Wydane dwa lata temu Warhammer 40,000: Space Marine 2 okazało się sporym sukcesem. Powstanie kontynuacji nie jest więc zaskoczeniem.
Nie brak jednak obaw. Te dotyczą kwestii wykorzystania sztucznej inteligencji.
Warhammer 40,000: Space Marine 3
Space Marine 3 bez wykorzystania sztucznej inteligencji
Wiele studiów nie kryje się z planami czy nadziejami związanymi z AI. Samo Saber Interactive musiało natomiast mierzyć się niedawno z gniewem graczy, gdy okazało się, iż zaiste korzysta z generatywnej sztucznej inteligencji przy grze Rideshare “Stimulator”. Problemy były w tym wypadku dwa – po pierwsze zwolniono scenarzystkę, by zastąpić ją modelem językowym, po drugie zaś na karcie produkcji na Steamie próżno było szukać informacji o użyciu AI. Ostatecznie skończyło się na przeprosinach względem wspomnianej scenarzystki oraz dodaniu stosownej adnotacji w kwestii wykorzystania sztucznej inteligencji. Pytanie, czy podobny los czeka Warhammer 40,000: Space Marine 3?
Tim Willits, dyrektor kreatywny w Saber Interactive, w rozmowie z IGN zapewnił, że fani Warhammera (na razie) nie muszą się obawiać:
W Space Marine 3, Hellraiser, Stuntman, Turok, Jurassic Park czy Wick nie ma absolutnie żadnej generatywnej sztucznej inteligencji. Ale tak jak mówiliśmy, będziemy z nią eksperymentować. Wypróbujemy ją w Rideshare i zobaczmy, czy to zadziała. Zobaczymy, czy ludziom się to spodoba. Jeśli im się nie spodoba, to powiemy: “W porządku”. To symulator przewozu osób. Jeśli masz na czymś eksperymentować, to jest to do tego dobry tytuł. Wiecie, co mam na myśli?.
GramTV przedstawia:
Warhammer 40,000: Space Marine 3 oficjalnie zapowiedziano już w marcu 2025 roku. Na ten moment nie wiadomo jednak, kiedy konkretnie tytuł ten się ukaże – szczególnie że nadal rozwijana jest druga odsłona.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Skończy się tak, że silniki do gier będą miały teksty i assety jakoś oznaczone i wyróżnione jako generowane, tak by to śledzić w projekcie. Sam np. wygenerowałem cały help panel w mojej grze. I dałem mu bardzo głupi kolor tła, żeby pamiętać, że jest wygenerowany.
Frontendzi też tak robią jak developują jakieś strony lokalnie np. gdy pracują nad zmianami :P
Najpierw pracowałem nad strukturą, więc chciałem wypełnić rozdziały helpa. Jak już miałem strukturę helpa, z której byłem zadowolony, to przepisałem tekst. Teraz jest w 100% mój. I robiłem to w dwóch językach. Ale zanim to zrobiłem, zrobiłem sobie w projekcie narzędzie do tłumaczeń, gdzie od razu widzę dany fragment tekstu w obu językach obok siebie. Ale nawet tutaj użyłem AI do sprawdzenia gramatyki, by się upewnić, że nigdzie nie zrobiłem kaszany. Zresztą samo narzędzie udostępniłem graczom którzy chcą skorzystać z edytora który też jest w grze i który zbudowałem.
Swoją drogą np. przypadku helperów fajne jest też to że możesz AI powiedzieć żeby ci go udokumentowało i robi to od strzała w readme.
A później przepuściłem model AI przez moje pliki tłumaczeń, by porównał angielski i polski klucz i wskazał, gdzie jest rozjazd, by się upewnić, że nigdzie nie pominąłem tłumaczenia. Okazało się, że jakieś dwa klucze mi uciekły i AI to wyłapało, i dało mi znać.
AI jest dobre w takim "sprawdź czy wszystko jest ok" :P Albo "dlaczego tu jest podkreślone na czerwono w kodzie" :)
Problemem nie jest AI, tylko to, jak go używamy. Przykładowo od czasu do czasu piszę artykuły branżowe pod swoim nazwiskiem. Dotychczas było tak, że dopieszczałem, co tylko mogłem, a potem przesyłałem tekst kobiecie z serwisu, która jest redaktorką i przeprowadza approve przed publikacją. Bardzo fajna kobieta, która dała mi wiele sugestii co do tego, jak pisać.
Z AI trzeba uważać o tyle że w pewnym momencie (w zależnosci np. od frameworka na którym pracujesz) zaczyna rzeźbić jakieś polecenia np. gdy analizuje dane - i jeżeli coś wyłapie to pyta czy to przepisać na swoją modłe, "poprawić" (czasem nawet zgodnie z sugestią programisty). Bez wiedzy tak naprawdę nie jesteś w stanie zweryfikować co on tak naprawdę chce zrobić. Lepiej się wtedy upewnić że nie wymyśla jakiś bajek, a nie vibe-ować - dziwię się ludziom którzy zostawiają AI wolną ręke np. dział techniczny Microsoft xD
Dzisiaj przed przesłaniem do niej przesyłam tekst do mojego modelu, który zajmuje się korektą i działa lokalnie. Model ma te same instrukcje, które ona mi dawała przez okres naszej współpracy.
