Wielkie nazwisko ponownie da nam wielkie widowisko w duchu dystopijnego SF.
Paramount zdobyło właśnie prawa do ekranizacji powieści Red Rising, w Polsce znanej jako Czerwony świt. To pierwsza powieść z dystopijnej serii autorstwa Pierce’a Browna. Wiadomo już nawet, kto wyreżyseruje film, i jest to nieprzypadkowe nazwisko. Za kamerą stanie Francis Lawrence, twórca, który z sukcesem przeniósł na ekran inną serię science fiction – Igrzyska śmierci.
Igrzyska śmierci
Reżyser Igrzysk śmierci zekranizuje kolejny bestseller science fiction
Są już znane pierwsze konkrety. Scenariusz ma napisać Justin Rhodes, który współpracował z Lawrence’em przy rozwijanej adaptacji popularnej gry wideo BioShock, tworzonej dla Netfliksa. Ten projekt wciąż nie doczekał się jednak realizacji, a zielone światło dla Red Rising może oznaczać jedno – Lawrence i Rhodes zajmą się teraz właśnie tą adaptacją, a BioShock zostanie przez to przesunięty.
Kilka słów o tym, dlaczego akurat Red Rising okazało się tak interesujące dla studia Paramount. Akcja jest bardzo podobna do tej z Igrzysk śmierci. Przenosimy się do przyszłości, w której ludzkość skolonizowała Marsa i stworzyła rozbudowany system kastowy. Pozycję człowieka określa kolor, a na szczycie hierarchii stoją Złoci, sprawujący władzę nad pozostałymi grupami.
GramTV przedstawia:
Głównym bohaterem jest Darrow, przedstawiciel najniższej kasty – Czerwonych. Pracuje on w kopalniach pod powierzchnią Marsa, przekonany, że wraz z innymi członkami swojej społeczności przygotowuje planetę do zamieszkania przez przyszłe pokolenia. W pewnym momencie Darrow odkrywa jednak, że jego lud został oszukany, a powierzchnia Marsa jest już zamieszkana. Jak łatwo się domyślić, osią tej historii jest walka z systemem.
Nie dziwi, dlaczego akurat Francis Lawrence zainteresował się tą historią. Ma doświadczenie w przenoszeniu na ekran dystopijnych wizji. Wspominaliśmy już o serii Igrzyska śmierci, ale to także reżyser takich filmów z zaplecza fantastyki jak Jestem legendą i Constantine. Jego ostatni film z tego gatunku to adaptacja prozy Stephena Kinga Wielki marsz, która spotkała się z dość dobrym przyjęciem ze strony fanów.
Sięgnięcie po popularną książkę jest ruchem ze strony Paramount, należącego wraz z Warner Bros. do Skydance, który ma wyrażać element szerszej strategii stawiania na rozpoznawalne marki, ugruntowane już w popkulturze. Już w styczniu dostaniemy inny przejaw tej strategii – adaptację fantasy Dzieci krwi i kości, opartą na książce Tomi Adeyemi.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.