGame wydają kilka tureckich produkcji, głównie symulatorów (zdarzył się nawet horror Fear The Timeloop). Skąd ten zalew i jak bardzo on się opłaca? Wbrew pozorom jest w tym bardzo ciekawa historia o tym, jak w nieoczywisty sposób działa rynek gier budżetowych.

Tureckie mistrzostwo w grach mobilnych

Aby dobrze zrozumieć, skąd to nagłe zainteresowanie tureckimi grami, warto wyjaśnić jak działa gamedev w tym kraju. Podzielić go można na dwie części. Pierwsza to sektor mobilny. W Stambule siedzibę ma Peak, który został sprzedany Zyndze za 1,8 mld dolarów. Świetnie radzi sobie też Dream, a Loom stał się „jednorożcem” (ponad 1 mld dolarów wyceny) szybciej niż jakakolwiek inna turecka firma, z dowolnego sektora. Nie dziwi więc kierunek inwestycji – według Mobidictum (gamingowa sieć łącząca turecki gamedev z branżą w innych częściach świata), w 2025 roku inwestycje w ten rynek wyniosły 206 mln dolarów, a w bieżącym kolejne 115 mln dolarów. Większość tych środków kierowana jest na rynek mobilny, gdzie pieniądze wydaje się głównie na pozyskiwanie użytkowników, a nie produkcję. To pozwala na szybszy zwrot z inwestycji. Różnicę robi też ogromne doświadczenie tureckich deweloperów, głównie w gatunku match-3.

Tureckie mistrzostwo w grach mobilnych, Polsko-turecka koalicja gamingowa. Egzotyczna współpraca, która przynosi efekty

O sytuacji w tureckiej branży rozmawiałem z lokalnym solo deweloperem, Tolgą Coşkunem, który wydaje gry na Steamie pod szyldem Dumbbell Games. Tak opisuje on obecną sytuację, a więc stopniowy odwrót od gier mobilnych na rzecz PC.

Po pierwsze, załamał się rynek zatrudnienia. W szczytowym okresie popularności gier hypercasual działało tutaj blisko 1000 firm, dziś może 100–150 z nich aktywnie wypłaca pensje, a cała branża zatrudnia prawdopodobnie około 5000 osób, z czego większość nadal pracuje przy grach mobilnych. Po zmianie IDFA wprowadzonej przez Apple pieniądze odpłynęły od małych studiów do większych, więc małe zespoły albo opuściły branżę, albo zwróciły się w stronę PC i konsol.

Druga sprawa to racjonalność takiego modelu biznesowego. W obecnej sytuacji rynkowej wielu deweloperów, zwłaszcza w Turcji, stawia na powolny rozwój, a nie szybkie skalowanie. Do tego pojawiły się pierwsze sukcesy. Tolga wskazuje na Supermarket Simulator stworzony przez ludzi, którzy wcześniej tworzyli mobilne gry hypercasual. Do dzisiaj gra znalazła ponad 3,5 mln nabywców na Steamie. Kolejnym tytułem jest Recycling Center Simulator, który na rynek wprowadził PlayWay. Wspomniane we wstępie Ore Factory to najświeższy przykład, jaki podaje mój rozmówca. Według niego to wszystko sprawia, że firmy takie jak PlayWay czy Ultimate Games odnajdują w Turcji dokładnie to, czego szukają.

Model wydawniczy PlayWay, oparty na szerokim katalogu gier, poszukuje dokładnie tego, co produkuje tutejsza scena — małych zespołów, które szybko tworzą niskobudżetowe gry przetestowane pod kątem zainteresowania rynku. Nie dotyczy to zresztą wyłącznie symulatorów. Tureckie hity powstają już także w innych gatunkach – BattleBit, Bombanana i Liar's Bar są tego przykładami. Takich produkcji również będzie więcej.

Supermarket Simulator
Supermarket Simulator

Jak dużo gier oferowanych jest polskim wydawcom? Liczby potrafią robić wrażenie. PlayWay miesięcznie wydaje kilka, może nawet kilkanaście tytułów, głównie od tureckich deweloperów. Rafał Jelonek, zarządzający Ultimate Publishing (dział wydawniczy Ultimate Games) w rozmowie ze mną jest jeszcze bardziej precyzyjny.

Każdy miesiąc jest inny. Bywają takie, w których podpisujemy jedną umowę dziennie, tygodniowo albo miesięcznie. Jako że wszystkie rozmowy przeprowadzam osobiście, patrząc tylko na sam sierpień, wychodzi średnio jedno spotkanie dziennie (mowa o telekonferencji). Jeżeli weźmiemy pod uwagę także wszystkie konwersacje mailowe i te prowadzone na innych komunikatorach, zapewne będzie ich 2-3 razy więcej. Muszę z tego odsiać tematy dotyczące portowania gier na konsole, ponieważ to również jest mocna pozycja w portfolio naszej firmy.

