Początki może nie były tak łatwe, ale American Truck Simulator pokazuje, że można dwa podobne projekty rozwijać w podobnym, mocnym tempie.
American Truck Simulator
Jakiś czas temu pisałem o fenomenie Euro Truck Simulator 2 i widziałem, że sam tekst chyba całkiem dobrze został przyjęty… więc czas pochylić się również nad American Truck Simulator. Grą nieco młodszą od swojego „brata”, ale podobnie wciągającą na wielu płaszczyznach. Bo czego by nie mówić o ekipie SCS Software, to pod tym kątem fach w ręku mają niebywały i to od wielu lat, jeśli spojrzeć na wcześniejsze ich gry sięgając początków lat dwutysięcznych.
Różnice jednak są dość wyraźnie zauważalne, a dla wielu graczy być może nawet same wspomnienia z innych gier na temat amerykańskich truckerów są o wiele mocniejsze niż w przypadku europejskich truckerów. Dlaczego? Cofnijmy się w czasie o kilkanaście lat, aby rozłożyć kilka elementów na czynniki pierwsze.
A pamiętacie Hard Truck: 18 Wheels of Steel?
American Truck Simulator
W sumie to jest o tyle ciekawe, że nowa seria gier od SCS Software, która miała premierę w 2002 roku, mocno wryła się w pamięci graczy właśnie klimatem jeżdżenia po amerykańskich szosach. Co ciekawe, to również fakt, że ostatnia gra z tej serii ukazała się w 2011 roku. I właśnie dzięki 18 Wheels of Steel, które było podstawą późniejszej ewolucji w American Truck Simulator, zainteresowanie wzrosło. Zresztą sam dobrze pamiętam z dawnych czasów, że gracze zawsze byli zafascynowani grami, w których mogliśmy zasiadać za kółkiem tych transportowych potworów, bez względu na to, czy były to gry na poważnie, czy też z odrobiną humoru, jak w przypadku Big Mutha Truckers. Nawet w Grand Theft Auto możliwość podłączenia naczepy potrafiła cieszyć… a to, co później z tym towarem się działo, to już inna sprawa.
American Truck Simulator
Natomiast niewątpliwie przejście na American Truck Simulator było sporym krokiem dla SCS Software, ale nie obyło się bez problemów. 10 lat temu bowiem, przy dość rozwiniętym Euro Truck Simulator 2, recenzenci i gracze byli mocno podzieleni co do tego, jak ATS prezentuje się w bezpośrednim porównaniu z europejskim bratem/kuzynem. Jednak tutaj bym zrzucał to na karb tego, iż zawsze przejście do nowej bazy jest po prostu trudne, a brak niektórych elementów znanych z poprzedniej (podobnej) gry oraz większej swobody (bo kolejne dodatki dopiero zaczęły się pojawiać, poszerzając teren USA) mógł zniechęcać.
Nawet w naszej recenzji z dawnych lat można zobaczyć ocenę, która po dziesięciu latach wielu aktualizacji, dodatków oraz ścisłego sprzężenia z rozwojem ETS2 mogłaby właściwie szokować.
Dlatego też przez te lata chyba tylko najbardziej hardkorowi fani klimatu ciągnącego się od 18 Wheels of Steel rzeczywiście dostrzegali w tym tytule większy potencjał. Reszta trzymała się kurczowo europejskich dróg. Jednakże cieszy dziś fakt, że obie marki SCS Software są w równie dobrym położeniu i niejako się uzupełniają. Nie zmienia to jednak faktu, że wyprawa za wielką wodę jest łatwa – trzeba się do pewnych elementów zwyczajnie przyzwyczaić.
American Truck Simulator, czyli niby trochę łatwiej na nowym terenie…
American Truck Simulator
Trzeba jednak przyznać, że sam ATS ma trochę łatwiej w odróżnieniu od Euro Truck Simulator 2. Dlaczego? Słowo klucz – przebudowa.
ETS 2 przez ostatnie lata jako projekt stał się o wiele ambitniejszym tematem, który swoimi założeniami oraz możliwościami znacząco się rozszerzył. Z tego powodu pojawia się coraz więcej informacji odnośnie do przebudowy starych miejscówek, podobnie jak dodatków, które mają trochę inaczej podejść do terenów tworzonych przez modderów (stąd chociażby delikatne układanie się ProModsów pod plany SCS Software, co również jest świetnym przykładem współpracy twórca-społeczność).
