Po najlepszym Batmanie zagrał w tym niedocenionym filmie kultowej serii science fiction. To był ryzykowny ruch

Jakub Piwoński
2026/10/28 08:00
2
0

Christian Bale, po występie w filmie Christophera Nolana o Batmanie, zdecydował się na udział w serii Terminator. Było to zaskakujące, zwłaszcza gdy spojrzymy z perspektywy lat na to, jak przyjęto tę produkcję.

Był taki czas, gdy Christian Bale przybrał na wadze, zbudował sylwetkę i z powodzeniem wcielał się w kultowego bohatera DC – Batmana. W trylogii Christophera Nolana to właśnie Mroczny Rycerz jest uznawany za jej najmocniejszy punkt. Na ekranie Bale mierzył się wówczas z genialnym Heathem Ledgerem w roli Jokera. Tuż po tym sukcesie aktor postanowił jednak zmienić uniwersum. Rok po premierze Mrocznego Rycerza do kin trafił Terminator: Ocalenie, dziś uznawany za jedną z najsłabiej ocenianych odsłon serii. Wówczas jednak oczekiwania wobec filmu z udziałem Bale’a były ogromne.

Christian Bale
Christian Bale

Terminator: Ocalenie – czy Christian Bale chciałby dziś zapomnieć o tym filmie?

Aktor przejął rolę Johna Connora, którego wcześniej w różnych etapach życia grali Edward Furlong, Michael Edwards i Nick Stahl. Terminator: Ocalenie miał umocnić status Bale’a jako gwiazdy kina akcji, ale produkcja nie przypadła do gustu ani krytykom, ani wielu widzom. Czwarta część serii zarobiła około 370 mln dolarów na całym świecie przy budżecie wynoszącym 200 mln dolarów. Choć kwota może robić wrażenie, wynik okazał się rozczarowujący w stosunku do kosztów. Film otrzymał też zaledwie 33 proc. pozytywnych recenzji w serwisie Rotten Tomatoes. Krytycy wskazywali przede wszystkim na scenariusz, który odchodził od schematu poprzednich części, nie zapewniając jednocześnie satysfakcjonującej historii.

GramTV przedstawia:

Przypomnijmy, że Ocalenie przenosi widzów do świata po katastrofie, w którym Skynet przejął kontrolę, a ludzkość walczy z maszynami. Film pokazywał wojnę, którą James Cameron zarysował w scenie z przyszłości w Terminatorze 2: Dniu sądu. Recenzenci zwracali jednak uwagę, że scenariusz przypominał wstęp do planowanej trylogii, przez co brakowało mu satysfakcjonującego finału, a główni bohaterowie nie zostali odpowiednio rozwinięci. Krytykowano również to, że nowe modele Terminatorów nie budziły takiego strachu jak wcześniejsze maszyny, a produkcji brakowało zapadającego w pamięć przeciwnika.

Film w reżyserii McG wyróżniał się na tle poprzedników, ale ta odmienność nie przekonała fanów. Ciekawostką jest fakt, że reżyser początkowo widział Bale’a w roli Marcusa Wrighta, którego ostatecznie zagrał Sam Worthington. Aktor nalegał jednak na wcielenie się w Johna Connora, co doprowadziło do zmian w scenariuszu i intensywnych prac nad jego kształtem podczas produkcji. Swego czasu do internetu trafiło nagranie zza kulis, na którym słychać, jak Bale ostro zwraca się do kolegi z planu. Materiał stał się dowodem na jego aroganckie zachowanie, ale pokazywał też, jak mocno angażował się w pracę. Ostatecznie jego wysiłek nie przełożył się na sukces filmu. Spośród sześciu kinowych odsłon serii Terminator to Ocalenie i piąta część, Genisys, mają najniższe oceny. Genisys osiągnął jednak lepszy wynik finansowy, w czym pomógł udział Arnolda Schwarzeneggera.

Komentarze
2
Hagan
Gramowicz
Dzisiaj 09:12

Terminator Salvation ogólnie się obronił, oczywiście miał błędy, a od niektórych kwestii dialogowych bolały uszy, ale miał też mocne strony. Anton Yelichin jako Kyle Reese rewelacyjny. Bale i Worthington świetni, na plus wyróżniała się też Moon Blodgood jako pilot samolotu A-10. Seria zyskałaby gdyby nakręcono kontynuację Salvation zamiast Genisys i Dark Fate.

wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 08:27

Heh, wiele filmów dziś może pomarzyć o takim wyniku. Owszem, do tych 200 mln pewnie należy doliczyć jeszcze koszta marketingu no i fakt że wytwórnia zarabia tylko na procencie biletu, ale myślę że tu wyszli na jakiś plus. Obecnie przy wielu filmach trzeba dopłacać do interesu albo majstrować przy odpisach podatkowych...