Chociaż każda zgłoszona gra przechodzi przez selekcję, w sektorze wydawniczym nadal liczy się przede wszystkim skala. Na potrzeby tego artykułu rozmawiałem między innymi z twórcą gry Treasure Hunters funkcjonującym pod pseudonimem Biax. Wprost powiedział on, że polscy wydawcy, w przeciwieństwie do amerykańskich czy zachodnioeuropejskich, stawiają na ilość, a nie jakość. Zarządzający PlayWay Krzysztof Kostowski powiedział mi, że stara się podpisywać większość umów, bo nigdy nie wie, która gra okaże się hitem. Ważniejszy staje się więc zespół i to, czy ma on potencjał do stworzenia nowego Supermarket Simulator.

PlayWay stara się też utrzymywać dobre relacje z deweloperami, co paradoksalnie doprowadziło do rozstania z twórcami Wrap House Simulator. Mimo sukcesu finansowego zespół Broken Lyre Entertainment wydał swoją kolejną produkcję – Pizza House Simulator – z innym partnerem. Krzysztof Kostowski wyjaśniał mi, że jego firma miała w podobnym okresie zaplanowane inne gry o tej tematyce (Italian Pizza Simulator oraz Pizza Man Simulator) i turecki deweloper mógł nie zrozumieć, dlaczego jego produkcja jest jedną z kilku poświęconych temu daniu od tego samego wydawcy. Najgorzej wyszedł na tym sam PlayWay, bo z tych trzech gier najlepiej poradziła sobie właśnie ta, z której zrezygnował.

Wrap House Simulator
Wrap House Simulator

Niskie koszty kluczem do sukcesu

Znaczenie ma jednak nie tylko ilość, ale też cena. Dla Ultimate Games czy PlayWay istotne jest to, aby produkować dużo gier przy niskim koszcie. Tutaj tureccy deweloperzy mają znaczącą przewagę. O niej więcej Rafał Jelonek z Ultimate Publishing.

Jeżeli chodzi o zatrudnianie deweloperów i zespołów do produkcji własnych, to odpowiedź brzmi „to zależy”. Nie zawsze tacy deweloperzy lub zespoły są tańsi. Nasze obserwacje pokazują, że tureccy deweloperzy, z którymi współpracowaliśmy, wykazują się dużą sumiennością i poczuciem odpowiedzialności za końcowy efekt gry, niezależnie od jej charakteru. To podejście przekłada się na jakość współpracy i realizowanych projektów. Oczywiście każdy deweloper jest inny. Jedni będą chcieli mieć dopracowaną grę, a inni jak najszybciej ją wypchnąć.

Tutaj od razu uprzedzę domysły w stylu „Polak za tyle by nie chciał pracować” czy „pewnie za miskę ryżu”. Tak jak w przypadku wydawnictwa, deweloperzy sami wyceniają koszt produkcji i estymują czas potrzebny na stworzenie gry. Oczywiście warto wziąć pod uwagę, że praktycznie wszystkie nasze produkcje to gry indie, głównie symulatory, więc nie mamy struktury dużego studia AA/AAA. Tworzą je z reguły solo deweloperzy lub zespoły liczące od 1 do 5 osób. Bardzo, bardzo rzadko ta liczba przekracza 5 osób na grę (chyba że doliczymy QA, tłumaczy i wszystkie inne osoby z ramienia Ultimate Games zaangażowane w produkcję).

GramTV przedstawia:

Budżety takich gier liczone są w setkach tysięcy złotych, a nie milionach. W tym sektorze różnica między ofertą tureckiego a polskiego dewelopera może wynosić nawet 70%. Rafał Jelonek podał mi nawet konkretny przykład.

Jeżeli symulator co-op, stworzony na silniku Unity, z zamkniętym w 6-10 godzin gameplay loopem kosztuje u tureckiego studia 220 tys. PLN, a w Polsce 500 tys. PLN, to nawet z czysto biznesowego punktu widzenia jest to ogromna różnica.

Jeszcze ciekawszych słów użył w rozmowie ze mną Krzysztof Kostowski – na tyle interesujących, że muszę je zacytować w całości.

Oferty dostajemy na tyle ciekawe, że i tak nikt w to nie uwierzy, dlatego już o nich nie mówię.