American Truck Simulator
ATS zdecydowanie jest budowany już z nieco inną świadomością, z dokładaniem kolejnych stanów niczym modułów z klocków LEGO. Ta ingerencja w istniejącą strukturę jest niewielka, a ewentualne usprawnienia również nie muszą sprawiać aż tyle problemów co w przypadku ETS2, w którym kropeków do połączenia niewątpliwie jest więcej. Dodatkowo o wiele łatwiej w American Truck Simulatorze wprowadzać wszelkie nowości czy nawet synchronizować modyfikacje, choć tu muszę się przyznać – sam do ATS-a nie instalowałem niczego więcej poza rzeczami związanymi z warunkami pogodowymi czy też zmianą czasu synchronizowaną w czasie rzeczywistym oraz klasycznymi modami, które wprowadzają prawdziwe logotypy dostawców, marek oraz pojazdów w samej rozgrywce.
Głównie dlatego, że gra sama w sobie nie wymaga aż tak wiele, aby być kompletnym doświadczeniem, tym bardziej jeśli nie wymagamy od niej odwzorowania miejscówek 1:1, bo chcielibyśmy, jak w ETS 2, zobaczyć na żywo miejsca znane z gry (np. jak ja, jadąc nieopodal Kolnmesse w Kolonii czy przez wiadukt na ul. Puławskiej w drodze z Poznania).
American Truck Simulator
Inną kwestią jest to, że jeśli spojrzeć na roster pojazdów, to również jest budowany w nieco wolniejszy sposób w porównaniu z ETS 2. Co prawda mamy dostępne najważniejsze marki, takie jak MACK, Intercontinental czy Peterbilt, ale znalazło się również miejsce dla mojego ulubionego Volvo w amerykańskim stylu. Podobnie jest w kwestii przeróżnych naczep dostępnych w samej grze — i też jest ich mniej. Nadal jednak, biorąc pod uwagę dynamiczny rozwój ATS-a w ostatnich latach, łatwo stwierdzić, że tej zawartości będzie prawdopodobnie z czasem przybywać z różnych stron – czy to pojazdów, czy różnych naczep oraz typów towaru do przewozu, czy też terenu, po którym przyjdzie nam jeździć.
A jak już o tym mowa, to jak dobrze wiemy…
„Bo w Ameryce wszystko jest największe!”
American Truck Simulator
GramTV przedstawia:
To, jak już podkład mamy za sobą, to konkrety – co mnie najbardziej zaskoczyło w American Truck Simulator na pełnym dystansie? Najbardziej chyba to, że wszystko jest tutaj po prostu… większe i dostosowane do nieco innego życia w symulacji.
Bo jednak manewrowanie o wiele większym sprzętem niż w przypadku Euro Truck Simulator 2 potrafi zaskoczyć przy o wiele wyższych prędkościach, przelicznanych na mile na godzinę. Podobnie jak naczepy, które bez większego problemu wymagają odpowiedniego przygotowania do kolejnych zakrętów. Już nie mówiąc o tym, że tak naprawdę manewrowanie tak ciężkim sprzętem przy wysokich prędkościach sprawia, że czasami po prostu można się z łatwością przeliczyć, gdy nagle pędzi się z górki z prędkością wykraczającą poza normę. Jest nieco ciężej, bo większość towarów, które przewozimy, również waży zdecydowanie więcej. Najlepiej porównać jeżdżenie amerykańską ciężarówką do jazdy pociągiem — rozpędza się długo, ale jak już wejdzie w ten optymalny tryb jazdy, to trudno jest nią wyhamować czy też wymanewrować w sytuacji podbramkowej.
Z drugiej strony mam natomiast wrażenie, że w przypadku American Truck Simulator o wiele lepiej wypada tradycyjne zwiedzanie mniejszych miejscowości. Tutaj na pierwszy plan wysuwają się m.in. Odtworzenie w ramach American Truck Simulator dobrze znanej Route 66 – projekt rozpoznany w tzw. Official Route 66 Centennial Project” jako tytuł, który trwale prezentuje możliwość doświadczenia podróżowania oraz historycznego dobrodziejstwa kultowej autostrady. Dlatego też wraz z pojawieniem się dodatku Illinois do ATS-a projekt w ramach gry również został ukończony.
