Recenzja

GRID - recenzja gry, która robi wszystko, by dorównać kultowej „jedynce”

Adam "Harpen" Berlik, 08.10.2019 10:00 0

A nawet jeszcze więcej, bo nowy GRID wprowadza rozwiązania niedostępne w innych grach wyścigowych. Pytanie tylko, czy to wystarczy, by pokonać Race Driver: GRID z 2008 roku?

Banał. Takie słowo przyszło mi do głowy, kiedy bez większych problemów ukończyłem początkowe wyścigi na pierwszym miejscu, nie mając żadnych problemów z pokonaniem rywali. Już miałem zmieniać poziom trudności ze średniego na wysoki, gdy okazało się, że nowy GRID po prostu nie chce wrzucać nikogo na głęboką wodę (w przeciwieństwie do Race Driver: GRID, w którym wielokrotnie zdarzyło mi się permanentnie zniszczyć samochód już na pierwszym zakręcie tutorialowego wyścigu). Po kilkudziesięciu minutach zabawy z GRID-em odblokowałem jednak znacznie bardziej wymagające zawody, w efekcie czego musiałem się nieźle namęczyć, by dotrzeć do mety choćby na najniższym stopniu podium.

Co tu dużo mówić - w nowego GRID-a gra się nad wyraz przyjemnie. Codemasters Software jeszcze raz udowodniło, że zna się na tworzeniu gier wyścigowych jak mało kto. Zanim jednak pobiegniecie do sklepu, powinniście wiedzieć, że mimo wszystko tegoroczny GRID nie bawi jednak tak samo, jak wydany ponad dekadę temu Race Driver: GRID, ale moim zdaniem recenzowana produkcja spisuje się o niebo lepiej niż GRID 2 i GRID: Autosport. Model jazdy znajduje się oczywiście na pograniczu zręcznościówki i symulacji, więc nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek odbijaniu się od ścian. Chyba że na bardzo niskim poziomie trudności, bo pozostałe wymagają jednak czegoś więcej aniżeli bezmyślnego wciskania pedału gazu niczym w serii Need for Speed.

Zanim w naszym garażu pojawią się samochody przeznaczone do jazdy w różnych typach zawodów będziemy musieli oczywiście je kupić. Tutaj pojawia się lekki zawód, bowiem liczba aut nie jest szczególnie imponująca. Zwykle możemy wybierać spośród zaledwie kilku pojazdów, a w całej grze znajdziemy raptem kilkadziesiąt wiernie odwzorowanych maszyn. Chciałbym powiedzieć, że jest to liczba wystarczająca, gdyby nie jedno „ale”. Odnoszę wrażenie, że spora część samochodów najzwyczajniej w świecie została wycięta z pełnej wersji gry i pojawi się w ramach darmowych i płatnych DLC, które zostaną wydane na przestrzeni kilku miesięcy.

Inaczej ma się sprawa z lokacjami. Za sprawą nowego GRID-a trafiamy zarówno na ulice miast, jak i na tory, rywalizując z przeciwnikami za dnia oraz pod osłoną nocy w zmiennych warunkach atmosferycznych. Niekiedy aura jest wyjątkowo sprzyjająca, ale czasem zdarza się, że musimy zmagać się z małą widocznością (oślepiające słońce) lub też kiepską pogodą (jazda w deszczu znacząco utrudnia wykonywanie rozmaitych manewrów). Tym bardziej cieszy fakt, że autorzy oddali do dyspozycji rozmaite klasy wyścigów, w tym oczywiście GT, samochody turystyczne czy też pojazdy klasyczne. Szkoda tylko, że poszczególne maszyny nie są opisane wieloma parametrami. Informacja na temat mocy i prędkości auta to trochę za mało. Niezbyt okazale wygląda także tuning, gdzie znajdziemy jedynie podstawowe opcje (przydałoby się więcej zaawansowanych funkcji).

GRID nie oferuje rozbudowanego systemu zarządzania własną ekipą, tak jak chociażby DIRT, ale gracze mogą poczuć się częścią teamu, bowiem w trakcie zawodów mają do dyspozycji specjalne komendy. Pozwalają one na wydawanie poleceń członkom ekipy (nowych kierowców rekrutujemy za pomocą specjalnego menu), którzy na naszą prośbę zaatakują rywala lub też będą jechać tak, byśmy mogli obronić swoją pozycję. Oprócz tego istnieje chociażby możliwość szybkiego sprawdzenia, na jakim miejscu znajdują się pozostali kierowcy z naszego zespołu. Brzmi naprawdę ciekawie, ale wydaje mi się, że ten aspekt rozgrywki ma rację bytu wyłącznie na najwyższym poziomie trudności, kiedy to tak naprawdę walczymy o każdą sekundę, starając się nie tyle bić rekordy, co po prostu wyprzedzić rywali. Na niższych zaś można go śmiało potraktować wyłącznie jako ciekawostkę.

