Tech

Duet prosto z Niemiec - krótka recenzja dwóch gamingowych obudów marki Chieftronic

Maciej Rychta, 02.12.2019 12:00 0

Przedmiotem badań będą obudowy G1 (GR-01B-OP) oraz M1 (GM-01B-OP), czyli 100% obecnej oferty obudów Chieftronica.


Mam nadzieję, że nikt po tytule nie spodziewał się wywiadu z reaktywowanym składem Modern Talking, bo dziś na tapecie jest duet obudów od równie starego, co w/w wspomniany zespół, producenta jakim jest Chieftec. Bo jak nietrudno się domyśleć Chieftronic to marka właśnie Chiefteca. Marka ukierunkowana, a jakże, na gaming, bo pod swoim logo Chieftec dalej produkuje porządne stonowane obudowy biznesowe. Tyle tytułem wstępu – wracajmy ad rem.
G1 to pełnowymiarowa obudowa ATX mieszcząca takież płyty główne, M1 to spójna stylistycznie i konstrukcyjnie z G1 wersja Cube, czyli kostka, dedykowana płytom w formacie uATX i miniITX.


Zaczynamy od większej G1. Specyfikacja przedstawia się następująco:
Format: Midi-tower ATX
Akceptowane płyty główne: ATX/ uATX/mini-ITX
Zatoki (tylko wewnętrzne):  2x 3,5”+ 4x 2,5” lub 1x 3,5” + 5x 2,5”
Sloty PCI: 7
Chłodzenie: 7 wentylatorów (120 lub 140mm) i/lub chłodnice: 280 oraz 360mm
Wymiary: 502mm(G) x 210mm(SZ) x 476mm(WYS) (z nóżkami)
Waga netto: 8kg
Materiał: stal, 0,8mm, szkło hartowane (lewy panel)
Podświetlenie: ARGB (przedni panel + wentylator 120mm z tyłu).
Pełna specyfikacja dostępna jest tutaj.

Całość dotarła do mnie w biało-czarnych kartonach z umieszczonym na nich szkicem i krótką specyfikacją danej obudowy.

 

Wewnątrz znajdziemy dwie wkładki styropianowe (gęsta pianka w przypadku M1) i obudowę zapakowaną w czarny, solidny materiałowy worek z logo Chifetronic. Muszę przyznać, że użycie materiału zamiast folii robi lepsze wrażenie i mimowolnie podnosi jakość odbioru produktu.

 


Sama obudowa prezentuje się natomiast tak:

 

 

Wyjęcie z kartonu wymaga chwili wysiłku lub odwrócenia kartonu do góry nogami, bo jak widać po specyfikacji zawodnik nie jest wagi piórkowej – 9 kg to więcej od sporej i też dość masywnej MSI Vamipiric 010 recenzowanej przeze mnie wcześniej.


Design
Stylistyka, wiadomo, rzecz gustu – kupujemy oczami i sami musicie ocenić czy Chieftec trafił w Wasz gust czy nie. Ja mam stosunek ambiwalentny z lekkim skrętem na „tak”. Wykonany z solidnego plastiku front przecięty jest wzdłużnym wgłębieniem skrywającym 2 paski adresowalnych diod LED a po obu bokach widzimy również zagłębioną „drabinkę” otworów wentylacyjnych ułatwiających zasysanie powietrza do obudowy. 
Widać tu nawiązanie do tradycji, czyli pozostałych biznesowych wzorów obudów od Chiefteca, ale także widać mniej ascetyczne podejście do tematu. 
Zasysaniem powietrza przez owe drabinki zajmować się mogą 2 wentylatory 12 lub 14cm i dzięki umieszczeniu otworów z przodu (a nie jak w sporej ilości obudów – z boku) idzie im to całkiem sprawnie. Na przedzie znajdziemy jeszcze tylko wypukłe srebrzyste logo i napis Chieftronic, które troszkę mi burzą stylistyczny minimalizm. 
We front od góry jest wbudowany zestaw złącz i przycisków. Mamy tu 4x USB w układzie 2x 2.0 i 2x 3.0), 2 gniazda mini-jack 3,5 mm (z wytłoczonymi oznaczeniami) oraz przycisk Power i przycisk zmieniający oświetlenie. Poza tym w górnej części obudowy nie ma nic poza litą blachą – nie ma otworów wentylacyjnych.

 


Z lewego boku mamy przyciemnianą szybę w postaci ścianki co uważam za plus, bo jest wygodniejsze w użytkowaniu niż przykręcany 4 śrubami panel , który na ogół po odkręceniu spada na palce…
Prawa strona to podobnie jak góra – lita porządna blacha (0,8mm) mocowana, podobnie jak druga ścianka, 2 wkrętami ręcznymi. Na dole mamy 4 solidne stopki zakończone gumą i zajmujący praktycznie cały spód, demontowalny jednym ruchem do boku, filtr przeciwkurzowy. 

