Ridley Scott ostro skrytykował obecne uniwersum Obcego. Seria „potrzebuje pomocy”

Radosław Krajewski
2026/08/30 09:00
1
0

Reżyser chce uchronić franczyzę od kolejnych przeciętnych jego zdaniem produkcji.

Ridley Scott ponownie mocniej zaangażuje się w rozwój serii Obcy. Reżyser nie ukrywa, że Obcy: Romulus nie spełnił wszystkich jego oczekiwań, a kolejny film ma powrócić do historii rozpoczętej w Prometeuszu i kontynuowanej w Obcym: Przymierze.

Obcy: Romulus
Obcy: Romulus

Ridley Scott nie jest fanem Obcego: Romulus, dlatego chce stworzyć nową część serii samodzielnie

Ridley Scott najwyraźniej nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w sprawie jednej z najważniejszych serii w swojej karierze. Reżyser potwierdził, że pracuje nad kolejnym filmem z uniwersum Obcego, a teraz zdradził, że osobiście zaangażował się również w pisanie scenariusza. Produkcja miała początkowo powstać jako kontynuacja filmu Obcy: Romulus z 2024 roku, jednak obecny kierunek projektu może być zupełnie inny.

W rozmowie z francuskim AlloCiné Scott odniósł się także do ostatniej kinowej odsłony serii. Jego ocena filmu Fede Álvareza była dość chłodna. Twórca uznał Obcego: Romulusa za produkcję jedynie w porządku i zasugerował, że cała marka potrzebuje obecnie mocniejszego wsparcia z jego strony.

Właściwie nagle postanowiłem wrócić i ponownie się zaangażować. Ten ostatni film, Obcy: Romulus, był w porządku. Myślę jednak, że ta seria potrzebuje trochę pomocy. Dlatego wróciłem.

W zupełnie innym tonie Ridley Scott wypowiedział się o serialu Obcy: Ziemia. Zdaniem reżysera produkcja od Disneya i Hulu jest “naprawdę dobra”.

Znacznie ciekawiej prezentują się informacje dotyczące samej fabuły kolejnego filmu. Wszystko wskazuje na to, że Scott zamierza powrócić do historii Davida, syntetyka granego przez Michaela Fassbendera. Tym samym nowa produkcja miałaby bezpośrednio rozwijać wydarzenia z Obcego: Przymierza, który trafił do kin w 2017 roku.

Mam już zarys kolejnego Obcego. Zrobiliśmy Prometeusza, a później Obcego: Przymierze. Zamierzam więc podjąć historię dokładnie tam, gdzie ją zostawiliśmy w Przymierzu, z Michaelem Fassbenderem, którego bohater uważa się teraz za Ozymandiasa.

GramTV przedstawia:

Finał Obcego: Przymierza pozostawił historię Davida bez jednoznacznego zakończenia. Syntetyk przejął wówczas kontrolę nad statkiem Covenant oraz znajdującymi się na jego pokładzie kolonistami. Powrót Fassbendera mógłby więc wreszcie doprowadzić ten wątek do właściwego finału. Nie można jednak wykluczyć, że w historii ponownie pojawi się także Walter, drugi syntetyk grany przez tego samego aktora.

Sytuacja wokół kolejnego filmu pozostaje jednak skomplikowana. Projekt będący bezpośrednią kontynuacją Obcego: Romulusa został bezterminowo odłożony. Fede Álvarez opuścił produkcję na etapie przygotowań, mimo że do rozpoczęcia zdjęć miało pozostawać zaledwie kilka tygodni.

Wśród potencjalnych następców Álvareza miał znaleźć się Michael Sarnoski. Reżyser ostatecznie miał jednak zrezygnować ze względu na swoje zaangażowanie w Death Stranding. Z projektem łączony jest również Sébastien Vaniček, twórca Martwe zło: Ogień.

Obecnie wygląda więc na to, że Scott ponownie przejął znacznie większą kontrolę nad filmową przyszłością Obcego. Nie wiadomo jeszcze, czy ograniczy się do pracy nad scenariuszem i produkcją, czy zdecyduje się również samodzielnie wyreżyserować kolejną odsłonę. Pewne jest natomiast, że jego aktualna koncepcja znacznie mocniej nawiązuje do Prometeusza i Obcego: Przymierza niż do Obcego: Romulusa.

Komentarze
1
Silverburg
Gramowicz
Dzisiaj 10:25

Ten koleś osiąga Himalaje żenady. Jeśli ktoś potrzebuje pomocy to on sam, ale z głową. Ostatnie filmy z tej serii, które on stworzył o mało tej serii nie uśmierciły na dobre. Prometeus i Przymierze to była jedna wielka pomyłka i pokazały, że on sam w ogóle nie wie czego widzowie chcą.

Romulus był całkiem niezłym filmem. Nic odkrywczego nie pokazał, ale za to wszystko zrobił dość prawidłowo. I zdaje się, że to Scotta zabolało. Zresztą były plotki, że reżyser Romulusa nie będzie odpowiedzialny za ciąg dalszy, bo Scott się wtrącił. 

Także jeśli on będzie robił ciąg dalszy to zapewne znowu dostaniemy próbę zrobienia czegoś co od biedy można nazwać filmem. Przykre, że układy są ważniejsze od satysfakcji widza.