Na początku tego roku w XBOX-ie doszło do potężnych przetasowań. I to na samym szczycie.
Po wielu latach szefem gamingowego oddziału przestał być Phil Spencer, czyli Mr XBOX. Schedę po nim przejęła Asha Sharma.
Asha Sharma
“Wszystko, co robi XBOX, przynosi odwrotne skutki”
Sharma objęła kierownictwo XBOX-a, chociaż wcześniej zajmowała się przede wszystkim rozwojem technologii AI. Zresztą, również wielu innych nowych dyrektorów pracowało wcześniej w sferach związanych z AI. To wzbudziło to obawy co do zwiększenia wpływu tej technologii na funkcjonowanie firmy. Ostatecznie niczego takiego nie widać. Zamiast tego mogło się wydawać, że Zieloni zmienili swój wizerunek. Zaczęto na przykład częściej poruszać temat gier na wyłączność, a także rozpoczęto wdrażanie nowej funkcji związanej z uzyskiwaniem cyfrowych uprawnień do gier posiadanych na płytach.
Do tego doszły też liczne cięcia, nazwane szumnie resetem. W ich ramach z jednej strony postawiono na mocne cięcia w zatrudnieniu, pozbywając się kilku studiów. Z drugiej zaś przemodelowano to, jak działały inne zespoły, zmieniając ich zwierzchnictwo. Nie wszystkie te ruchy były popularne, ale nie można nie zauważyć, że o XBOX-ie się mówiło. Można było nawet odnieść wrażenie, że to wszystko w jakimś stopniu oznacza, iż firma wraca na właściwe tory i jest gotowa, by po porażkach w trakcie kilku ostatnich generacji wreszcie podjąć rzuconą przez Sony rękawicę. Nieco innego zdania jest jednak Mat Piscatella.
Analityk Circana jest wręcz przekonany, że te wszystkie działania nie przyniosły żadnych wymiernych korzyści:
Jeśli chodzi o XBOX-a i wszystkie wprowadzane przez niego rozwiązania, te wszystkie nowe programy... Przynajmniej na podstawie danych dotyczących sprzedaży i zaangażowania graczy, które analizuję, nie dostrzegam żadnych pozytywnych efektów. Program umożliwiający zamianę fizycznych wydań gier na wersje cyfrowe nie miał absolutnie żadnego wpływu na sprzedaż nowych gier pudełkowych. Bez względu na to, jakie inicjatywy podejmowano w obszarze konsol, w tym ogłoszenie ekskluzywności Gears, nie przełożyło się to na sprzedaż sprzętu. Wręcz przeciwnie, sytuacja się pogarsza. XBOX stracił udziały w rynku amerykańskim. Krótko mówiąc, wygląda na to, że wszystko, co robią, przynosi skutki odwrotne do zamierzonych.
Nie wiem, co oni właściwie robią. Naprawdę trudno obecnie znaleźć choćby najmniejszy pozytywny sygnał czy powód do nadziei związany z tą platformą. Wygląda na to, że jedyne, co udaje im się osiągnąć, to zdobywanie polubień na Twitterze od najbardziej zagorzałych fanów. Poza tym, jeśli chodzi o konkretne rezultaty, jak dotąd niczego nie dostrzegam. A naprawdę staram się znaleźć coś pozytywnego. Gears jest wspaniałe. To znakomita gra, ale czyniąc ją produkcją ekskluzywną, ograniczają jej potencjał jako samodzielnego tytułu, próbując w ten sposób wzmocnić swoją platformę. Przynajmniej w krótkiej perspektywie nie przyniosło to żadnej różnicy.
GramTV przedstawia:
Innego zdania jest sama Sharma, która wspomniała niedawno, iż pozytywne nastawienie do marki XBOX na przestrzeni ostatniego roku poprawiło się o 30%. Jednocześnie jeszcze przed dyrektorskimi roszadami na początku roku firma miała znajdować się w nie najlepszej sytuacji z uwagi na m.in. spadek liczby nowych i aktywnych graczy, a także ogólnych przychodów. Według głosów obecnego kierownictwa jest już pod tym względem lepiej, a nie bez znaczenia mają być udane premiery Gears of War: E-Day, Minecraft Dungeons 2 i będącego na razie w fazie bety World of Warcraft Forever.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Ja się zastanawiam co ten człowiek robi w tym zawodzie. Nazwał się analitykiem i myśli że jest analitykiem?
Zmiana była w lutym tego roku. Ona ma 8 miesięcy w branży gdzie projekty dzisiaj powstają 2-5 lat a jak ktoś nie jest rozsądny to 3-8. Nie ma absolutnych szans żeby w 8 miesięcy zawrócić rozpędzony korporacyjny samochód który jechał w kierunku przepaści.
Sprzedaży być nie może bo nie ma gier które by ludzie chcieli kupić. Od lat powtarzam że to jest problem Xboxa. Mam Xbox One. Mam PS5. Mam Nintendo. Jedyna konsola na którą nie wydaje ani złotówki to Xbox. Jedyne co kupiłem to trylogia Fable i bawiłem się w EA Palworld raz.
Realnie muszą naprawić to jak pracują ze studiami. Muszą naprawić same studia bo tam się patologia zalęgła, również z powodu Microsoftu. I muszą zacząć robić gry które ludzie zobaczą i powiedzą - chce w to zagrać. Muszą robić tzw SYSTEM SELLERY. Bez tego mogą od razu zamknąć Xbox i iść do domu.
Co zresztą podobno miało się stać ale postanowili jeszcze raz spróbować coś z tym zrobić.