POCO zaprezentowało nowe modele – X7 i X7 Pro. I to właśnie ten drugi mamy dla was przyjemność przetestować. Przed wami recenzja Poco X7 Pro.
POCO zaprezentowało nowe modele – X7 i X7 Pro. I to właśnie ten drugi mamy dla was przyjemność przetestować. Przed wami recenzja Poco X7 Pro.
POCO to firma, która nigdy nie celowała w najwyższy segment cenowy. Kojarzyłem ich zawsze z bardzo mocnymi „średniakami”, które za rozsądną cenę oferują doskonałą wydajność, ale w cenie kilku kompromisów. Dzięki temu, to bardzo atrakcyjne produkty dla przeciętnego konsumenta. To tak tytułem wstępu, czego spodziewać się należy po tym telefonie. O cenie powiem później, ale miejcie już z tyłu głowy, że nie jest on wyceniony jak flagowiec.
Na wstępie miła niespodzianka. Poza telefonem w pudełku znajdziemy też ładowarkę. I to nie byle jaką, bo 90 W. Niestety tylko z wejściem na USB-A, ale nie można oczekiwać zbyt wiele, a sama obecność ładowarki to już i tak wyjście ponad obecny standard. Do tego kabel i sam telefon razem z papierami i czarnym, bardzo przyzwoitym gumowym etui. Jak na średnią półkę dostajemy od razu pakiet premium.
Sam telefon na pierwszy rzut oka przesadnie nie zachwyca. O ile ramka jest przyjemna w dotyku i metalowa, to całe plecy są po prostu plastikowe, a mocno wystająca wyspa aparatu sprawia, że nie położymy go na płasko. Ale już po założeniu etui całość staje się bardzo elegancka, a smartfon świetnie leży w dłoni. Znika też problem z położeniem go na stole.
Sama konfiguracja i pierwsze uruchomienie to kwestia może trzech minut. Niestety, już na wstępie telefon jest zaśmiecony aplikacjami. Bez żadnej instalacji mamy Block Blast! i Block Puzzle! Dust Settle, Bubble Shooter, Jewels Blast, Snake Zone, Tile Fun, Word Scenery I niby nieco bardziej przydatne aplikacje, czyli Amazona, Netflix, Spotify, YouTube Music, Facebooka, LinkedIn i inne takie. Nie prosiłem, nie potrzebowałem. Ale na usprawiedliwienie dodam, że nie ma najmniejszego problemu z odinstalowaniem, dodaje to tylko z 10 minut do konfiguracji telefonu.
Aplikacje odinstalowane, więc przejdźmy do konkretów, czyli do specyfikacji. Na początek trochę suchych faktów. Sercem urządzenia jest ośmiordzeniowy procesor MediaTek Dimensity 8400 Ultra, wspierany przez 12 GB pamięci RAM i aż 512 GB pamięci wbudowanej – miejsca na zdjęcia, aplikacje i filmy zdecydowanie nie zabraknie. Jeśli nie kojarzycie, to Dimensity 8400 Ultra to procesor raczej z tych mocniejszych a nie słabszych. W benchmarkach plasuje się nieco powyżej Tensora G3 od Google i Snapdragona 8 Gen 1 i tylko nieco poniżej Snapdragona 8 Gen 2.
Do tego mamy baterię o solidnej pojemności 6000 mAh ładowaną mocą aż do 90 W. Świetnie prezentuje się również 6,67-calowy wyświetlacz AMOLED CrystalRes z odświeżaniem 120 Hz. A przypominam, że nie mówimy tutaj o flagowym telefonie, chociaż specyfikacja aż krzyczy, że to mocny flagowiec.
Uwaga, mamy też jeden minus. Telefon nie wspiera kart eSIM, chociaż robi to wersja podstawowa, czyli zwykły POCO X7. Trochę szkoda, bo to coraz popularniejsze rozwiązanie i miałem problem, bo z plastikowych kart zrezygnowałem wiele lat temu.
Xiaomi Hyper OS 2, czyli nakładka na system Android w którą wyposażony jest POCO X7 Pro zdaje egzamin. Działanie smartfona jest płynne i nie napotkałem praktyczne żadnych ścinek czy nadmiernych lagów. Jeśli chodzi o optymalizację to należy się piątka z dużym plusem. Dodatkowo, nawet pod mocnym obciążeniem POCO X7 Pro się nie nagrzewa w sposób, który utrudniałby komfortowe użytkowanie. System chłodzenia wypada tutaj wzorowo i widać, że jest to element, któremu poświęcono dużo uwagi. Opłaciło się.
Ekran jest rewelacyjny. Kolory są wierne oddawane a czerń głęboka co pozwala zachowywać dobre kontrasty. Jasność (teoretyczna) 3200 nitów w zupełności wystarcza za to nawet w najjaśniejszych warunkach. Jeśli oglądacie dużo treści w internecie i filmów to POCO X7 Pro na pewno was w tej kwestii zadowoli. Sprawdza się też wybornie w grach mobilnych, szczególnie tych trochę ciemniejszych.