 


Z tyłu mamy pewne zaskoczenie. Obudowa G1 ma zasilacz umieszczony na górze co poniekąd tłumaczy brak otworów wentylacyjnych w górnej pokrywie. Ponadto znajdziemy tam miejsce na wentylator o średnicy 12cm, w który producent od razu wyposażył tę obudowę. Wentylator ma czarną ramkę i białe łopatki podświetlane adresowalnymi diodami LED. Poniżej jest miejsce na 7 śledzi kart rozszerzeń (zaślepki są perforowane), które niestety wystają poza obrys chassis (charakterystyczny kołnierz) a mocowania kart są zasłonięte plastikową osłoną.

 


Wnętrze
O ile wygląd zewnętrzny jest ważny dla estetów to wnętrze musi być przede wszystkim funkcjonalne. Jak z tym poradził sobie producent G1? Ano całkiem nieźle choć miejscami niekonwencjonalnie.
Zaskoczeniem jest zastosowanie wydzielonej komory zasilacza, który jak pisałem wcześniej jest u góry. Co oznacza, że zamiast klasycznej ostatnimi czasy „piwnicy” mamy… „strych”. Nie wygląda to źle, ale zmienia sposób cyrkulacji powietrza, gdyż komora zasilacza posiada tylko niewielkie otwory wentylacyjne od dołu w przedniej części, którymi powietrze jest kierowane na koszyk z dyskami 3,5”. Gdyby chociaż dało się tam zamontować wentylator…A ten jest tylko jeden – w tylnej ściance. Oraz oczywiście ten w zasilaczu, przez który w większości będzie przedostawało się gorące powietrze.

 


Nie sposób uniknąć porównań ze starymi obudowami gdzie pod względem konstrukcji mamy bardzo stary układ z zasilaczem u góry, który ktoś dla poprawy estetyki zabudował nie dbając o przepływ powietrza. I o ile w obudowach biznesowych takie rozwiązanie sprawdza się znakomicie (zwłaszcza, że nie ma przegrody) to w obudowie stricte dla graczy wydaje się być nie do końca przemyślane.
Niższa komora mieszcząca płytę główną jest już bez niespodzianek: mieści się płyta w ATX (maksymalnie 305x245mm), 7 kart rozszerzeń przy czym maksymalna ich długość to 400mm, są 3 przepusty dla kabli osłonięte czerwoną gumą oraz otwór ułatwiający montaż/demontaż coolerów dla procesorów z tylną ramką. Chłodzenie CPU może mieć maksymalnie 160mm wysokości. Znalazł się nawet przesuwany wspornik podtrzymujący dłuższe i cięższe karty graficzne. W razie potrzeby można go zdemontować dzięki montażowi za pomocą wkrętów ręcznych. Przydatny „ficzer”.

 


Z drugiej strony mamy liczne zaczepy na kable, miejsce na 4 dyski 2,5” w głównej komorze oraz 2 dyski 3,5” lub jeden 3,5” i jeden 2,5” w metalowym koszyku na „strychu”. Mocowania w koszyku są antywibracyjne co cieszy. Zasilacz ATX może mieć maksymalnie 200mm głębokości przy czym wtedy zasłaniać będzie przepusty na kable.
Jeśli idzie o wentylację mamy takie opcje: jak pisałem wcześniej: z przodu 2 wentylatory 120/140mm lub chłodnica 280mm, spód: 3 wentylatory 120mm lub chłodnica 360mm przy czym wtedy maksymalnym dającym się zamontować rozmiarem płyty głównej jest uATX i z tyłu jeden wentylator 120mm. W teorii da się jeszcze zamontować 2 wentylatory 120 mm w miejscu 2 napędów 2,5”, ale sens takiego rozwiązania jest mocno dyskusyjny, gdyż powietrze z głównej komory przedmuchiwane by było wprost na prawą ściankę w której nie ma żadnych otworów.

 


Z tyłu (od spodu płyty głównej) znajdziemy jeszcze dedykowany kontroler wentylatorów i oświetlenia do którego mamy wpięte 2 listy LED z frontu i tylny wentylator. Maksymalnie można podłączyć 6 wentylatorów Chieftec Tornado i właśnie dwa paski LED ARGB. Kontroler posiada przycisk do zmiany trybów oświetlenia i 2 przyciski do regulacji obrotów wentylatorów oraz mocowanie magnetyczne co ułatwia montaż w obudowie. Zasilanie dostarczane jest za pomocą złączki z gniazdem SATA. 
Do sterowania tym wszystkim można także użyć dołączonego radiowego pilota lub zdać się na kontrolę przez oprogramowanie płyty głównej, gdyż oświetlenie jest kompatybilne z wszystkimi liczącymi się systemami sterowania oświetleniem adresowalnym od ASRocka, Asusa, Gigabyte i MSI.

