Filmowiec nie jest zadowolony z niektórych decyzji twórców Obcego 3.
James Cameron po latach ponownie skrytykował jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji w historii serii Obcy. Reżyser filmu Obcy – Decydujące starcie nie ukrywa, że sposób, w jaki potraktowano bohaterów jego produkcji w trzeciej odsłonie cyklu, uważa za kompletnie niezrozumiały.
Obcy 3
James Cameron nie zostawił suchej nitki na Obcym 3. „To była najgłupsza rzecz, jaką mogli zrobić”
Seria Obcy doczekała się na przestrzeni lat wielu filmów, ale niewiele z nich wywołało tyle dyskusji, co Obcy 3 z 1992 roku. Pełnometrażowy debiut Davida Finchera spotkał się z chłodnym przyjęciem części widzów, przede wszystkim ze względu na drastyczną zmianę klimatu oraz losy postaci, które przeżyły wydarzenia przedstawione w Obcym – Decydującym starciu. Okazuje się, że do grona zdecydowanych przeciwników tych rozwiązań należy również James Cameron, który w rozmowie z Michaelem Biehnem nie przebierał w słowach.
Największe kontrowersje wzbudziła decyzja o uśmierceniu kaprala Dwayne'a Hicksa, granego przez Michaela Biehna, oraz Newt, w którą wcieliła się Carrie Henn. Oboje giną poza ekranem jeszcze przed właściwym rozpoczęciem fabuły, kiedy kapsuła ratunkowa statku Sulaco rozbija się na więziennej planecie Fiorina-161. Podobny los spotyka Bishopa, androida granego przez Lance'a Henriksena, który zostaje poważnie uszkodzony, a następnie ostatecznie wyłączony. Ellen Ripley, ponownie grana przez Sigourney Weaver, również nie przeżywa finału filmu.
Podczas rozmowy w podcaście Michaela Biehna Cameron został zapytany o swoje odczucia dotyczące śmierci Newt oraz pozostałych bohaterów. Reżyser przyznał, że uważa takie rozwiązanie za jeden z najgorszych pomysłów twórców kontynuacji.
Uważałem, że to była najgłupsza pieprzona rzecz, jaką mogli zrobić. Przez cały film budujesz sympatię widzów do takich postaci jak Hicks, Newt i Bishop, a potem pierwszą rzeczą, jaką robią w kolejnej części, jest uśmiercenie ich wszystkich. Naprawdę genialne posunięcie, panowie. A później zastępują ich bandą pieprzonych skazańców, których nienawidzisz i którym życzysz śmierci. Doprawdy, niezwykle sprytne.
Co ciekawe, krytyczne stanowisko Camerona nie oznacza, że reżyser obwinia samego Finchera. W tej samej rozmowie podkreślił, że bardzo ceni jego twórczość i zdaje sobie sprawę z tego, jak trudne były okoliczności powstawania trzeciej części Obcego.
Jestem wielkim fanem Finchera i jego twórczości. To był jego pierwszy film pełnometrażowy, a wiele innych osób miało wpływ na podejmowane decyzje. Dlatego w tym przypadku nie mam do niego pretensji.
GramTV przedstawia:
Sam Obcy 3 początkowo miał stanowić bardziej bezpośrednią kontynuację wydarzeń z filmu Camerona, również pod względem atmosfery. Ostatecznie jednak 20th Century Fox zdecydowało się na znacznie mroczniejszą historię, której jednym z najważniejszych elementów stało się pozbawienie Ripley niemal wszystkich bliskich jej osób. Mimo nieprzychylnego przyjęcia podczas premiery produkcja z czasem zyskała grono obrońców, którzy docenili jej ponury charakter.
Warto przypomnieć, że przed laty istniała szansa na zupełnie inne rozwinięcie historii. Neill Blomkamp, znany z takich produkcji jak Dystrykt 9 i Chappie, pracował nad piątą częścią serii, która miała bezpośrednio kontynuować wydarzenia z Obcego – Decydującego starcia. Plan zakładał pominięcie fabuły Obcego 3 oraz Obcego: Przebudzenia i ponowne wprowadzenie do historii Ripley oraz Hicksa.
