InformacjeFelieton

Blizzard może mówić co chce, ja i tak wierzę w prace nad Warcraftem IV

... Kamil Ostrowski

Miłośnicy RTSów od lat mówią o tym, że Warcraft IV czai się tuż za rogiem. Blizzcon to dobra okazja, aby rozłożyć te plotki na czynniki pierwsze.

Podczas niedawno zakończonego Blizzconu (który zapamiętamy chyba przede wszystkim ze względu na aferę związaną z Diablo: Immortal) padły ważne słowa. Blizzard nie wyklucza w przyszłości wypuszczenia Warcrafta IV, chociaż na razie nie mają tego w planach. Niby są to słowa mające rozwiać marzenia miłośników RTSów na pojawienie się nowej odsłony cyklu, aczkolwiek… odnoszę wrażenie, że może nie rychle, ale doczekamy się Warcrafta IV, a prace nad nim na jakiejś płaszczyźnie trwają.

Co za tym przemawia? Po pierwsze, sam fakt, że przedstawiciel firmy ubrał swoje twierdzenie w dosyć dyplomatyczną formę. Stwierdził, że w tej chwili nie ma żadnych planów co do Warcrafta IV, aczkolwiek jednocześnie zaznaczył, że w tej chwili prace skupiają się na Warcraft: Reforged. Zwróćcie uwagę, że w tej sposób deweloper zarzeka się co do skupienia zespołu na aktualnym zadaniu. Otwartym pytaniem pozostaje, czym zespół ten zajmie się później.

Dosyć uprawnionym wydaje się też twierdzenie, że Warcraft pozostaje największym, najbardziej rozbudowanym, ale też najbardziej dochodowym uniwersum Blizzarda. World of Warcraft to produkcja, która zmieniła Blizzarda w giganta. Firma nie podaje już regularnie liczby aktywnych subskrybentów, jednak wiemy o tym, iż najnowszy dodatek, wypuszczone parę miesięcy temu Battle for Azeroth, kupiło w dniu premiery 3,4 miliona graczy. To 170 milionów dolarów dochodu z samej sprzedaży dodatku w pierwszych dwudziestu czterech godzinach. Liczbę subskrybentów możecie sobie sami oszacować, osobiście strzelałbym, że przekracza nieco dziesięć milionów.

Drugą silną produkcją z uniwersum Blizzarda na której obecnie firma stoi, jest rzecz jasna Hearthstone: Heroes of Warcraft. Liczba użytkowników przekroczyła niedawno sto milionów (a firma z tej okazji rozdaje prezenty) – jest to bez wątpienia największa baza graczy w historii Zamieci. Z powodu sukcesu swojej karcianki Blizzard postanowił zresztą przenieść na urządzenia mobilne uniwersum Diablo, o czym wspominałem wcześniej.

Uniwersum fantasy zrodzone z konfliktu ludzi i orków doczekało się także najsilniejszej obecności ze wszystkich marek Blizzarda w mediach „pokrewnych” . Nie tak dawno pojawił się film Warcraft, który chociaż na Zachodzie furory nie zrobił, szczególnie wśród krytyków, tak spodobał się Chińczykom, co pozwoliło na odtrąbienie komercyjnego sukcesu. Są przecież jeszcze książki, komiksy, gry planszowe, karcianka kolekcjonerska – jest w czym przebierać. Pomimo popularności chociażby Overwatcha, daleko tej produkcji do statusu, jaki ma Warcraft.

Kolejną kwestią jest… kiepska sytuacja Starcrafta II. Podczas minionego Blizzconu tej produkcji poświęcono niewiele czasu. Miłośnicy tej gry mieli okazję zobaczyć jak pierwszy nie-Koreańczyk zdobywa mistrzostwo świata (mowa o Serralu z Finlandii), a także poznać nowego dowódcę do trybu kooperacji – Zeratula. Bardzo mało zawartości. Można to tłumaczyć w ten sposób, że Starcraft II jest dla Blizzarda niejako zamkniętym tematem. Część zespołu na pewno przeniesiono do prac nad Warcraft: Reforged, a część… no cóż – łatwo jest się domyślić nad czym mogłaby pracować grupa mająca ogromne doświadczenie w tworzeniu strategii czasu rzeczywistego.

W kontekście tego wszystkiego trzeba jednak spojrzeć realnie na kwestię popularności RTSów. Nie ma co zaklinać rzeczywistości, że nie jest to najgorętszy obecnie gatunek, o ile kiedykolwiek można było o nim powiedzieć, że porywał masy. Blizzard nie będzie w stanie wydać Warcrafta IV na konsole, nie przeniesie go na urządzenia mobilne, którymi tak bardzo jest obecnie zauroczony. Tutaj należy zwrócić jednak uwagę na dwie kwestie, które przemawiają za stworzeniem kontynuacji kultowej serii. Po pierwsze, najsilniejsze „core” bazy fanów firmy stanowią właśnie gracze pecetowi, którzy przecież pociągnęli przez wiele lat Starcrafta II, nawet pomimo niemrawego tempa wydawania kolejnych części trylogii (całość wydana została na przestrzeni pięciu lat) – tę siłę trzeba docenić. Po drugie, Warcraft III było produkcją wyjątkowo popularną w Chinach – a jest to rynek, który niesamowicie się rozwija i stanowi ogromną bazę dla produkcji pecetowych (konsole co do zasady są tam już dostępne, aczkolwiek stanowią margines).

Co to wszystko oznacza dla zgłodniałych warcraftowców? Moim zdaniem czwarta część serii powstanie, aczkolwiek nie należy jej się spodziewać szybciej niż za parę lat. Nie zdziwiłbym się, gdyby Warcraft IV został zapowiedziany podczas Blizzconu w 2020 roku, a na półkach sklepowych wylądował w 2023, bądź nawet 2024 roku i to w formie niekoniecznie stanowiącej klasycznego RTSa. Tak stanowią poszlaki. Twardych dowodów brak. Niemniej, wierzymy.

Najnowsze
Lubisz nas?