Morbid Metal - wrażenia z wczesnego dostępu. Jest dobrze, czekamy na więcej

Mikołaj Berlik
2026/04/15 12:00
0
0

Granie kilkoma postaciami naraz jest świetne, ale…

Przed moją przygodą z Morbid Metal miałem wrażenie, że będzie to po prostu kolejny z wielu tytułów z gatunku roguelite. Po spędzeniu z grą kilku godzin w ramach wczesnego dostępu mogę powiedzieć, że jest to po części prawda - moja opinia co chwilę zmieniała się odrobinkę w jedną lub drugą stronę po zobaczeniu czegoś zaskakującego lub też rozczarowującego. Najbardziej można zawieść się długością gry na ten moment, ponieważ “run” zakończony sukcesem realnie ukończymy nawet w pół godziny/godzinę pokonując przy tym zaledwie dwóch bossów. Przypominam jednak jeszcze raz - jest to early access.

Morbid Metal
Morbid Metal

Obiecujące początki

Wchodząc do Morbid Metal po raz pierwszy rzuciły mi się w oczy same pozytywne elementy dzieła Screen Juice. Zacznijmy od gameplayu - starcia już od samego początku są bardzo dynamiczne - w praktycznie każdym momencie na ekranie widzimy wielu wrogów. Sami również dokładamy sporo imponujących efektów za pomocą umiejętności ulepszanych w trakcie rozgrywki, a każdy robot po śmierci wybucha w efektowny sposób. Można by powiedzieć, że nie ma na co narzekać, jednak nie wszystko utrzymuje tak dobrą jakość.

Najbardziej podczas rozgrywania kolejnych “runów” w Morbid Metal zabolał mnie brak różnorodności wśród robotów, z jakimi przychodzi nam się zmierzyć. Każdy z nich jest praktycznie taki sam, a możemy ich rozróżnić jedynie dzięki minimalnym zmianom w rozmiarze oraz sposobami ataków - podczas gdy staramy się powalić tych największych wyposażonych w ogromne tarcze, mniejsze jednostki latające strzelają w nas pociskami. Sytuacja nabiera nieco rumieńców w drugiej i niestety zarazem ostatniej lokacji dostępnej na ten moment, lecz do ideału brakuje tu sporo.

Morbid Metal
Morbid Metal

Największą atrakcją w Morbid Metal są oczywiście starcia z bossami - również mamy ich “aż” dwóch. Są one z pewnością miłą odskocznią od monotonnego “ubijania” przeciwników, lecz schematy ich zachowań są dość powtarzalne. Warto wspomnieć również oczywiście o naszej postaci, ponieważ mam wrażenie że to właśnie przy tym twórcy spędzili najwięcej czasu. Podczas rozgrywki pokierujemy kilkoma buildami odblokowywanymi wraz z naszym postępem - w wielu tytułach musimy czekać do najbliższego checkpointa, a tutaj robimy to w dowolnym momencie. Oznacza to, że w praktyce możemy łączyć umiejętności nawet czterech characterów w rozmaite kombosy. Prezentuje się to efektownie i satysfakcjonująco - jest to zdecydowanie najlepsza mechanika gry. Całość uzupełnia drzewko umiejętności, lecz zmienia się ono szybko w nużący obowiązek. Często używamy go tylko po to, aby liczby w naszych statystykach były coraz większe.

Jak już wspomniałem, kolejne podejścia do Morbid Metal potrafią być coraz bardziej monotonne. Deweloperzy przychodzą tutaj jednak z pomocą wprowadzając tzw. Devil’s Bargain. Są to różnego rodzaju efekty mające nam znacznie pomóc w rozgrywce w zamian za pewnego rodzaju ryzyko. Na papierze wygląda to na świetne urozmaicenie, jednak po zetknięciu się z nim kilka razy podczas rozgrywki nie okazało się zbyt praktyczne. Grając coraz więcej zaczniemy też widywać lasery przeszkadzające nam przy starciach z grupami robotów - nie wpływa to jednak praktycznie w żaden sposób na poziom trudności.

Morbid Metal
Morbid Metal

GramTV przedstawia:

Mówiąc o Morbid Metal nie można też nie wspomnieć o “przerywnikach” między główną atrakcją tytułu, jaką jest oczywiście system walki. Mowa tutaj o sekwencjach łączących parkour z zagadkami logicznymi, gdzie skacząc oraz przyciągając się linką do wiszących wysoko celów staramy się przejść do następnego etapu bez otrzymania obrażeń. Niestety, nie czeka nas za to żadna nagroda, a potencjalne straty są często większe niż podczas samych bitew.

Imponująca grafika

Sporym plusem Morbid Metal jest oprawa audiowizualna. Wkraczamy do świata 3D (przypominającego nieco Returnal oraz Risk of Rain 2) z wieloma futurystycznymi akcentami zbudowanego na naturalnym środowisku oraz budynkach z przeszłości, a przemierzając go często skaczemy między “wyspami” w rozpadającym się świecie. Do tego przed i po każdym starciu przemawia do nas ktoś brzmiący jak nasz stwórca i motywujący nas do dalszego brnięcia przed siebie. Mamy do dyspozycji też hub gry, gdzie przenosimy się od czasu do czasu, aby ulepszyć naszą postać i odpocząć. Tam również czeka na nas tajemniczy głos. Te dwa elementy w połączeniu z dynamiczną rozgrywką tworzą naprawdę bardzo klimatyczną atmosferę.

Morbid Metal
Morbid Metal

Mało błędów, ale za to jakie…

Przejdźmy do kwestii technicznych - jest to wczesny dostęp, lecz mimo to warto wspomnieć o niedociągnięciach twórców oraz tym, co można pochwalić. Niestety, przechodząc Morbid Metal napotkałem kilka problemów, które znacząco wpływają na rozgrywkę. Podczas przełączania się między postaciami (co robimy bardzo często), czasami przemieniałem się w… nic - mój model postaci po prostu znikał. Działo się to wielokrotnie, lecz na szczęście po wykonaniu kilku podejść po ostatniej łatce nie doświadczyłem już takich “atrakcji”. Drugim momentem nieprzyjemnego zaskoczenia było “zamrożenie się” AI pierwszego z bossów w losowym momencie - po wyprowadzeniu wroga z równowagi wrócił on do prawidłowego funkcjonowania. Na plus mogę jednak zaliczyć optymalizację, ponieważ na komputerze wyposażonym w procesor 12th Gen Intel(R) Core(TM) i5-12400F z 2,50 GHz, 16 GB RAM i kartę graficzną NVIDIA GeForce RTX 3060 w rozdzielczości 1920x1080 nie zaobserwowałem ani jednego zmniejszenia liczby klatek na sekundę pomimo ogromnej ilości efektów na ekranie.

Podsumowanie

Grając w Morbid Metal miałem cały czas w głowie, że jest to wczesny dostęp, jednak kilka elementów zawiodło mnie nawet jak na standardy takiej wersji. Z drugiej strony mamy jednak bardzo dużo pozytywów, które nie pozwalają myśleć mi źle o opisanym tytule roguelite. Uważam, że może on przypaść do gustu naprawdę sporemu gronu fanów gatunku, a twórcy mają ogromne pole do popisu jeżeli chodzi o dodawanie nowej zawartości w drodze do wersji 1.0.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!