American Truck Simulator
Odkrywanie Ameryki samej w sobie również jest świetnym pretekstem do tego, aby zagrać w American Truck Simulator. Sam teren jest ogromny, a zwiedzenie co ciekawszych miejscowości na naszej drodze również będzie wymagało od nas dużych pokładów czasu. Fajnie bowiem jest zupełnie niespodziewanie zawitać do Roswell czy do znanego fanom WWE niesławnego Corpus Christi. Zdecydowanie więcej nieznanych terenów to zdecydowanie inny punkt widzenia, głównie dla tych, którzy szukają również wyzwań nie tylko od strony wytrzymałościowej (na dystansie), ale również odpowiedniego ustawienia pojazdu do wymagających podjazdów czy zjazdów dla tego typu kolosów.
I tu trzeba również przyzwyczaić się do jeszcze jednej rzeczy, o której nie wspomniałem, a która trochę wiąże się z „wielkością” – więcej mil to również o wiele dłuższe momentami trasy, a to oznacza też trochę dłuższy czas na rozwój w samej grze. Ten przyrost funduszy oraz ulepszanie garażu i swojej firmy są również wolniejsze w bezpośrednim porównaniu z ETS2, w którym dość sprawnie byłem na poziomie idealnej rentowności i braku kredytów w okolicach 50-60 godzin od rozpoczęcia zabawy. Tutaj mija już ponad 100 godzin (zacząłem stosunkowo niedawno, częściej jeżdżę w ETS 2) i nadal czuję, że jestem na początku zabawy, mimo że wiem, co z czym tu się je. Zresztą, nadal tak samo irytuje chociażby o wiele częstsza niż w przypadku Euro Trucka konieczność zjazdu na ważenie auta.
Być może właśnie dlatego ATS to nieco inne doświadczenie, które mimo wysokich prędkości na autostradach nadal spełnia definicję slow gamingu nawet bardziej niż w ETS 2. Być może przez ten klimat swobody i wolności, który wylewa się przez ekran? Jest to jak najbardziej możliwe.
American Truck Simulator to gra, która mimo podobieństw stawia na nieco inne doświadczanie podobnych klimatów
American Truck Simulator
Największa magia American Truck Simulator tkwi właśnie w tym, co w teorii powinno być dla wielu fanów wirtualnego truckingu dość znanym konceptem… bo wielu z nas zaczynało od tego w nieco innej, może momentami bardziej prześmiewczej formule.
Dziś, biorąc pod uwagę zainteresowanie graczy realizmem oraz symulacją, to w jaki sposób American Truck Simulator pozwala doświadczać tego typu elementów, dobrze jest widzieć dwa projekty idące zasadniczo ręka w rękę pod wieloma względami. Nawet jeśli ATS ma pod tym względem nieco lepiej, a ETS 2 niejako dopiero od niedawna „dogonił” pod względem częstotliwości pojawiania się kolejnych aktualizacji oraz nowej, płatnej zawartości.
Także, odpowiadając sobie wprost na pytanie, czy warto, grając w Euro Truck Simulator 2, zainteresować się również amerykańskimi ciężarówkami, odpowiadam – jak najbardziej!
Nie bójcie się tutaj w żadnym wypadku; z mojej perspektywy są to nieco wolniejsze postępy niż w ETS2. Podobnie jak zasady panujące na skrzyżowaniach czy też ciągłe żonglowanie wyższymi prędkościami na autostradach. Cieszcie się natomiast o wiele większą wolnością, widokami oraz odkrywaniem tego, czego być może nie znacie.
American Truck Simulator
Natomiast szczerze mówiąc, w przypadku obu gier można byłoby powiedzieć, że jest to pewnego rodzaju fenomen, który z (jakby nie patrzeć) niszy stworzył coś większego przez te wszystkie lata. W tym roku dziesięciolecie ATS, w przyszłym piętnastolecie ETS2, i obie gry nie planują zwalniać — w międzyczasie pojawi się bowiem kilka dodatków poszerzających mapę, ekipa od ProModsów ciągle pracuje nad kolejnymi usprawnieniami, a mniejszych DLC zapewne też się trochę pojawi. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że na horyzoncie mamy również wersję konsolową, to grono graczy lubiących ciężarówki się poszerzy — i to bardzo mocno.
Zresztą sprawa jest prosta — obie gry mają oceny przytłaczająco pozytywne na Steamie i chyba lepszej zachęty do spróbowania własnych sił nie ma, bo i demo można sobie wypróbować dowolnie.
Z-ca Redaktora Naczelnego Gram.pl. Wielbiciel wyścigów, bijatyk i tych gier, które zasadniczo nikogo. To ja zacząłem ruch #GrajciewYakuzę. Po godzinach fan muzyki niezależnej i kuchni koreańskiej.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!