Ścigany i ścigający

Po ukazaniu się na rynku najpierw konsoli Xbox 360, a w późniejszym czasie PlayStation 3 określano je mianem "next-genów". Co za tym idzie, zaczęły powstawać "next-genowe" gry, oferujące coraz to lepsze silniki graficzne, niebywałą sztuczną inteligencję, realistyczną fizykę oraz żywą animację. Jednak czy na tym ma polegać nowa generacja gier wideo? To pytanie zadał sobie David Braben – twórca kultowych już dziś Elite czy Frontier. Odpowiedź była prosta – branża gier potrzebuje, jak swego czasu kinematografia potrzebowała Alfreda Hitchcocka, kogoś takiego, kto wstrząśnie widownią i wyznaczy nowe trendy. Nie czekając, aż inni podejmą stosowne kroki, David Braben wraz ze swym studiem Frontier Developments postanowił zakasać rękawy i stworzyć grę, którą bez cienia ironii będzie można określić mianem gry następnej generacji. Stworzyć The Outsider...
W grze wcielimy się w postać Johna Jamesona, wyszkolonego agenta CIA, do którego drzwi pewnego dnia puka policja. Jak się okazuje, nasz heros oskarżony jest o… zabójstwo prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. A jako że Amerykanie kochają swojego prezydenta jak własną matkę, Jameson szybko staje się wrogiem narodu numer jeden. Choć początkowo może się wydawać, że to scenariusz kolejnego odcinka "Mamy Cię", to jednak ktoś wrobił naszego bohatera w zabójstwo nie na żarty, a cała sprawa śmierdzi na kilometr. Naszym zadaniem będzie więc odnalezienie ludzi, którzy zrobili z nas zabójcę prezydenta. Zadanie jednak nie będzie proste, bowiem na ogonie siedzi nam cała Ameryka i jesteśmy zdani tu tylko i wyłącznie na siebie. Kojarzy Wam się to wszystko z motywami znanymi z Prison Break, Ściganego czy Wroga Publicznego? Jeśli tak, to wiecie już, w jakich klimatach będzie utrzymana otoczka fabularna zaimplementowana w The Outsider.
Podkreślamy w poprzednim zdaniu słowo "otoczka", bowiem w tej grze fabuła nie będzie liniowa, nawet nie będzie narzucona z góry przez twórców. Tutaj gracz ma otrzymać całkowitą swobodę w kreowaniu i kształtowaniu swych przygód! Oczywiście, wyżej przedstawiony zarys fabularny jest wymysłem autorów, jednak to, w jaki sposób potoczą się nasze dalsze losy, ma już zależeć tylko i wyłącznie od podejmowanych przez gracza decyzji. Takie cuda-wianki mają być możliwe dzięki zastosowaniu systemu odpowiadającego za symulowanie motywacji i celów poszczególnych postaci. Sztuczna inteligencja ma analizować wszystkie akcje, jakie wybrała sobie dana postać, i dopasować tę najlepszą do celów, które dana osoba uprzednio sobie wyznaczyła. Mówiąc prościej – koniec ze skryptami w zachowaniach bohaterów niezależnych, przywitajmy elastyczność i improwizację. Co ciekawe, również dialogi mają być kontekstowe, gdyż, jak twierdzi Braben, dotychczasowe "drzewka dialogowe" zupełnie się nie nadają, a na dodatek psują wszelkie przyjemne doznania płynące z gry.
Wróćmy jednak do naszego bohatera. Po takim oskarżeniu zapewne każdy z nas by postąpił inaczej. Jeden zacząłby uciekać tam gdzie pieprz rośnie, drugi ukrywałby się tak, by nikt go nie znalazł, trzeci pragnąłby zemsty, a jeszcze inni próbowaliby niczym detektyw Sherlock Holmes rozwiązać zagadkę swego wrobienia. The Outsider za sprawą swej elastyczności w kreowaniu zdarzeń i wypadków ma nam umożliwić każde z tych rozwiązań. W zasadzie twórcy już chwalą się tym, że każdy gracz będzie mógł przejść grę na swój własny sposób. Przykładem na takie zawiązywanie się akcji i dialogów "w locie" może być krótki fragment gry pokazywany przez Brabena. Funkcjonariusz policji wpada do pomieszczenia, w którym znajduje się nasza postać, po czym wyciąga pistolet i zaczyna drzeć na nas mordę, przy okazji wspominając coś o naszym aresztowaniu. W tym samym momencie wpada grupka kilku ludzi, którzy również chcą nas sprzątnąć. Wywiązuje się strzelanina, a dzięki odpowiedniemu doborowi słów i zwrotów możemy przekonać glinę, by nam pomógł dla wspólnego dobra, co później może mieć konsekwencje w dalszej części rozgrywki. Doprawdy wszystko to brzmi niewiarygodnie...
W trakcie naszych przygód zwiedzimy autentyczne miejsca, takie jak główna kwatera CIA w Langley, baza lotnicza Andrews i baza marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych w Newport. Jednak głównym miejscem naszych zmagań będzie Waszyngton. Twórcy zapowiadają, że zostanie on bardzo szczegółowo odwzorowany, więc można liczyć na to, że ci, którzy byli w stolicy USA, w grze odnajdą dobrze znane miejsca. Cały obszar ma zatem być ogromny, jednak to wrażenie potęgować ma dodatkowo fakt, że żadne drzwi nie staną nam na drodze. Tak, po raz pierwszy będziemy mogli wejść do dosłownie każdego budynku, a będzie to możliwe dzięki użyciu specjalnych modułów, których działanie porównywane jest do budowania z klocków Lego. Co więcej, miasto ma być przede wszystkim żywe, posiadające jak na metropolię przystało miliony mieszkańców, którzy mają być inteligentnym tłem dla naszej rozgrywki. Nie dość, że na ulicach i w domach spotkamy ich w sytuacjach z życia wziętych, to na dodatek autorzy obiecują, że skończy się nareszcie atak klonów i każdy człowieczek będzie wyglądał inaczej!
The Outsider z założenia ma być grą akcji przypominającą nieco serię GTA. Będziemy zatem eliminować przeciwników przy pomocy zróżnicowanego arsenału (bo pomimo wyboru różnych ścieżek gry nie da się ukończyć, nie zabijając choćby jednej osoby), pojawią się samochody, a co za tym idzie i spektakularne ucieczki. Co ciekawe, grać będziemy z widokiem z oczu bohatera, a nie, jak można było się spodziewać, z kamerą ustawioną za plecami naszej postaci. Charakter rozgrywki jednak i tak będzie zależał w większości od naszych decyzji. Całość zaś ma być podlana miodną grafiką, w pełni wykorzystującą moce obliczeniowe konsol Xbox 360 i PlayStation 3.
Autorzy obiecują redefinicję pojęcia "gra nowej generacji". Ich założenia robią ogromne wrażenie, jednak jakoś z doświadczenia wiemy, że niejedna już gra miała zmienić oblicze całej branży... Oby słowa Davida Brabena nie były słowami rzuconymi na wiatr... Czy tak będzie, czy nie, przekonamy się na własnej skórze nie wcześniej jednak niż w święta Bożego Narodzenia 2009 roku.