Twórca Gladiatora, Obcego i Łowcy androidów wciąż ma kilka projektów w przygotowaniu. Jednym z nich jest nowa adaptacja Wyspy skarbów.
Ridley Scott nie zamierza jeszcze odkładać kamery. Reżyser, który w listopadzie skończy 89 lat, wciąż pracuje nad kolejnymi filmami i najwyraźniej nie myśli o zakończeniu kariery. Wręcz przeciwnie – idea emerytury jest dla niego wyjątkowo mało atrakcyjna.
Ridley Scott
Ridley Scott nie chce słyszeć o emeryturze
W rozmowie z włoskim dziennikiem La Repubblica Scott został zapytany o możliwość przejścia na emeryturę. Reżyser nie krył, że zdecydowanie nie jest to coś, co bierze obecnie pod uwagę.
Nienawidzę słowa emerytura, brzmi jak wyrok śmierci. Gardzę pomysłem rzucenia tego. Będę aktywny tak długo, jak długo będę zdrowy.
I najwyraźniej nie są to wyłącznie słowa. Scott ma obecnie ponad pół tuzina projektów znajdujących się na różnych etapach rozwoju, a jednym z jego priorytetów jest Wyspa skarbów, czyli nowa ekranizacja powieści Roberta Louisa Stevensona. W filmie ma wystąpić Hugh Jackman, a produkcja znajduje się już na etapie przygotowań.
GramTV przedstawia:
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zdjęcia do filmu mogą rozpocząć się na początku 2027 roku. Będzie to kolejne przedsięwzięcie w imponującej karierze reżysera, który ma na koncie m.in. Obcego – ósmego pasażera Nostromo, Łowcę androidów, Gladiatora, Marsjanina czy Napoleona. Jego ostatnim filmem pozostaje Gladiator 2 z 2024 roku, ale już za rogiem czai się Gwiazdozbiór Psa, nowe science fiction, które zadebiutuje 28 sierpnia.
Scott nie ukrywa przy tym, że wciąż ma również swoje filmowe marzenia. Jednym z nich jest musical w stylu twórczości Boba Fosse'a. Jak sam przyznał, śmierć jego matki w wieku 98 lat sprawia, że uważa realizację takiego projektu za wciąż możliwą. W listopadzie reżyser otrzyma także honorowego Oscara. Scott ma na koncie cztery nominacje za reżyserię, ale nigdy nie zdobył statuetki w tej kategorii. Jego reakcja na przyznanie nagrody? „Najwyższy czas, do cholery”. Jak podkreśla, znacznie ważniejsze od trofeów są dla niego sukces komercyjny i trwałość jego filmów w kulturze.
Przed Scottem wciąż więc sporo pracy. Biorąc pod uwagę, że wkrótce skończy 89 lat, jego tempo może robić wrażenie nawet w porównaniu z najbardziej pracowitymi reżyserami Hollywood. Scott dołącza tym samym do wyjątkowego grona twórców, którzy mimo zaawansowanego wieku wciąż pozostają aktywni za kamerą. W podobnej sytuacji są m.in. Martin Scorsese, który ma 83 lata, Steven Spielberg (79), Hayao Miyazaki (85), Terry Gilliam (85) czy Werner Herzog (83). Jeszcze dalej w tej kategorii był Clint Eastwood, który mając 96 lat także jest aktywny zawodowo. To dość niezwykły panteon reżyserów, którzy pokazują, że wiek nie musi oznaczać końca twórczej kariery.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!