Co ciekawe, optymalizacja baterii nie jest aż tak dobra jak mogłem się tego spodziewać. No, przynajmniej częściowo, bo podczas grania telefon zachowuje się wzorowo, ale przy zwykłym przeglądaniu internetu czy oglądaniu wideo akumulator dość szybko się rozładowuje. Tylko nie zrozumcie mnie źle – to nadal potwór, który wystarczy nam na przynajmniej 12 godzin ciągłej pracy czy 10 godzin grania. 6000 mAh zapewnia doskonałą wydajność, ale nie aż taką jak można było tego oczekiwać. No i naładujemy go od zera do pełna w 44 minuty, a 20-minutowa sesja ładowania zapewnia jakieś 5 godzin pracy pod wysokim obciążeniem. Jest bardzo dobrze, ale zabrakło trochę do wybitności.
Ostatni plus, na który rzadko kiedy zwracamy uwagę? Bardzo dobre głośniki. Dźwięk jest czysty, wyraźny i nieprzesterowany. A ich umiejscowienie jest też tak sprytne, że nie będziemy przypadkiem zasłaniać głośnika palcami zarówno w pozycji pionowej jak i poziomej.
Nieco reasumując, POCO X7 Pro to świetny telefon, z którego korzysta się dobrze i wygodnie. Może i ma drobne wady, ale absolutnie giną w morzu zalet. Bardzo szybko się do niego przyzwyczaiłem i przesiadka z powrotem na starszego Samsunga była odczuwalnie bolesna.
Poco X7 Pro został wyposażony w dwa tylne aparaty – główny 50 MP z optyczną stabilizacją obrazu (OIS) i możliwością 2-krotnego zoomu w obrębie sensora oraz 8 MP obiektyw ultraszerokokątny. Z przodu znajdziemy za to 20 MP aparat do selfie.
Główna kamera oferuje zdjęcia o rozdzielczości 12,5 MP, które cechują się szerokim zakresem dynamiki i naturalnymi, żywymi kolorami. Nie ma tutaj specjalnie powodów do większego zachwytu, ale udało utrzymać się wysoki standard. Zoom 2X również prezentuje się świetnie, utrata jakości jest minimalna i występuje tylko lekki efekt wyblaknięcia. W dzień jest super. Tryb nocny też wypada na plus. Zdjęcia z głównej kamery są szczegółowe, z niskim poziomem szumów i wiernym odwzorowaniem kolorów. Niestety, tutaj zawodzi już trochę zoom i pojawia się sporo ziarna. Tryb AI to loteria i kwestia gustu. Niektóre zdjęcia wychodziły po prostu bosko, a inne były przesaturowane i sztuczne. Kwestia wprawy? Pewnie tak. Na pewno jest duże pole do eksperymentowania a sam tryb w dobrych rękach zwiększy możliwości fotograficzne. Ogólnie uznać należy go za bardzo ciekawy dodatek, z którego warto jednak mądrze korzystać.
Poco X7 Pro pozwala na nagrywanie wideo w 4K przy 60 kl./s na głównym aparacie, a obiektywy ultraszerokokątne i przednie obsługują maksymalnie 1080p przy 30 kl./s. Wideo w 4K w ciągu dnia oferuje dobrą ostrość, naturalne kolory i szeroki zakres dynamiki. Bardzo ciężko było mi się tutaj do czego przyczepić. Przetestowałem dynamiczne sceny, nieco bardziej statyczne nagrania i efekt za każdym razem był w pełni zadowalający. Widać jednak, że korzystne warunki oświetleniowe są tutaj niezbędne. Aczkolwiek aparat i tak wiele wybacza.
Najsłabszą stroną jest kamerka do selfie. Tutaj jakość nie jest już aż taka przyjemna. Szczegółowość jest niska, a aparat ma tendencję do gubienia ostrości. Do wideorozmowy jakość będzie wystarczająca, ale o wybitnie ładne zdjęcie będzie trudno.
No i tutaj pora odsłonić kartę – 1800 zł. Tyle zapłacimy za POCO X7 Pro. Jak na swoją cenę specyfikacja jest wybitna. To telefon, który śmiało może konkurować z flagowymi Samsungami. Stosunek jakości do ceny to rewelacja. Jeśli szukacie taniego telefonu o dobrej wydajności to wydaje mi się to obecnie najlepszym wyborem na rynku.
To sprzęt, który poleciłbym dla użytkowników oczekujących dobrej wydajności, mocnej baterii i lubiących pograć w gry czy oglądać dłuższe filmy na telefonie. Nie mogę go jednak z czystym sumieniem polecić dla zapalonych miłośników fotografii mobilnej i to tak naprawdę jego jedyny minus. Jeśli robicie jednak zdjęcia okazjonalnie, jak przeciętny użytkownik, to na pewno będziecie zadowoleni. Słowem zakończenia – bomba w rewelacyjnej cenie.
Jeśli nie potrzebujecie aż tak mocnej wydajności, możecie sprawdzić też model POCO X7 w podstawowej wersji. Jego recenzję mojego autorstwa znajdziecie pod tym linkiem.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!