Recenzja - PC

GRID 2 - recenzja

Paweł Pochowski, 28 maja 2013 16:00 50

GRID 2 to najgłośniejsza wyścigowa premiera tego kwartału. Po bardzo dobrzej ocenionej jedynce wydaje się, że kontynuacja serii staje przed trudnym zadaniem - poradzeniem sobie z wysokimi oczekiwaniami. Nasze pierwsze wrażenia dawały nadzieję na to, że gra im sprosta, co jednak z pełną wersją?

Co zrobilibyście w sytuacji, w której mielibyście do dyspozycji masę pieniędzy? I nie chodzi tutaj o kilkaset tysięcy, za które nabywacie willę i sportowy samochód. Mowa o prawdziwym, obrzydliwym bogactwie, w którym miliony dolarów zalegają na koncie bankowym, bo i tak nie ma co z nimi zrobić, a kolejne zera meldują się na waszym rachunku jeszcze przed zjedzeniem lunchu. Część osób spełnia wtedy swoje marzenia i zostaje właścicielem wielkich sportowych marek - jak chociażby Roman Abramowicz, Richard Branson czy Vijay Mallya. Zresztą nic dziwnego. To nie tylko ogromny wydatek, ale często inwestycja przynosząca konkretne przychody. No a przede wszystkim to także wspaniała przygoda i moc sportowych emocji. To właśnie na wzór takich osób stworzono sylwetkę Patricka Callahana, który w GRID 2 jest głównym pomysłodawcą oraz inwestorem World Series Racing. Jak wskazuje sama nazwa w docelowym kształcie jest to ogólnoświatowa liga wyścigowa zrzeszająca najlepszych kierowców oraz przeróżne wyścigowe konkurencje. Gdy jednak poznajemy Patricka WSR istnieje dopiero jako pomysł w jego głowie. Rozgląda się on za możliwościami urzeczywistnienia go i zwraca uwagę na naszą skromną osobę. Postanawia dać nam szansę i w ten sposób przechodzimy oklepaną już drogę od zera do bohatera i na przestrzeni kilku wyścigowych sezonów zostajemy gwiazdą motosportu.

Znamy to skądś? Oczywiście. Już chyba większość gier wyścigowych wysiliła się przez ostatnie lata na podobny schemat. Chociażby seria ToCA: Race Driver była oparta dokładnie na tym pomyśle, ale gier wykorzystujących ten motyw było znacznie więcej - Project Gotham Racing 4, Forza Horizon, połowa ostatnich Need for Speedów czy chociażby pierwszy GRID. Jak prezentuje się kariera zaprezentowana w GRID 2? Dobrze, aczkolwiek słabiej niż się spodziewaliśmy. Czegoś w tym wszystkim brakuje. W PGR 4 też ścigaliśmy się w licznych zawodach na całej ziemi, ale cała gra wykonana została z prawdziwym rozmachem. Kariera z GRID 2 na tym tle prezentuje się średnio. Nie wciąga nas aż tak mocno, co więcej nie pozwala nam poczuć się, jak gdybyśmy mieli nad czymkolwiek jakąkolwiek kontrolę. W pierwszym GRID odpowiadaliśmy sami za podpisywanie sponsorskich umów, zatrudnianie kolegów do drużyny, kupno lub sprzedaż samochodów. W kontynuacji większości tych elementów jesteśmy pozbawieni. Decydujemy się na wybór konkretnych samochodów, ale praktycznie w całości usunięto aspekt ekonomiczny. Nie dość, że forsę wykłada za nas inwestor, to ponadto w całej grze pieniądze zostały niejako zastąpione liczbą posiadanych fanów i to właśnie ona prezentuje nasz postęp w rozgrywce. Nadal możemy wybrać sponsorów, ale ma to zdecydowanie niewielkie znaczenie - oferują nam tylko kilka rodzajów zadań, których wykonanie przynosi nam jedynie jeszcze więcej fanów. Zresztą od pewnego momentu przestaliśmy już nawet zwracać na to uwagę, ponieważ liczba lubiących nas osób i tak podchodziła do dziesięciu milionów, a z każdymi kolejnymi zawodami zwiększała się o kilkaset tysięcy "lajków".

