Oprócz wymienionych elementów, autorzy zaimplementują też do Alone in the Dark: Near Death Investigation szereg elementów zręcznościowych i minigier. Jedną z nich jest tzw. włam do samochodu (hot-wiring a car). W którymś momencie Carnby będzie musiał uruchomić auto, nie mając do niego kluczyków. Jeśli uda nam się mu w tym pomóc, odjedziemy na czterech kółkach, ale w przeciwnym razie przeciwnicy zostaną zaalarmowani. Nie zabraknie również sekwencji, w których trzeba będzie użyć odpowiednich kombinacji klawiszy, po to, aby uchronić się przed jakimś zagrożeniem. Z użyciem pięści oraz broni (jakich? To nadal tajemnica) rozstrzygane będą również pojedynki ze „złolami” wszelkiej maści. To wszystko zbliży Alone in the Dark do tytułów w stylu Fahrenheita, co powinno wyjść grze na dobre.
Teraz warto poświecić kilka słów technikaliom, bo też i od nich zależy, jaki produkt końcowy otrzymamy. O Havoku była już mowa, ale nie tylko z niego korzystają programiści. Gra powstaje na trzeciej wersji silnika Twilight, napędzającego Test Drive Unlimited, który jak pamiętamy wygenerował całkiem realistyczne Hawaje. Czy sprawdzi się również w przypadku Nowego Jorku? Sądząc po screenach i filmach – tak. Jeden z jego elementów pozwala renderować środowisko, używając w tym celu zdjęć, danych satelitarnych i cyfrowych modeli po to, by nadać całości jeszcze bardziej realistyczny wygląd. Dla porównania można dodać, że w przypadku TDU precyzja, z jaką można było odwzorować w grze, np. prawdziwe położenie dróg, wynosiła 10 metrów. Tym razem wartość tę zmniejszono do 50 cm! A przyznacie, że liczba ta robi wrażenie...Nie mniej ważna jest również muzyka, która w horrorach współtworzy przecież klimat. Również w tym względzie ekipa Eden Studios postanowiła zrobić coś nowego. Stworzono mianowicie interaktywną bazę loopów i instrumentów (skrzypce, bass, trąbki), którą powiązano z pewnymi wydarzeniami w grze (np. ruchem kamery, działaniem wykonywanym przez gracza, wejściem w pewną strefę itp.). Ideą było osiągnięcie takiego efektu, który sprawia, że rytm muzyki podąża za działaniami gracza. Co ciekawe, oznacza to również, że muzyka „zachowa się odpowiednio”, gdy gracz zechce niespodziewanie wrócić w odwiedzone miejsca. I nie oznacza to z kolei, że zacznie grać w ten sam sposób!
Edward C. okaże się również niezłym kierowcą. W tym zakresie ekipa chciała nie tylko wykorzystać doświadczenia z TDU, ale nieco je zmodyfikować. Zatem zamiast dopracowanej i szczegółowej symulacji otrzymamy raczej pościgi w stylu filmowym – z mnóstwem zderzeń, tłukącymi się szybami, odpadającymi elementami aut i z poślizgami na granicy realizmu. Choć skorzystać będzie można ze wszystkich dostępnych w grze aut (o ile oczywiście uda się je uruchomić), autorzy nie ujawniają jeszcze, jakie wozy zobaczymy. Zresztą podkreślają, że choć model jazdy zostanie znakomicie dopracowany, to ten element nie będzie wcale najważniejszy.Poczekamy, zobaczymy – jak mawiał ślimak na środku autostrady. Czego by jednak o piątej odsłonie Alone in the Dark nie mówić, to zapowiada się dość atrakcyjnie. Z drugiej jednak strony dla wielu graczy seria jest już legendą, a wiadomo, że z odświeżaniem takich legend bywa różnie. Jedno jest raczej pewne. Po tym, co widać w zapowiedziach i na screenach, gra nie może być gorsza niż Alone in the Dark: Koszmar Powraca. Bo gdyby była, to przecież prawdziwy koszmar...