Tech

Obudowa MSI MAG Vampiric 010 - test

Maciej Rychta, 04.06.2019 16:45 0

Solidna i elegancka obudowa bez wodotrysków.

Ci z Was którzy uważnie śledzą rynek komponentów PC doskonale widzą nowe (w tej branży) podejście producentów, którzy pod swoim logo pokazują co raz to więcej produktów, z którymi do tej pory ich nie kojarzono.  Przykład? Ot choćby recenzowany przeze mnie ostatnio monitor Aorus AD27QD wyprodukowany przez Gigabyte, który to nigdy monitorów nie robił. Podobnie jak i MSI, które do tej pory nie produkowało obudów, skupiając się od zawsze na płytach głównych czy kartach graficznych. Ale takie mamy czasy i producenci chcąc maksymalizować zyski oraz zwiększać świadomość marki, dodają do swojego portfolio nowe linie produktów. Czy to źle? Zdecydowanie nie. A czy robią to dobrze i z głową?  Może to dobry moment na lekką parafrazę znanego utworu Jerzego Stuhra:  Robić każdy może – jeden lepiej drugi(ą) gorzej…

Ale uprzedzając - nie jest tak źle jak w oryginale tego utworu.

Dzięki uprzejmości polskiego oddziału firmy MSI trafiły do nas 2 obudowy: MAG Vampiric 010 i MPG  Gungnir 100.

Dziś weźmiemy na warsztat prostszą i tańszą – MAG Vampiric 010.

Specyfikacja wygląda następująco:

  • Format: Midi-tower ATX
  • Akceptowane płyty główne: ATX/ mATX/mini-ITX
  • Wymiary: 475 mm (W) x 420 mm (G) x 210 mm (SZ)
  • Waga: 7,4 kg
  • Materiał: stal, 0,75 mm (zmierzone), plastik (przedni panel)

Całość dotarła do mnie w szarym kartonie, zapakowana w dwie dość sztywne piankowe wstawki – standard jak na niedrogą obudowę.

Pełna specyfikacja dostępna jest tutaj, a ja w treści postaram się podać co istotniejsze informacje.

Design:

Cóż – jak wiadomo - to kwestia gustu. W mój MSI z tą obudową trafiło. Czarne, matowe wykończenie przodu z dość głębokim, dynamicznym przetłoczeniem ukrywającym podświetlenie LED, wygląda efektownie, ale nie efekciarsko. W górnej części zagościł biały smok w tarczy, czyli charakterystyczne logo MSI. Dobrze, że zrezygnowano z czerwonego tła, które byłoby zbyt krzykliwe.

W górnej części obudowy znajdziemy  3 gniazda USB (w tym jedno 3.0) i standardowo 2 gniazda audio (słuchawki, mikrofon) oraz duży przycisk Power, mały reset i miniaturowe otwory dla diod LED informujących o pracy HDD (czerwona) i włączeniu PC (niebieska).

Na górnej powierzchni przedniego panelu jest jeszcze mały przycisk zmieniający efekty podświetlenia. Wszystkie elementy kontrolno-sterujące są umieszczone w jednej płaszczyźnie, nie ma żadnych wklęsłości czy wyfrezowań.  Za panelem z przyciskami mamy perforowaną górę obudowy przykrytą magnetycznym filtrem przeciwkurzowym. Sam przedni panel jest dość gruby ma 18,5 mm i dzięki swojej grubości znalazło się w nim miejsce na podłużne otwory wentylacyjne zajmujące po ok. 80% obu boków tegoż panela. To znacznie ułatwia przepływ powietrza i za to MSI należy się spory plus.

Za przednim panelem znajdziemy miejsce na montaż chłodnicy i wentylatorów oraz pozostałość po przedniej zatoce 5,25”.

Boczki to z jednej strony blacha o typowej sztywności wyposażona w sumie w 9 zaczepów (po trzy z każdej strony), a od strony komponentów to 4 mm tafla hartowanego przydymionego szkła zabezpieczona obustronnie folią. Szyba jest mocowana śrubami z odpowiednim kołnierzem z gumy, tj. samo chassis posiada tylko cieniutkie gumowe podkładki,  co oznacza, że montaż/demontaż boczka lepiej przeprowadzać w pozycji leżącej lub ostrożnie używając obu rąk.

Na tyle obudowy patrząc od góry znajdziemy duży tłoczony napis „Made in China” (jakby ktoś się nie domyślał gdzie odbyła się produkcja ), miejsce na 12 cm wentylator (zainstalowany fabrycznie), który możemy przesunąć w górę lub w dół w zakresie około 2 cm, miejsce na 7 śledzi/kart rozszerzeń, których zaślepki są perforowane i zamocowane na stałe – trzeba je wyłamać przy montażu kart rozszerzeń.