 


Montaż
Tu na szczęście obyło się bez żadnych niespodzianek, zwłaszcza jeśli chodzi o montaż zestawu bez rozbudowanych systemów chłodzenia wodą. Wszystko mieści się bardzo ładnie, ilość przepustów i zaczepów na kable jest na tyle duża, że bardzo ułatwia estetyczny montaż. Dużym ułatwieniem (zwłaszcza dla seryjnej produkcji) są też wkręcone fabrycznie kołki montażowe pod płytę główną. Wszystkie mocowania dysków są wyposażone w gumki antywibracyjne co jest dużą zaletą. Podobnie jak to, że zarówno ramka na dyski w górnej komorze jak i 2 ramki w dolnej są mocowane za pomocą wkrętów ręcznych.

 


Ogólnie montaż komputera w tej obudowie to przyjemność, nawet najmniej przeze mnie lubiane upinanie kabli, które mogą być upięte w dość grube wiązki, bo jest sporo miejsca pomiędzy płytą płyty głównej a prawą ścianką.
Termika o dziwo też jest bez zarzutu. Układ ze „strychem” sprawdza się nieźle o ile oczywiście nie budujemy jednostki ekstremalnie wyżyłowanej i napakowanej grzejącymi się elementami. To nie ten segment cenowy – pamiętajmy o tym. Jako pewien minus zaliczyłbym tylko jeden wentylator w komplecie – nic nie stoi na przeszkodzie, żeby z przodu obudowy Chieftec fabrycznie zamontował jakąś niepodświetlaną „14tkę”, co pozwoliłoby utrzymać cenę a zagwarantować użytkownikom święty spokój bez myślenia o dokupieniu wentylatorów. 
A skoro już jesteśmy przy wentylatorach z przodu: miejsce ich montażu jest fabrycznie przysłonięte czarną elastyczną folią – zapewne, żeby ograniczyć rozproszenie światła pasków LED do wewnątrz obudowy. Ma to swoje minusy w postaci nieco gorszej cyrkulacji powietrza, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tę folię usunąć całkowicie lub jak ja to zrobiłem – częściowo. Wystarczy odkręcić 2 wkręty i już mamy pełen prześwit. Ja ją po prostu podwinąłem w dolnej części co wystarcza do znacznej poprawy obiegu powietrza. 

 

 

Oczywiście jeśli montujemy tam wentylatory to folię należy usunąć całkiem. I byłbym zapomniał – głośność tego 120mm z tyłu jest bardzo w porządku – jest w zasadzie niesłyszalny.

 

Czas na mniejszą siostrę: Chieftronic M1.


Siłą rzeczy jej opis bazował będzie na opisie G1, bo mają zbliżoną budowę mimo odmiennej nieco formy.

 


Specyfikacja:
Format: Game Cube uATX
Akceptowane płyty główne: uATX/mini-ITX
Zatoki (tylko wewnętrzne):  2x 3,5”+ 2x 2,5” lub 4x 2,5”
Sloty PCI: 4
Chłodzenie: 3 wentylatory (120 lub 140mm) i/lub chłodnica: 280mm
Wymiary: 400mm(G) x 270mm(SZ) x 345mm(WYS) (z nóżkami)
Waga netto: 7,92kg
Materiał: stal, 0,8mm, szkło hartowane (boczne panele + góra)
Podświetlenie: ARGB (przedni panel + wentylator 120mm z tyłu).
Pełna specyfikacja dostępna jest tutaj.


Tu nie ma się co rozpisywać, warto jednak zwrócić uwagę na wagę – prawie 8kg w formacie „kostki” budzi lekki respekt. Oczywiście za wagę odpowiadają w dużej mierze 3, grube na 4mm, szklane panele dodające polotu tej konstrukcji.
M1 Game Cube ma dokładnie ten sam wygląd panelu przedniego co jej większa siostra, taki sam jest również układ gniazd i przycisków przy czym nie są one umieszczone na górze obudowy tylko w dolnej części prawego boku. Biorąc pod uwagę, że tak przeszkloną obudowę większość użytkowników  postawi na biurku to jest to dobry pomysł. 
Przód jak wspominałem wyżej jest identyczny jak G1, oba boki to szyba (dokładniej to szyba naklejona na metalową ramkę) a z tyłu jest dość konwencjonalnie:

 


Zasilacz tym razem mamy na dole, u góry miejsce na wentylator 140 lub 120mm (ten ostatni w wersji podświetlanej jest już w komplecie), 4 siatkowane „śledzie” do kart rozszerzeń i 2 gumowe przepusty do otworów chłodzenia wodnego oraz otwory wentylacyjne dla klatki na dyski 2,5”. Niestety i tym razem mamy „kołnierz” do montażu kart. Pod spodem mamy 2 małe filtry przeciwkurzowe – jeden dla wentylatora zasilacza a drugi zakrywa otwory wentylacyjne dla dysków. Co ciekawe, w pierwotnej specyfikacji spód wygląda inaczej – nie wentylacji pod klatką na dyski i drugiego filtra.
Całość stoi na szerokich stopkach z plastiku zakończonych pianką – jak w sprzęcie Hi-Fi.

