Odyseja może nie mieć tak entuzjastycznych pierwszych reakcji. Universal pominął influencerów

Jakub Piwoński
2026/06/26 12:10
2
0

Studio najwyraźniej chce, by o nowym filmie Christophera Nolana jako pierwsi wypowiedzieli się krytycy, a nie internetowi twórcy.

Niedawno informowaliśmy, że odbyły się pierwsze pokazy prasowe Odysei, nowego widowiska Christophera Nolana. Okazuje się jednak, że Universal zdecydował się na dość nietypowy krok, który może zwiastować zmianę w sposobie promowania największych hollywoodzkich produkcji.

Odyseja
Odyseja

Odyseja nie dla influencerów

Według najnowszych informacji studio nie zaprosiło na przedpremierowe pokazy przeznaczone dla dziennikarzy tzw. influencerów, czyli twórców internetowych. Zamiast tego jako pierwsi film zobaczą wyłącznie zawodowi krytycy, których seanse mają rozpocząć się 7 lipca.

To wyraźne odejście od trendu, który w ostatnich latach stał się niemal standardem. W przypadku wielu wysokobudżetowych produkcji studia zapraszały na pokazy internetowych twórców, którzy jako pierwsi publikowali w mediach społecznościowych krótkie, zazwyczaj bardzo entuzjastyczne opinie. Tego typu reakcje często stawały się elementem kampanii marketingowej i miały budować pozytywny szum wokół filmu jeszcze przed zniesieniem embarga na pełnoprawne recenzje.

GramTV przedstawia:

Najwyraźniej Universal uznał, że Odyseja nie potrzebuje takiego wsparcia. Studio wydaje się mieć na tyle duże zaufanie do filmu Nolana, że postanowiło oprzeć jego pierwsze opinie wyłącznie na recenzjach krytyków, rezygnując z promocyjnego efektu, jaki zwykle zapewniają influencerzy.

Decyzja może mieć związek z doświadczeniami z ostatnich miesięcy. W przypadku kilku głośnych produkcji, takich jak Dzień objawienia Stevena Spielberga, Mickey 17, Wichrowe Wzgórza czy sequel Wicked, pierwsze reakcje influencerów były zdecydowanie bardziej entuzjastyczne niż późniejsze recenzje krytyków. W niektórych przypadkach pojawiały się nawet głosy o potencjalnych oscarowych hitach, które ostatecznie spotkały się z dużo bardziej stonowanym przyjęciem.

Czy oznacza to początek końca influencerów na przedpremierowych pokazach największych filmów? Na takie wnioski jest jeszcze za wcześnie. Niewykluczone jednak, że część studiów zaczyna dostrzegać, iż przesadnie entuzjastyczne pierwsze reakcje przestały być dla widzów wiarygodnym wyznacznikiem jakości i coraz częściej są postrzegane jako element kampanii marketingowej, a nie niezależna opinia.

Komentarze
2
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 12:49
Silverburg napisał:

Tak jak uważam influencerów za dno i 100 metrów mułu to chyba nikt nie ma wątpliwości, że nie spodziewają się od nich pozytywnych recenzji.

Influencer to po prostu osoba z publicznością która wygłasza opinie. Niczym nie różni się od korporacyjnego szczura oprócz tego że nie jest opłacany przez korporację. A czasem nawet jest bo generalnie korporacje próbują sponsoringiem wywrzeć nacisk podobnie jak wywierają go na pracownikach. 

W zasadzie nie ma różnicy między "profesjonalistą" a "influencerem" a wręcz influencer jest więcej wart bo publiczność profesjonalisty nie jest wywalczona przez niego tylko ściągnięta przez korporacje. Jest po prostu usadzony przed kamerą. Influencer musiał sobie zapracować na zaufanie dużej grupy ludzi. Id od tego zaufania zależy jego kariera.

Widać to zwłaszcza w branży gier gdzie jeżeli nie jesteś grzecznym korpo szczurem to nie zostaniesz z innymi szczurami zaproszony na prywatne pokazy itp. Co jak dla mnie automatycznie neguje każdą produkcję. Bo wiem że żadna z opinii nie będzie prawdziwa bo zaprosili tylko tych co się podporządkowali. Ugięli kolano przed panem dla paru dolców od korporacji.

Oczywiście nie jest to czarno-białe. Jeżeli ktoś nie potrafi normalnie komunikować tylko żyje dramatami które sam wywołuje to jasne że opinia takiego człowieka jest niewiele warta. Ale przykładowo tacy ludzie jak SkillUp czy Cohhcarnage wg mnie mają bardzo rozsądne podejście do tych spraw i np. jeżeli korporacja ich wycina to już pali mi się czerwona lampka. 

Więc taka decyzja komunikuje mi jedno. Oni nie są zainteresowani realnymi opiniami. Chcą opinie kolegów które będą przefiltrowane przez korporacje które mają bliskie relacje z Hollywood. Żadna z tych opinii nie będzie prawdziwa ani wartościowa. 

Też pokazuje to że film jest tak zły że nie przetrzyma konfrontacji z tłumem. 

Więc w tym momencie nie mam żadnego zamiaru tracić czasu by iść go oglądać. Co jest ciekawe bo kiedyś jak Nolan coś wypuszczał to po prostu szedłem nawet jak słyszałem głosy krytyczne (jak w wypadku Tenet). 

Silverburg
Gramowicz
Dzisiaj 12:21

Tak jak uważam influencerów za dno i 100 metrów mułu to chyba nikt nie ma wątpliwości, że nie spodziewają się od nich pozytywnych recenzji.