Nawet w DiRT 2 rozglądając się po swojej małej i ciasnej, aczkolwiek własnej wyścigowej przyczepie czuliśmy, że jesteśmy ważną częścią małego wyścigowego zespołu. W GRID 2 to poczucie zanikło, przez co kariera odgrywa w całej zabawie mniejsze znaczenie niż sugerowały zwiastuny gry. Co więcej, niektórzy z naszych przeciwników kreowani są na wielkie gwiazdy, a gra często przypomina nam, by uważać na tego czy tamtego wielkiego kierowcę, ale nie wiemy na ich temat dosłownie nic. Pokonując kolejne zawody gdzieś tam w środku żałowałem, że twórcy nie postarali się stworzyć naszym oponentom choćby namiastki osobowości. Zamiast tego zadowolili się nadaniem im jedynie imienia oraz nazwiska. Jest mi tego szkoda dlatego, że więcej aspektów integrujących nas z naszym alter ego oraz z sytuacją w której się znaleźliśmy idealnie wpasowałoby się w klimat WSR. Tymczasem pomysł ten został niejako niewykorzystany i generalnie znika gdzieś w tyle, choć miał szanse pociągnąć cały tytuł do przodu. Bywa. Oprócz trybu kariery w grze znajduje się rzadko spotykany ostatnimi czasy split-screen oraz rozbudowany tryb sieciowy, który jednak opiszemy w osobnym artykule już po premierze gry.

Dzięki temu, że bierzemy udział w World Series Racing, mamy okazję ścigać się w różnych zawodach na całym świecie. Dyscyplin w GRID 2 jest całkiem wiele - od zwykłych wyścigów, przez pojedynki jeden na jednego (tzw. touge z poprzedniej części), drifty, zawody z checkpointami, jazdę na czas, eliminacje, aż po nowe "live routes" (zawody w których trasa naszych okrążeń jest modyfikowana na bieżąco) czy wyścigi "na wytrzymałość". Być może brakuje w tym wszystkim troszeczkę urozmaicenia, a nowości zrobione są na jedno kopyto, ale i tak jest całkiem nieźle.

Także liczba samochodów robi pozytywne wrażenie. Owszem, to nie Forza, a już na pewno nie Gran Turismo, w których liczba aut idzie w setki jak nie w tysiące, ale to także nie ten rodzaj gry - stąd też dostępny w GRID 2 garaż jest satysfakcjonujący. Łącznie aut jest około pięćdziesiąt, a znajdziemy wśród nich zarówno nowe jak i oldschoolowe muscle cars, nowoczesne samochody kategorii supersport jak i klasyczne auta wyścigowe, wozy do driftu oraz lekkie i szybkie formułki pokroju Ariel Atom czy KTM X-Bow. Jest w czym wybierać, a co najważniejsze każde auto prowadzi się inaczej. Wyraźnie czuć różnice pomiędzy autami z większą i mniejszą mocą czy wozami tylno lub przednionapędowymi, stąd też generalnie każdy gracz może znaleźć taki samochód jaki mu najbardziej odpowiada. Co więcej można powiedzieć o modelu sterowania z GRID 2? Zaskoczenia nie ma, jest to system typowo zręcznościowy, w miarę podobny do tego, który stworzony został na potrzeby pierwszej części serii, aczkolwiek zdaje się być ciut od niego przyjemniejszy. I oczywiście wymaga on od nas większej uwagi niż gry pokroju NFS: Most Wanted czy Burnouta, ale też nie ma nic wspólnego z symulatorem. Większą część gry spędzamy z gazem wciśniętym do dechy, a nawet gdy już trzeba przyhamować okazuje się, że nasze auto wyposażone jest w najlepsze hamulce świata i praktycznie zatrzymuje się w miejscu. Z kolei gdy wpadniemy w poślizg ratunkiem w większości sytuacji jest delikatne odjęcie gazu i już auto wraca na swoje miejsce. Oczywiście to nie jest wada, GRID 2 dokładnie taki miał być - satysfakcjonujący, lekki i przyjemny i to akurat udało się w stu procentach.