Model nadal wprowadza tylko drobne poprawki. Ale generalnie moja redaktorka ma teraz praktycznie zero roboty ze mną. Teksty, które przesyłam, idą do publikacji.
No tak, AI najlepiej sprawdza się tam gdzie jest dużo porównywania, przepisywania i ogólnie... czasochłonnych czynności. Ale coraz częściej okazuje się że AI jest lepsze w pisaniu tego, co ludziom coraz trudniej przychodzi np. pisaniu wciągających historii.
Widzę coraz popularniejsze jest stwierdzenie że AI powinno zastąpić niektórych scenarzystów w Hollywood (zwłaszcza tych z wszelakich łapanek) bo ci już nawet nie potrafią pisać prostych scenariuszy, a AI chociaż tyle potrafi.
Weźmy taką scenarzystkę odc. 3 serialu Lanterns od HBO - Vanessa Baden Kelly. Dali jej proste wydawać by się mogło zadanie - stwórz scenariusz pod serial, o genezie bohatera z komiksów (pragnę tylko zauważyc że juz takiego który w komiksach jest ukształtowanym bohaterem - John Stewart). Okazuje się że laska m. in. przez 10 lat pracowała w jakiś aktywistycznych organizacjach, cała jej narracja sprowadza się do mówienia o tym w jak opresyjnym społeczeństwie (dla czarnoskórych) żyje (tak opresyjne że tacy jak oni dostają gruby hajs za swoje wypociny, ale co tam - a dodatkowo laska za młodu była aktorką) i sama przyznaje że nawet nie czytała komisków tylko fanfiki - i takiej babie dają do realizacji głośny serial. I ona tworzy z tego jakis rasistowski manifest. A z takim AI po prostu powiesz "napisz mi ciekawą historię o Zielonej Latarnii w oparciu o komiksy, korzystaj z materiałów źródłowych" - i wyjdzie z tego przynajmniej coś co da się oglądać. Jak się później okaże że takie produkcje są chętniej oglądane, można zgadywać kto wyląduje na bruku...
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 09:38
wolff01 napisał:
Podejrzewam że się wystawili po tej aferce ze scenarzystką. Teraz będą im gracze patrzeć na ręce...
Skończy się tak, że silniki do gier będą miały teksty i assety jakoś oznaczone i wyróżnione jako generowane, tak by to śledzić w projekcie. Sam np. wygenerowałem cały help panel w mojej grze. I dałem mu bardzo głupi kolor tła, żeby pamiętać, że jest wygenerowany.
Najpierw pracowałem nad strukturą, więc chciałem wypełnić rozdziały helpa. Jak już miałem strukturę helpa, z której byłem zadowolony, to przepisałem tekst. Teraz jest w 100% mój. I robiłem to w dwóch językach. Ale zanim to zrobiłem, zrobiłem sobie w projekcie narzędzie do tłumaczeń, gdzie od razu widzę dany fragment tekstu w obu językach obok siebie. Ale nawet tutaj użyłem AI do sprawdzenia gramatyki, by się upewnić, że nigdzie nie zrobiłem kaszany. Zresztą samo narzędzie udostępniłem graczom którzy chcą skorzystać z edytora który też jest w grze i który zbudowałem.
A później przepuściłem model AI przez moje pliki tłumaczeń, by porównał angielski i polski klucz i wskazał, gdzie jest rozjazd, by się upewnić, że nigdzie nie pominąłem tłumaczenia. Okazało się, że jakieś dwa klucze mi uciekły i AI to wyłapało, i dało mi znać.
Problemem nie jest AI, tylko to, jak go używamy. Przykładowo od czasu do czasu piszę artykuły branżowe pod swoim nazwiskiem. Dotychczas było tak, że dopieszczałem, co tylko mogłem, a potem przesyłałem tekst kobiecie z serwisu, która jest redaktorką i przeprowadza approve przed publikacją. Bardzo fajna kobieta, która dała mi wiele sugestii co do tego, jak pisać.
Dzisiaj przed przesłaniem do niej przesyłam tekst do mojego modelu, który zajmuje się korektą i działa lokalnie. Model ma te same instrukcje, które ona mi dawała przez okres naszej współpracy.
Model nadal wprowadza tylko drobne poprawki. Ale generalnie moja redaktorka ma teraz praktycznie zero roboty ze mną. Teksty, które przesyłam, idą do publikacji.
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 09:31
Podejrzewam że się wystawili po tej aferce ze scenarzystką. Teraz będą im gracze patrzeć na ręce...