Był taki czas, gdy Christian Bale przybrał na wadze, zbudował sylwetkę i z powodzeniem wcielał się w kultowego bohatera DC – Batmana. W trylogii Christophera Nolana to właśnie Mroczny Rycerz jest uznawany za jej najmocniejszy punkt. Na ekranie Bale mierzył się wówczas z genialnym Heathem Ledgerem w roli Jokera. Tuż po tym sukcesie aktor postanowił jednak zmienić uniwersum. Rok po premierze Mrocznego Rycerza do kin trafił Terminator: Ocalenie, dziś uznawany za jedną z najsłabiej ocenianych odsłon serii. Wówczas jednak oczekiwania wobec filmu z udziałem Bale’a były ogromne.
Terminator: Ocalenie – czy Christian Bale chciałby dziś zapomnieć o tym filmie?
Aktor przejął rolę Johna Connora, którego wcześniej w różnych etapach życia grali Edward Furlong, Michael Edwards i Nick Stahl. Terminator: Ocalenie miał umocnić status Bale’a jako gwiazdy kina akcji, ale produkcja nie przypadła do gustu ani krytykom, ani wielu widzom. Czwarta część serii zarobiła około 370 mln dolarów na całym świecie przy budżecie wynoszącym 200 mln dolarów. Choć kwota może robić wrażenie, wynik okazał się rozczarowujący w stosunku do kosztów. Film otrzymał też zaledwie 33 proc. pozytywnych recenzji w serwisie Rotten Tomatoes. Krytycy wskazywali przede wszystkim na scenariusz, który odchodził od schematu poprzednich części, nie zapewniając jednocześnie satysfakcjonującej historii.