Szkoda jednak, że w przeciwieństwie do poprzedniej części nie możemy zdecydować o włączonych wspomagaczach. Wybieramy jedynie poziom trudności (bardzo niski, niski, średni, wysoki lub bardzo wysoki) oraz zniszczenia samochodu (wyłączone, wizualne, pełne). Nie możemy natomiast decydować o tym, czy korzystamy z kontroli trakcji, wspomagania przy hamowaniu czy linii wyznaczającej idealny tor jazdy. Tej ostatniej zresztą w grze nie ma w ogóle, co być może jest stratą dla najmłodszych graczy, gdyż z całą pewnością ułatwiała ona naukę kierowania. Pozostała część to już strata dla większości graczy i mam nawet wrażenia, że jest ona poważniejsza niż brak widoku z wnętrza auta, o którym tak wiele mówi się przez ostatnie tygodnie. Dla mnie ma to akurat niewielkie znaczenie, a równie dobrze bawiłem się prowadząc auto z kamery na masce samochodu. Widok z wnętrza aut zostawię sobie dla innych, bardziej rozbudowanych gier.

Wracając jednak do poziomu trudności - GRID 2 niestety może pochwalić się złym zróżnicowaniem. Wybierając w ustawieniach poziom "trudny" miałem nadzieję, że cała gra będzie dla mnie ogólnie trudnym wyzwaniem. Tymczasem jej pierwsza część okazała się raczej średnio wymagająca, a potem nagle wszystko zmieniło się o 180 stopni, a zawody stały się tak trudne, że musiałem zejść o całym poziom niżej, by w ogóle rywalizować z czołówką stawki. Ok, rozumiem, że przechodząc do coraz wyższych lig coś tam powinno się zmienić, ale jednak nie po to decydowałem się na dany poziom w opcjach, by najpierw gra była za łatwa, a następnie nagle - zdecydowanie za trudna. Albo w grze robimy narastająca trudność, lecz wtedy bez konkretnych poziomów, albo odwrotnie. Mieszanie tych dwóch systemów nie ma za wielkiego sensu. Oprócz tego, niektóre ze znajdujących się w grze wyścigów są nagle o wiele trudniejsze od reszty. Nie wiem czemu, ale z nimi także ktoś przesadził - przechodzimy wszystkie wyścigi bez problemu, a nagle trafiamy na zawody, których za przysłowiowe Chiny nie da się przejść. Nie wiem, czy to specjalnie tak zrobiono czy jest to wpadka podczas szlifowania gry, ale wiem, że nieźle się przez to na GRID 2 naprzeklinałem. Na szczęście dotyczy to pojedynczych sytuacji.

To co z kolei jest w grze całkiem sprawnie to system flashbacków - czyli po prostu cofnięć czasu o kilka sekund, by móc naprawić swój błąd zamiast rozpoczynać grę od nowa. Codemasters byli pionierami tego pomysłu, nic więc dziwnego, że to oni zawsze wykonywali go najlepiej. Tym razem jednak trochę się pogubili. Co najważniejsze to fakt, że dostęp do tego systemu jest natychmiastowy i odbywa się bez żadnej zwłoki czy niepotrzebnych ekranów ładowania, dzięki czemu często już po dwóch sekundach kontynuujemy jazdę. Czasem zdarzy się jedynie, że kamera zwariuje i zapomina nam pokazać aktualną pozycję naszego wozu, ale przytrafiło mi się to jedynie dwukrotnie. Niestety poważniejszym niedociągnięciem jest brak możliwości dokładnego wybrania momentu, w którym chcemy wznowić jazdę - raz rozpoczętego procesu cofania czasu nie da się zatrzymać, ani przewinąć "w przód", ani też z niego zrezygnować. Gdy gra cofa akcję masz tylko jeden moment, by wznowić grę w danej chwili - jeśli się nie zdecydujesz akcja cofa się nadal - tak długo, aż dojedzie do swojego momentu granicznego, który ustawiony jest przy około 10 sekundach i to właśnie w tym momencie wyścig zostanie wznowiony. Często jest to przyczyną niemałych problemów. Ale ogólnie - to świetnie, że ten system się w grze znajduje. Dzięki niemu można jechać z gazem do dechy, bo przecież w razie jakiś problemów, wystarczy tylko nacisnąć jeden przycisk, a sytuacja (mniej więcej) zostanie naprawiona.