 

 

Wnętrze

 


Wnętrze to układ dwu komorowy, z zasilaczem i koszykiem (w zasadzie dwoma) na dyski na dole. Zasilacz może mieć maksymalnie 200mm choć rekomendowane są te o maksymalnej długości 180mm. Sanki dla dysków (2x3,5” lub 2x2,5”), podobnie jak w G1, mają podkładki antywibracyjne.
Ciekawostką jest możliwość zrezygnowania z większego z koszyków (na dyski 3,5”) co daje nam znacznie więcej miejsca w obudowie, ale niestety zmusza nas do zastosowania płyty miniITX, gdyż górna część koszyka jest podłogą dla płyty głównej. W zasadzie należy wspomnieć, że klatkę na dyski 2,5” też można wykręcić z obudowy, ale nie widzę w czym miałoby to pomóc, bo nie można tam nic użytkowego zmieścić.

 

 

W górnej części obudowy zmieścimy płytę microATX lub miniITX i chłodzenie CPU o maksymalnej wysokości 180mm (czyli w zasadzie każde). Kable możemy przeprowadzić przez 2 gumowe przepusty.
Jeśli jesteśmy przy chłodzeniu to należy wspomnieć, że chętni na montaż wodnego AIO mają dość ograniczony wachlarz możliwości. Zmieści się chłodzenie 140mm w miejscu tylnego wentylatora i maksymalnie 280mm chłodnica z przodu jednakże o maksymalnej grubości 35mm.
W komplecie jest jak wspominałem 120mm wentylator identyczny jak w G1 i taki sam kontroler oświetlenia i wentylatorów dogadujący się z systemami PolychromeSync, Aura Sync, RGB Fusion i MysticLight Sync od producentów płyt głównych.


Montaż
Montaż w mniejszych obudowach zawsze jest nieco bardziej problematyczny, ale obudowy typu „cube” są z nich najłatwiejsze „w obróbce”. Podobnie jest z Chieftronic M1 – wszystko idzie gładko. No prawie wszystko: jeśli macie większy (głębszy) zasilacz i do tego niemodularny i 2 dyski w koszyku to trzeba się nieźle nagimnastykować z przewodami. Ale tego typu konfiguracje obecnie są raczej w mniejszości więc minusa obudowie nie daję. Malutki minus za brak zdejmowanego górnego panelu (jak np. w obudowie Thermaltake Level 20VT) się należy – montaż byłby wtedy znacznie szybszy.
Jeśli idzie o termikę to nie jest źle – zwłaszcza po dołożeniu przedniego wentylatora i oczywiście usunięciu czarnej folii – podobnie jak w dużej G1. Jednakże odradzałbym montaż w tej obudowie bardzo rozbudowanej konfiguracji, zwłaszcza z dużym chłodzeniem AIO – będzie ciasno i ciepło.
Osobiście widzę w tej obudowie relatywnie proste konfiguracje (najlepiej z płytą miniITX) oparte na dających się łatwo schłodzić procesorach, choć z chłodzeniem np. dużej karty graficznej z back-plate nie będzie problemu. Generalnie ten problem ma większość konstrukcji „cube” w tym przedziale cenowym. Oczywiście zachowując rozsądny poziom hałasu.


Podsumowanie.
Jak oceniam debiut nowej marki Chieftronic? Mimo początkowych obaw uważam, że jest całkiem udany. Mamy bardzo solidną konstrukcje (co jest od lat charakterystyczną cechą obudów Chiefteca), elegancki wygląd z gamingowym sznytem, funkcjonalne i efektowne oświetlenie z dołączonym kontroler i pilotem i w końcu - łatwość montażu. No i cena jest również na akceptowalnym poziomie. Nie pogardziłbym jeszcze jednym wentylatorem w zestawie (szczególnie w przypadku mniejszej z obudów), ale zawsze można dokupić komplet Tornado, który jest dostępny w bardzo rozsądnej cenie. Reasumując: przyjemne obudowy z małym „ale” w postaci niedostatecznego chłodzenia lub może w zamian: nieco niższej ceny.


 

najnowsze