Projekt wzbudził zainteresowanie fanów, zwłaszcza po publikacji grafik koncepcyjnych. Ostatecznie jednak nie doczekał się realizacji. Plany zostały porzucone w związku z powrotem Ridleya Scotta do serii i pracami nad filmem Obcy: Przymierze. Blomkamp nie ukrywał później rozczarowania takim obrotem spraw, a podczas wywiadu dla Uproxx w 2023 roku, przeprowadzonego przy okazji promocji Gran Turismo, nie chciał nawet rozwijać tematu anulowanej produkcji.
Powiedział hipokryta, który przyklepał dokładnie ten sam patent przy okazji Terminator: Dark Fate.
Przecież Aliens w zasadzie nie wykorzystuje nikogo z pierwszego filmu :-)
A co do tego że seria to bajzel - tak to jest jak kilka osób włącznie z idiotycznym studiem odpowiada za wizję. Bo przypomnę że ostateczny kształt Alien 3 to nawet nie jest Fincher. Studio odebrało mu film i pocięło go po swojemu. I nawet sławne już Assembly Cut które przygotowano przy okazji DVD które jest bliższe oryginalnej wizji i generalnie jest to znacznie lepszy film - to nie jest Fincher. Bo Fincher się odciął. To ekipa od DVD wzięła na siebie temat. Użyli nagrania które mieli dostępne i notatki Finchera by odtworzyć jego oryginalny film na tyle na ile można było.
Definitywnie Cameron to nie "lighting in a bottle". Terminator, Aliens, Titanic, Avatar, True Lies - facet ma dorobek. Po prostu każdy twórca ma swoją wizję i swój sposób pracy i czasem to nie tak że kogoś praca jest zła. Wystarczy że jest inna.
O filmy się nie boje. Zawsze pojawia się coś nowego. Przykład to Godzilla Minus One. Teraz dostaniemy zapewne ciekawy sequel. Villeneuve zrobił świetną robotę przy Diunie a wielu mówiło że to coś niemożliwe do zekranizowania. Jestem ciekaw co pokaże teraz.
To jak z grami. Kiedyś miałem BioWare i Obsidian. Dzisiaj mam CDPR, Warhorse, Larian, InXile itp. Realnie wydaje mi się że jest lepiej niż było :-)
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 13:47
Ta seria to niezły bajzel. W zależności kogo spytasz powie ci że "Alien" skończył się na części X... Niektórzy twierdzą że tylko pierwszy film od Scotta jest dobry. Idąc tym tokiem kolejne jego filmy powinny być świetne... a okazały się słabe np. Prometheus. A teraz jeszcze np. Cameron uważa że "trójka" była słaba względem 2, a tak jak gramowicz niżej zauważył Cameron sam stworzył średnio udane sequele.
Najgorsze jest to ze coraz bardziej wydaje mi się że ci wielcy "reżyserzy" z naszego dzieciństwa każdorazowo po prostu łapali tzw "lightning in the bottle". I może to kwestia nie talentu ich, tylko ludzi z którymi współtworzyli te dzieła (i którzy tak naprawdę stoją za sukcesem). Coś mi się wydaje że zaraz kolejna legenda "zgaśnie" - Peter Jackson i jego Hunt for Gollum (choć niektórzy twierdzą że już Hobbit był słaby). Taki np. Spielberg też juz dawno się skończył, a przecież przełom lat 80-90-tych XXw należał do niego.
W takim klimacie, ciężko patrzeć optymistycznie na przyszłość filmów, dopóki ktoś nie wyskoczy z czymś naprawdę fajnym.
Kresegoth
Gramowicz
Dzisiaj 13:38
Powiedział hipokryta, który przyklepał dokładnie ten sam patent przy okazji Terminator: Dark Fate.