W tym dystopijnym science fiction Brad Pitt pokazał swój geniusz i skradł show innej gwieździe. Nikt nie wie, że to remake

Jakub Piwoński
2026/10/28 13:30
0
0

12 małp to kawał solidnego kina science fiction od Terry’ego Gilliama. Brad Pitt zagrał w nim drugoplanową rolę, ale niezwykle charakterystyczną.

Brad Pitt ma ostatnio dobrą passę. W zeszłym roku stał się twarzą hitu F1. W tym roku ma już na koncie jeden hit, W sercu dziczy, a tuż za rogiem szykuje się potencjalnie kolejny – mowa o Dalszych perypetiach Cliffa Bootha, czyli kontynuacji Pewnego razu… w Hollywood. Status gwiazdy Brada Pitta jest na tę chwilę niepodważalny. Ale w tym wspominanym filmie science fiction to nie on grał pierwsze skrzypce, a Bruce Willis. Ale rola Pitta była jedną z najbardziej wybijających się i do dziś stanowi wyróżnik tego dzieła.

12 małp
12 małp

12 małp – jedna z najlepszych ról Brada Pitta to dystopijne science ficiton o podróży w czasie

12 małp to dystopijna opowieść o podróży w czasie, która wymyka się schematom. Film Terry’ego Gilliama trafił do kin w 1995 roku i przedstawia świat zniszczony przez śmiertelnego wirusa. Choroba doprowadziła do śmierci niemal całej ludzkości, a pozostali przy życiu ludzie zostali zmuszeni do egzystencji pod ziemią. W tych ponurych realiach James Cole, grany przez Bruce’a Willisa, otrzymuje zadanie cofnięcia się w czasie, by odkryć źródło katastrofy i znaleźć sposób na ocalenie przyszłości.

Gilliam zbudował atmosferę niepewności, w której trudno odróżnić rzeczywistość od szaleństwa. W obsadzie, obok Willisa i Pitta, znalazła się także Madeleine Stowe. Produkcja okazała się sukcesem komercyjnym – przy budżecie wynoszącym około 29 mln dolarów zarobiła na świecie 168,8 mln dolarów. Została też doceniona przez krytyków, a dziś może pochwalić się wynikiem 88 proc. na Rotten Tomatoes.

Brad Pitt skradł show w roli, która przyniosła mu pierwszą nominację do Oscara. Aktor wcielił się w Jeffreya Goinesa, pacjenta szpitala psychiatrycznego, do którego trafia Cole. Jego bohater jest nieprzewidywalny, chaotyczny i pełen energii, a spotkanie z nim staje się dla protagonisty kolejnym elementem układanki prowadzącej do rozwikłania zagadki wirusa. Pitt nie potrzebował głównej roli, by przyciągnąć uwagę widzów – stworzył postać, którą trudno wyrzucić z pamięci.

GramTV przedstawia:

Występ przyniósł mu nominację do Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego. Statuetka powędrowała ostatecznie do Kevina Spaceya za Podejrzanych. Już wtedy było widać, że Pitt potrafi wyjść poza wizerunek hollywoodzkiego amanta. W 12 małpach wykorzystał swoją ekranową charyzmę w zupełnie inny sposób, tworząc kreację znacznie bardziej niepokojącą i nieprzewidywalną. Ciekawostkę stanowi fakt, że 24 lata później, Pitt ponownie otrzymał nominację do Oscara za rolę drugoplanową i tym razem wyszedł z tego starcia zwycięzco. Mowa o filmie Pewnego razu w… Hollywood, którego sequel ponownie z udziałem Pitta otrzymamy jeszcze w tym roku.

La Jetée
La Jetée

To remake francuskiego filmu krótkometrażowego

Mało kto wie, że pomysł na 12 małp zrodził się z francuskiego filmu krótkometrażowego. Inspiracją dla produkcji był obraz La Jetée z 1962 roku w reżyserii Chrisa Markera. Tam również obserwujemy postapokaliptyczny świat, w którym ludzie próbują odmienić losy ludzkości dzięki podróżom w czasie. Po konflikcie nuklearnym mieszkańcy Paryża żyją pod ziemią, a wybrani bohaterowie zostają wysyłani w przeszłość i przyszłość w poszukiwaniu ratunku.

Pomysł na pełnometrażową adaptację wyszedł od producenta Roberta Kosberga, który przekonał Markera, by pozwolił mu przedstawić projekt wytwórni Universal. Do realizacji zaangażowano Terry’ego Gilliama, autora filmu sci-fi Brazil, którego charakterystyczny styl pasował do surrealistycznej wizji świata przedstawionego. Tak powstał film, który rozwinął koncepcję krótkiego metrażu w pełnowymiarową historię.

12 małp to zatem nie tylko ważny punkt w karierze Brada Pitta, lecz także przykład tego, jak aktor potrafi odnaleźć się w ambitnym kinie science fiction. W późniejszych latach wrócił do tego gatunku między innymi w Ad Astra, gdzie zagrał astronautę wyruszającego na krańce Układu Słonecznego, oraz w satyrycznym satysfakcjonującym gatunkowo World War Z, łączącym apokaliptyczną wizję świata z widowiskową akcją.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!