InformacjeZapowiedź - konsole

Gamescom 2018: Sekiro: Shadows Die Twice - już graliśmy

... Katarzyna Dąbkowska

Zapowiada się kolejne mocne wejście From Software.

O Sekiro: Shadows Die Twice dane mi było usłyszeć już jakiś czas temu, kiedy uważnie oglądaliśmy w domu relację z tegorocznych targów E3 w Los Angeles. Tam pokazywano jedynie rozgrywkę, ale na targach Gamescom mieliśmy okazję zagrać w tę grę. Naprawdę jest na co czekać.

Jeśli czekacie na kolejną grę w klimatach Bloodborne czy Dark Souls, możecie się rozczarować. Tytuł ten przenosi nas do XV-wiecznej Japonii, ale w alternatywnej rzeczywistości. Wszędzie pojawiają się fantastyczne istoty, które zdecydowanie nie są do nas przyjaźnie nastawione. Podczas gry wcielamy się w tytułowego bohatera, którego pan zostaje porwany. Staramy się go oswobodzić i przy tym brutalnie mścimy się na porywaczach. Sam tytułowy bohater również ma w sobie sporo fantastycznych elementów. Wyróżnia się tutaj przede wszystkim jego ręka, którą stracił w boju i która została zastąpiona przez magiczna protezę. To właśnie dzięki niej możemy wykorzystywać efektowne ataki.

Sekiro: Shadows Die Twice różni się od poprzednich projektów From Software przede wszystkim walką. Wcześniejsze gry stawiały na bezpośredni atak i mocne starcie, łączone z szybkimi unikami. W przypadku Sekiro mamy do czynienia z nieco bardziej taktycznymi starciami. Jeśli spodziewacie się, że wasz bohater będzie łupał w przeciwników, jak w przypadku Bloodborne, nie możecie się bardziej mylić. Gra wymaga od nas niemałego sprytu i nieco więcej kombinowania. Możemy na kilka sposobów dotrzeć do wyznaczonego celu, a gra wrzuca dodatkowo wiele elementów skradankowych - nie bez powodu. Jeśli trafimy na grupę przeciwników możemy być pewni, że nie wyjdziemy z tego cało. Starcia są bardzo wymagające i skupiają się na parowaniu ataków przeciwnika i atakowaniu w niemalże idealnym momencie. Jeśli stawiacie jedynie na ciosy, zdecydowanie szybko pożegnacie się z życiem...

A raczej życiami. Gra nie bez powodu ma podtytuł Shadows Die Twice. Podczas walki zdecydowanie zginiecie. W odróżnieniu od poprzednich gier From Software tutaj będziecie ginąć dwa razy, zanim będziecie zmuszeni do powtórzenia od ostatniego punktu kontrolnego. Produkcja umożliwia wskrzeszenie naszego bohatera w momencie, kiedy ten pada pod naporem wroga. Jeśli się na to zdecydujemy, postać powstanie z ograniczoną liczbą punktów życia. Trzeba jednak pamiętać, że możemy wskrzesić go w ogniu walki. Jeżeli się na to nie zdecydujemy, możemy dany etap rozpocząć na nowo i spróbować pokonać wroga inaczej.

A jeśli już o przemieszczaniu się jest mowa. Podczas rozgrywki nasz bohater może poruszać się po budynkach, drzewach i wystających skałach dzięki specjalnemu hakowi. Nie spodziewajcie się gameplayu rodem z Assassin's Creed. Tutaj mamy wyznaczone miejsca, gdzie możemy użyć haka. Miejsc takich jest sporo i różne będą prowadzić do różnych pozycji na mapie. To do nas należy decyzja, czy chcemy inwestować w bardziej niebezpieczne, bezpośrednie starcie, czy może postaramy się unicestwić przeciwnika sprytem.

Sekiro: Shadows Die Twice jest podobne do poprzednich gier From Software pod jednym względem. Ta gra jest pioruńsko trudna. Podczas kilkudziesięciominutowego pokazu mogliśmy przekonać się, że można ginąć na naprawdę wiele sposobów. Każdy nieuważny krok będzie kosztował nas życie, dwa, trzy, osiem...

From Software się z nami nie cacka i wciąż stawia na ekstremalnie trudny poziom. Sekiro: Shadows Die Twice wciąga swoim tajemniczym, średniowiecznym światem i okrutnie ciężką walką. Tytuł zadebiutuje w marcu przyszłego roku na PC, PlayStation 4 i Xboksie One. Z pewnością zagości też w mojej konsoli.

Najnowsze
Lubisz nas?