To mogła być odważna produkcja z uniwersum Gwiezdnych wojen, ale Lucasilm zdecydowało inaczej.
Lista niezrealizowanych filmów z uniwersum Gwiezdnych wojen jest wyjątkowo długa, ale właśnie dowiedzieliśmy się o kolejnym projekcie, o którego istnieniu wcześniej praktycznie nie było wiadomo. Co ciekawe, tym razem historia nie trafiła całkowicie do kosza. Jej twórcy przerabiają ją na samodzielny film science fiction.
Gwiezdne wojny
Miał być film z Gwiezdnych wojen, a będzie samodzielna produkcja science fiction
Od przejęcia Lucasfilmu przez Disneya w 2012 roku powstało wiele nowych filmów oraz seriali osadzonych w świecie Gwiezdnych wojen. Równocześnie przez lata rozwijano projekty, które nigdy nie doczekały się realizacji. Teraz do tej listy możemy dopisać jeszcze jeden pomysł, choć jego dalsze losy będą inne niż w przypadku większości anulowanych produkcji.
O szczegółach opowiedział Simon Farnaby, scenarzysta znany między innymi z filmów Paddingtona 2 oraz Wonki. W rozmowie z Variety zdradził, że wspólnie z reżyserem Paulem Kingiem pracował nad własnym filmem z Gwiezdnych wojen. Produkcja miała znacząco różnić się od dotychczasowych kinowych odsłon serii.
Głównym bohaterem historii miał być droid. Co więcej, twórcy nie zamierzali opierać fabuły na znanych postaciach z wcześniejszych filmów i seriali. Projekt miał więc przedstawiać nowych bohaterów i historię funkcjonującą z dala od najbardziej rozpoznawalnych twarzy całego uniwersum. Ostatecznie okazało się jednak, że właśnie ta niezależność stała się jednym z problemów podczas rozwijania pomysłu.
Powiedzieli coś w rodzaju: naprawdę potrzebujemy, żeby to był film z Gwiezdnych wojen, co prawdopodobnie jest powodem, dla którego ostatecznie nie został filmem Star Wars. Nigdy tak naprawdę nie udało nam się tego dopracować – powiedział Farnaby.
GramTV przedstawia:
Lucasfilm zrezygnował więc z realizacji projektu jako części Gwiezdnych wojen. Nie oznaczało to jednak końca samego pomysłu. Koncepcja spodobała się na tyle, że Farnaby i King otrzymali możliwość wykorzystania jej jako podstawy zupełnie niezależnego filmu science fiction.
W zasadzie powiedzieli nam, że to nie pasuje do Gwiezdnych wojen, ale zapytali, czy chcemy przerobić projekt na film science fiction. I właśnie nad tym teraz pracujemy – zdradził scenarzysta.
Obecnie nie wiadomo, jak bardzo nowa wersja będzie przypominała pierwotny projekt przygotowywany dla Lucasfilmu. Nie podano również informacji dotyczących rozpoczęcia zdjęć, obsady ani potencjalnej daty premiery. Wiadomo jedynie, że King i Farnaby nadal rozwijają pomysł.
Dla twórców może to oznaczać znacznie większą swobodę. Nie muszą już dopasowywać historii do zasad rozbudowanego uniwersum Star Wars, istniejącej chronologii ani oczekiwań związanych z jedną z największych marek w historii kina. Jednocześnie sam fakt, że projekt przetrwał rezygnację Lucasfilmu, sugeruje, że jego podstawowa koncepcja została oceniona wystarczająco dobrze, aby dać jej drugie życie.
Nie jest to pierwszy głośny przypadek filmu z Gwiezdnych wojen, który nie doczekał się realizacji. Na przestrzeni ostatnich lat z marką łączono między innymi projekty Damona Lindelofa, Patty Jenkins, Taiki Waititiego, Kevina Feigego, Jamesa Mangolda, Riana Johnsona oraz Davida Benioffa i D.B. Weissa. W tym przypadku sytuacja jest jednak nietypowa, ponieważ pomysł Kinga i Farnaby'ego nie znika całkowicie, lecz ma zostać wykorzystany poza uniwersum Gwiezdnych wojen.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!