Budżet filmu wynoszący 10 milionów dolarów to skromna kwota, zwłaszcza w porównaniu do poprzednich reżyserskich dokonań Gibsona, takich jak oscarowa Przełęcz ocalonych. Nie wiadomo jeszcze, jak negatywne recenzję przełożą się na wyniki w kinach (za granicą film debiutuje właśnie w ten weekend), ale bardzo możliwe, że finanse będą od recenzji zależne – widzowie mogą być zniechęcić tak jednoznacznie negatywnymi ocenami.
GramTV przedstawia:
Absurd i humor czy kicz? To pytanie zadają sobie recenzenci. W 3000 metrach nad ziemią Mark Wahlberg gra płatnego zabójcę, który oszukuje agenta federalnego, by pozwolił mu pilotować samolot z informatorem FBI. Film nie stroni od absurdalnych rozwiązań fabularnych, co część recenzentów uznała za zabawne, a inni za kiczowate. Chociaż nie brakuje opinii, że produkcja nie traktuje siebie zbyt poważnie (co może ją ratować), nie zmienia to faktu, że jest daleka od poziomu takich dzieł Gibsona jak Apocalypto, czy Pasja.
Dla Mela Gibsona 3000 metrów nad ziemią to pierwszy reżyserski projekt od 2016 roku, kiedy to za Przełęcz ocalonych otrzymał sześć nominacji do Oscara. Nawet mimo negatywnych ocen, film ma bardzo niski pułap do przeskoczenia w kinach, z racji niskiego budżetu. Ewentualna porażka może jednak zmotywować Gibsona do powrotu w chwale, a okazje ku temu nadarzą się aż dwie. Reżyser rozwija obecnie dwa projekty. Potwierdził, że pracuje nad kontynuacją Pasji. Jest też pewne, że jest zainteresowany nakręceniem Zabójczej broni 5, bo obiecał to reżyserowi oryginalnej serii jeszcze przed jego śmiercią.