Jest jeszcze jedna rzecz, która zamiast wprowadzać sporą dawkę realizmu, z czasem po prostu niepotrzebnie irytuje. Kiedy zderzymy się z innym kierowcą parę razy lub wjedziemy w jego samochód z pełnym impetem, potraktuje on nas jako głównego rywala. Oznacza to, że zamiast po prostu wciąż starać się wyprzedzić innych uczestników wyścigu zrobi wszystko, by uprzykrzyć nam życie. Zahaczy nas, obracając pojazd o 180 stopni, zepchnie nas na bandę lub też sprawi, że wypadniemy z toru. Co z tego jednak, skoro sam przy tym ucierpi? W tym przypadku sztuczna inteligencja prezentuje się… cóż, sztucznie. Na szczęście jednak takiego szukającego zemsty delikwenta można łatwo ominąć, a jeśli to się nie uda, to prawie zawsze mamy pod ręką opcję cofania czasu.

Niczym w grach z serii Forza Horizon za wykonywanie rozmaitych akcji jesteśmy nagradzani specjalnymi punktami. Autorzy przyznają nam dodatkowe premie do punktów doświadczenia za prędkość, technikę i odwagę, co z kolei pozwala nam awansować szybciej na kolejne levele, gdzie czekają na nas liczne nagrody. Warto zatem nieco mocniej wcisnąć pedał gazu, postraszyć rywali lub wprost przeciwnie: pochwalić się swoimi niesamowitymi umiejętnościami, pokonując kolejne okrążenia bez odbijania się od samochodów innych kierowców lub band.

Testowana przeze mnie wersja na Xbox One  wygląda jedynie poprawnie. Lokacje są bogate w detale, natomiast samochody przeniesiono do wirtualnego świata z niezwykłą dbałością o szczegóły. Chcąc jednak uzyskać płynność animacji na odpowiednim poziomie zdecydowano się na zaimplementowanie rozmaitych filtrów, które sprawiają, że obraz jest mocno rozmyty, a teksturom brakuje ostrości. Możliwe, że na Xbox One X sytuacja prezentuje się nieco lepiej, ale na standardowym modelu konsoli Microsoftu gra sprawia wrażenie spóźnionej o kilka lat. Zwłaszcza, że działa w zaledwie 720p.

GRID ukazał się w pełnej polskiej wersji językowej, która pozostawia wiele do życzenia. Powtarzające się, pozbawione większych emocji kwestie wypowiadane przez aktorów skutecznie odbierają radość z zabawy. Ta powraca jednak, gdy zorientujemy się, że można wyciszyć dubbing z poziomu menu ustawień (niestety, nie ma opcji zmiany języka na angielski). Irytuje również to, że po uruchomieniu wyścigu wczytuje się jedna, długa wypowiedź, a kiedy postanowimy pominąć prezentację samochodów biorących udział w zawodach, spiker przerwie wypowiedź i skomentuje to krótkim „przepraszam, ale zaraz rozpoczynamy zawody” lub też „przepraszam, ale właśnie otrzymałem informację, że za chwilę zacznie się wyścig”. Na początku wygląda to ciekawie, tak jakby ktoś pomyślał, że gracze będą przewijać nikomu niepotrzebne filmiki. Z czasem jednak wspomniane rozwiązanie doprowadzało mnie do szału.

Pomimo wszystkich niedociągnięć, o których wspomniałem powyżej, nowy GRID już teraz zapewnił mi około 30 godzin emocjonującej rozgrywki i nic nie wskazuje na to, bym miał szybko pożegnać się z nową produkcją studia Codemasters Software. Model jazdy jest fantastyczny, trasy różnorodne, a samochody przepięknie wykonane. Decydując się na zakup warto jednak pamiętać o skromnej liczbie dostępnych aut, kiepskiej grafice na Xbox One S oraz innych minusach, które nie powinny nikomu jednak przysłonić ewidentnych plusów.

P.S. GRID zawiera również multiplayer. Niestety przed premierą nie udało mi się znaleźć nikogo do wspólnej zabawy.

GRID

  • rewelacyjny model jazdy
  • różnorodne lokacje
  • pięknie wykonane samochody
  • długi czas rozgrywki
  • system wydawania poleceń członkom swojej ekipy, który…
  • wydaje się być potrzebny jedynie na najwyższym poziomie trudności
  • niezbyt imponująca liczba pojazdów
  • rozmazana oprawa graficzna na Xbox One S
  • irytujący polski dubbing
Do poziomu Race Driver: GRID trochę zabrakło, ale i tak otrzymaliśmy naprawdę świetną grę wyścigową 8.0
najnowsze