Paramount przejął skasowaną przez Netflixa produkcję science fiction. Nadchodzi konkurencja dla Diuny?

Radosław Krajewski
2026/10/28 09:10
1
0

Reżyser ujawnił, dlaczego serialowa wersja nie doszła do skutku. Zdradził również pierwsze szczegóły nadchodzącej kinowej produkcji.

Fani twórczości Pierce’a Browna od ponad dekady czekają na ekranizację popularnej serii science fiction Czerwony świt. Wszystko wskazuje jednak na to, że projekt w końcu zaczyna nabierać rozpędu. Francis Lawrence, reżyser znany przede wszystkim z filmów z cyklu Igrzyska śmierci, ujawnił nowe informacje na temat adaptacji, a także wyjaśnił, dlaczego wcześniejsze plany stworzenia serialu dla Netfliksa zakończyły się niepowodzeniem.

Czerwony świt
Czerwony świt

Netflix nie dał rady, teraz Paramount przejmuje stery. Czerwony świt wreszcie doczeka się filmu?

W rozmowie z IGN filmowiec przyznał, że jest związany z projektem już od około ośmiu lat. To właśnie jego wieloletni współpracownik, Cameron MacConomy, zainteresował go książkami Browna. Obaj szybko dostrzegli w nich potencjał na widowiskową produkcję, dlatego rozpoczęli rozmowy z autorem i przedstawili pomysł ekranizacji przedstawicielom branży filmowej.

To on znalazł te książki i mi je pokazał. Zakochałem się w nich, podobnie jak Cam. Spotkaliśmy się z Pierce’em i zaczęliśmy szukać partnerów do realizacji projektu. Trafiliśmy do Netfliksa, ponieważ początkowo planowaliśmy stworzyć serial — wspomina Francis Lawrence.

Ostatecznie z tych planów nic nie wyszło, chociaż przygotowania zaszły znacznie dalej, niż mogłoby się wydawać. Według reżysera powstały nawet dwa scenariusze odcinków pilotażowych, które ocenił bardzo wysoko. Problemem okazały się jednak nieustanne zmiany na stanowiskach kierowniczych Netflixa oraz brak zdecydowania dotyczącego kierunku, w którym powinna zmierzać produkcja.

Niestety, nasze doświadczenia z Netflixem wyglądały tak, że mieliśmy dwa świetne scenariusze pilotów, ale kierownictwo ciągle się zmieniało. Powstawały kolejne działy, raz odpowiedzialne za wielkie widowiska, potem za produkcje dla młodzieży, a następnie znowu za wysokobudżetowe projekty. Nasza ekranizacja była nieustannie przerzucana z miejsca na miejsce. To nie jest tanie przedsięwzięcie, szczególnie jeśli chce się je zrealizować we właściwy sposób. Ostatecznie zabrakło im odwagi, żeby podjąć decyzję o produkcji — wyjaśnił reżyser.

W rezultacie prawa do ekranizacji wróciły do Pierce’a Browna, który zdecydował się poszukać nowego partnera. W październiku 2026 roku ogłoszono, że prawa filmowe do serii pozyskało Paramount Pictures. Studio zamierza rozpocząć adaptację od pierwszej powieści, a stanowisko reżysera ponownie powierzono Lawrence’owi.

Co ciekawe, twórca jest zadowolony z takiego obrotu spraw. Jego zdaniem Czerwony świt znacznie lepiej sprawdzi się w kinach niż na platformach streamingowych. Rozmach przedstawionego świata, spektakularne wydarzenia i skala konfliktu mają bowiem predysponować historię Browna do wielkoformatowego widowiska.

Pierce udał się następnie do Paramount, co bardzo mnie ucieszyło, ponieważ osobiście wolę kinowe podejście do Czerwonego świtu niż produkcję przeznaczoną na streaming. Uważam, że ta seria zdecydowanie zasługuje na doświadczenie kinowe, seanse w IMAX i wszystko, co się z tym wiąże — podkreślił Lawrence.

GramTV przedstawia:

Za scenariusz filmu odpowiada Justin Rhodes, który wcześniej pracował między innymi przy Terminatorze: Mrocznym przeznaczeniu oraz animowanej antologii Ukryty poziom dla Prime Video. Produkcją zajmą się Francis Lawrence, Cameron MacConomy i Francesco Goedhuis, natomiast Pierce Brown będzie pełnił funkcję producenta wykonawczego.

Reżyser ujawnił również, że scenarzysta właśnie rozpoczyna pracę nad tekstem, a sama ekranizacja wydaje się jednym z priorytetowych przedsięwzięć Paramount:

Mamy scenarzystę, którego bardzo cenimy i który właśnie zaczyna pracę nad scenariuszem. Mam nadzieję, że uda nam się przygotować wszystko stosunkowo szybko. Wygląda na to, że projekt jest priorytetem dla Paramount, co jest świetną wiadomością. Uwielbiam te książki i Pierce’a, dlatego jestem naprawdę bardzo podekscytowany — dodał filmowiec.

Warto przypomnieć, że pierwsza powieść z cyklu Czerwony świt ukazała się w 2014 roku. Jej głównym bohaterem jest Darrow, młody górnik należący do najniższej kasty społecznej na Marsie. Mężczyzna odkrywa, że rzeczywistość, w której żyje, opiera się na gigantycznym kłamstwie, a jego lud jest wykorzystywany przez uprzywilejowanych Złotych. Bohater postanawia przeniknąć do szeregów rządzącej elity i doprowadzić do obalenia brutalnego systemu.

Seria Browna rozrosła się z czasem daleko poza pierwotną trylogię, co może stanowić dla Paramount okazję do stworzenia kolejnej wieloletniej franczyzy science fiction. Wiele będzie jednak zależało od przyjęcia pierwszego filmu.

Sam Lawrence ma spore doświadczenie w przenoszeniu literatury na duży ekran. Oprócz kolejnych odsłon Igrzysk śmierci odpowiada również za adaptację Wielkiego marszu Stephena Kinga. Reżyser pracuje ponadto nad filmową wersją gry BioShock dla Netflixa.

Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 09:39

Fajnie że mają "sprawdzonych ludzi" tylko pytanie czy ci ludzie robią dobrą robotę? Bo dostają te wszystkie zlecenia np. odnośnie adaptacji cenionych dzieł a ja nie kojarze żeby jakakolwiek z ww były uznane uniwersalnie za "dobre"... Terminator: Mroczne Przeznaczenie nie był chyba zbyt udany, a "Ukryty poziom" to antologie różnych krótkich filmów o różnym poziomie (i ocenach), więc ciężko tu mówić o czymś wymiernym. Igrzyska Śmierci były swego czasu modne, ale poziom i zainteresowanie każdą kolejną częścią sukcesywnie spadał. Nie mówiąc o Wielkim Marszu który furory nie zrobił - zdaniem krytyków był dobry (a zdanie krytyków jest cóż... kija warte), ale w box office flopnął.

Także fajna ta klitka w Hollywood ze tacy goście dostają Bioshocka i teraz jeszcze to.