Słowa pochwały można skierować pod adresem GRID 2 za oprawę graficzną. Ustawiona na najwyższych detalach wymaga naprawdę porządnego peceta, ale też generuje widoczki godne wyścigówki rodem z roku 2013 najwyższej klasy. Samochody wykonane zostały z najwyższą szczegółowością, podobnie jak i trasy oraz tory. Fenomenalnie wygląda także oświetlenie i to zarówno, gdy mowa o tym naturalnym w postaci słońca, jak i oświetleniu sztucznym w postaci lamp czy reflektorów przy wyścigach odbywających się nocą. Także system zniszczeń robi dobre wrażenie, choć zdecydowanie zbyt często zdarza mu się gubić części samochodów w całości - odpadają całe zderzaki czy drzwi, co przecież powinno być rzadkością. Części te powinny się gnieść, łamać i wgniatać, a zamiast tego odpadają zupełnie, jakby mechanik-ciapa nie potrafił ich porządnie przymocować. Dziwne także, że przeciwnicy potrafią czasem kontynuować jazdę pomimo doszczętnego zniszczenia samochodu. W prologu widziałem taką sytuację, w której dwójka oponentów posuwając się z prędkością 3-4 kilometry na godzinę z pourywanymi kołami konsekwentnie sunęła w stronę mety. Po co to? Nie wiem.

Pozytywnie ocenić można także stronę audio. Silniki są głośne i ryczące, dzięki czemu wiemy, że prowadzimy sportowy samochód, a nie wózek widłowy. Muzyki praktycznie w grze nie ma, nie uświadczymy więc w niej soundtracku, który na długo pozostanie nam w pamięci - bywa to miłe, ale nie jest konieczne. Niespodzianką jest sprawnie wykonana polska wersja językowa. W główną rolę wcielił się w nim znany z TVN Turbo Adam Kornacki (to ten pan, który już nigdy nie poprowadzi Maserati). Pomimo braku odpowiedniego doświadczenia poradził sobie odpowiednio - zarówno jego głos jak i głos drugiego z aktorów biorących udział przy nagrywaniu zarejestrowane zostały odpowiednio dobrze. Bez polotu co prawda, ale dzięki temu uniknięto większych wpadek. Czasami kwestie pojawiają się w bezsensownych sytuacjach, ale jest to już winą gry, a nie ekipy spolszczającej. Co więc najważniejsze - nic nie zepsuto, dzięki czemu wcale nie trzeba krzywić się słysząc polskich lektorów.

GRID 2 to całkiem satysfakcjonujące i grywalne zręcznościowe wyścigi dla tych, którzy lubią przycisnąć czasem gaz do dechy, ale już niekoniecznie kręcą ich godziny spędzone podczas treningów na torze czy zmagania kończące się z powodu najmniejszego błędu. Niespodziewanie, po pierwszych naprawdę dobrych wrażeniach, gra ma więcej niedociągnięć niż się spodziewaliśmy, ale dobrze, że nie są to błędy w tym co najważniejsze. Jeśli chodzi o sól tej gry, czyli przyjemność ze ścigania się, to jest ona naprawdę duża, a to jest zdecydowanie najistotniejsze w takim tytule. Gra jest całkiem długa i sam tryb kariery wystarcza na ponad 20 godzin miłej zabawy, a do tego dochodzi jeszcze multiplayer oraz split-screen. Tytuł co prawda nie jest żadną rewolucją w tym gatunku, ale skoro jeździ się fajnie, a gra wygląda dobrze, to czego jeszcze potrzeba? Stąd też taka, a nie inna ocena. Polecamy szczególnie fanom pierwszej części.

GRID 2 PC

  • grywalność
  • przyjemny zręcznościowy system sterowania
  • grafika
  • błyskawiczny dostęp do flashback
  • zabawa na wiele godzin
  • niedociągnięcia w warstwie technicznej
  • źle zróżnicowany poziom trudności
  • trochę zmarnowany potencjał trybu kariery
  • brak ustawień dotyczących ABS czy kontroli trakcji
Brak klimatyzacji, GPS-u oraz podstawki na kubek z kawą, ale za to dobre przyspieszenie i wysoka prędkość maksymalna 8.0
Najlepsza gra wyścigowa w 2018 roku? Recenzja F1 2018.
Być jak Robert Kubica, czyli graliśmy w F1 2018!
Eksperyment, który mógł wypaść lepiej - recenzja Onrush
Onrush - wyścigi bez mety, ale nie bez celu
najnowsze