Recycling Center Simulator
Recycling Center Simulator

Nic więc dziwnego, że nawet małe kilkadziesiąt tysięcy sprzedanych kopii potrafi sprawić, że gra zwróci koszty. Tytuły takie jak Ore Factory, Wrap House, HackHub czy Recycling Center Simulator, przy swojej skali sprzedaży, potrafią generować ogromny zwrot z inwestycji. Nie jest też tak, że mało który tytuł potrafi wyjść na plus. W przypadku wydawnictwa Ultimate Games aż 85% gier osiąga dodatni wynik – Rafał Jelonek zdradził mi, że w przypadku tureckich tytułów jest to nawet 90%, a polskich 70%. Trzeba jednak pamiętać, że krajowych produkcji jest w portfolio znacznie więcej. PlayWay nie prowadzi takich statystyk. Krzysztof Kostowski przekazał mi tylko, że mniej więcej ⅔ produkcji generuje zysk.

Jeszcze jednym, istotnym aspektem tej współpracy jest kwestia konsol. Dużą przewagą PlayWay czy Ultimate Games jest ogromne doświadczenie w portingu, a także atrakcyjne warunki oferowane deweloperom. PlayWay większość tytułów przekazuje do spółki zależnej ConsoleLabs, która bierze na siebie koszty stworzenia wersji na Xboksa czy PlayStation. Twórca gry nie ponosi więc ryzyka finansowego. Z drugiej jednak strony PlayWay bierze większy procent ze sprzedaży na konsolach.

Mimo że zdecydowana większość gier z wydawnictwa zarabia, na razie Ultimate Games nie chce mówić o tym, jak duży zysk osiąga z tej gałęzi swojej działalności. Powodem jest między innymi fakt, że spółka mocno zwiększyła inwestycje i póki co skupia się na poszerzaniu portfolio. W przypadku PlayWay na początku roku prezes Kostowski w comiesięcznych aktualnościach deklarował, że wydawnictwo generuje milion złotych zysku miesięcznie. Po premierach Ore Factory i konsolowego Wrap House kwota powinna się znacząco zwiększyć. W rozmowie ze mną prezes PlayWay powiedział, że ta działalność ma już istotny wpływ na dywidendę. Ta w tym roku wyniosła aż 116 mln złotych. Mało która spółka gamingowa w Polsce osiąga takie wyniki.

Ore Factory Squad
Ore Factory Squad

Kiedy PlayWay ogłaszał ekspansję na rynek turecki, część obserwatorów krytykowała ten ruch twierdząc, że ograniczy to inwestycje w krajowe produkcje. Czas pokazał, że wydawnictwo raczej poszerzyło zakres działań. PlayWay nadal inwestuje w gry krajowych studiów, chociaż ze względu na wzrost kosztów nie jest już tak rozrzutny. Dodajmy do tego też mocny odwrót od inwestycji kapitałowych w nowe studia oraz sprzedaż udziałów w wielu ekipach, które nie poradziły sobie na rynku lub wybrały inną ścieżkę rozwoju (np. Movie Games czy Big Cheese). Dla porównania Ultimate Games ma obecnie w produkcji 150 tytułów, z czego 30 powstaje w naszym kraju (4 to dział wydawniczy, reszta to produkcje własne). Porting z kolei odbywa się nad Wisłą.

To nie narodowość jest najważniejsza

Ekspansja na rynek turecki to duża rzecz dla rynku budżetowego. Nie chodzi tutaj jednak o samą narodowość, a na możliwości tworzenia dużej liczby tytułów niskim kosztem. W przypadku symulatorów, które są niczym gamingowy fast food, jest to możliwe. Obecnie dużo ofert napływa z Turcji, ale są też inne egzotyczne kierunki, którymi interesują się krajowi wydawcy. PlayWay ma propozycje z Indonezji, a Ultimate Games z Azerbejdżanu. Są też kraje, które kojarzą nam się z dużymi tytułami. Jednym z tegorocznych hitów PlayWay jest The Walking Trade (160 tysięcy sprzedanych kopii), które stworzył zlokalizowany w Wielkiej Brytanii solo developer Microwave Games. Rafał Jelonek zdradził mi, że jego firma otrzymuje propozycje również z Japonii, Korei czy Australii.

Jeśli więc ktoś przez chwilę mógł pomyśleć, że moda na symulatory dobiega końca, zdecydowanie nic na to nie wskazuje. Polscy wydawcy mają w tym obszarze wielkie doświadczenie i ciągle pracują nad znalezieniem nowych hitów na miarę polskich House Flipper, Car Mechanic Simulator czy Crime Scene Cleaner lub zagranicznych fenomenów jak Supermarket Simulator, bądź malezyjski TCG Card Shop Simulator. Może strategia nastawiona na masową produkcję nie jest zbyt spektakularna i godna biznesowych nagród, ale jednego nie można jej odmówić – przynosi duże zyski.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!