Graliśmy

Gamescom 2017: Seven: The Days Long Gone - wrażenia - jeszcze jeden polski tytuł wart uwagi

Katarzyna Dąbkowska, 29.08.2017 13:09 0

Tutaj nawet skradanie się nie będzie proste.

Do obszernej listy ciekawostek, które zobaczyliśmy na tegorocznym gamescomie możemy dopisać polskie Seven: The Days Long Gone. Czy warto czekać na tę produkcję?

Seven: The Days Long Gone to wspólne „dziecko” Fool's Theory i IMGN.PRO. Jest to pierwsza gra, za którą zabrało się w swojej krótkiej karierze Fool's Theory, jednak zespół składa się z osób mających już spore doświadczenie w branży i pracowały między innymi przy tworzeniu serii Wiedźmin. Nie spodziewajcie się jednak potworów i średniowiecznych klimatów. Chociaż...

Akcja gry przenosi użytkownika do dalekiej przyszłości. Królestwo Vetrall, które niegdyś było niesamowicie potężne i bogate w nowości technologiczne, upada. Wszystko przez to, że człowieka przepełniała pycha i chciał oskarżyć bogów o swoje niepowodzenia. Świat zostaje pozbawiony wszelkich dogodności, tak więc ludzkość musi trwać bez technologii, w czasach przypominających średniowiecze, ale będąc otoczoną przez pozostałości dawnego uniwersum. Gracz poznaje historię Teriela, drobnego złodziejaszka, który trafia do kolonii karnej na wyspie Peh. To tutaj zostaje uwikłany w serię ciekawych, ale niebezpiecznych zdarzeń.

Seven: The Days Long Gone to RPG z rzutem izometrycznym. Gracz przechadza się po otwartym świecie i mierzy się z kolejnymi przeciwnikami, którzy stają na jego drodze. Nie mamy tutaj jednak do czynienia z normalnym, szarym człowiekiem. W trakcie prezentacji twórcy potwierdzili, że naszego bohatera opętał demon, dlatego wyróżniają go nadzwyczajne umiejętności, takie jak możliwość sprawdzenia, jak daleko może przejść strażnik.

Twórcy potwierdzili również, że gra była inspirowana serią Thief. Produkcja ma zatem wiele elementów skradankowych. Możemy chociażby wyeliminować danego wroga zakradając się do niego od tyłu. Możemy również przemykać pomiędzy strażnikami, by dostać się do innej lokacji. Skradanie nie będzie jednak najłatwiejsze. Nawet, jeśli będziemy niewidzialni, strażnicy będą mogli usłyszeć nasze kroki, co dodaje nieco dreszczyku do i tak emocjonującej rozgrywki. Pogoda również nie będzie nam sprzyjać. Twórcy powiedzieli podczas pokazu, że w grze będziemy mieli do czynienia ze zmiennymi warunkami atmosferycznymi, które będą miały wpływ na gameplay. Dla przykładu – kiedy będzie padał deszcz, pojawią się kałuże. Jeśli w nie staniemy skradając się, głośny chlup usłyszy strażnik. Nie muszę chyba dodawać, że nie jest to pożądany efekt.

A jeśli już o lokacjach mowa. Gra oferuje otwarty świat. A raczej prawie otwarty świat, bo każda wyspa Peh podzielona jest na specjalne sektory. Niektóre lokacje nie są jednak od razu dostępne. Należy zatem zdobyć specjalną przepustkę uprawniającą nas do przejścia na drugą stronę, lub, jak już wspomnieliśmy, po prostu przekraść się pomiędzy strażnikami. Oczywiście, jest to ryzykowne zadanie, za które nasz bohater może przypłacić życiem. Sama mapa świata jest na tyle obszerna, aby wciągnąć użytkownika na długie godziny.

Wszystko jest utrzymane w dość mrocznym, ale pociągającym klimacie. Średniowieczna atmosfera ciekawie wpasowuje się w zrujnowany, cyberpunkowy świat. Nie zabraknie również masy brutalnych akcji i przyciągających uwagę, efektownych bijatyk.

Seven: The Days Long Gone to ciekawy projekt, który powinien zainteresować zarówno wielbicieli takich serii jak Thief czy Metal Gear Solid, jak i miłośników erpegów. Niestety, na grę będziemy musieli jeszcze poczekać. Twórcy przewidują, że tytuł ten pojawi się gdzieś w przyszłym roku.

najnowsze

Podczas E3 najwięcej pisano o Cyberpunku 2077!

Firma ICO Partners sporządziła raport dotyczący treści generowanych na portalach branżowych przez targi E3. Najwięcej uwagi skupiły na sobie Xbox i polski Cyberpunk 2077.