Twórca poprzedniej trylogii nie tak wyobrażał sobie sukces nowej części Spider-Mana.
Spider-Man: Całkiem nowy dzień zbiera znakomite recenzje i osiąga kolejne sukcesy finansowe. Część fanów wykorzystała jednak premierę filmu, aby zaatakować Jona Wattsa, reżysera trzech poprzednich produkcji z Tomem Hollandem.
Spider-Man: Całkiem nowy dzień
Spider-Man: Całkiem nowy dzień – fani nowego filmu niespodziewanie zaatakowali reżysera poprzednich trzech części
Spider-Man: Całkiem nowy dzień okazał się ogromnym sukcesem wśród widzów. Produkcja wyreżyserowana przez Destina Daniela Crettona może pochwalić się wynikiem 98 procent pozytywnych ocen publiczności w serwisie Rotten Tomatoes. Film przekracza również kolejne progi finansowe, a wśród komentatorów pojawiają się nawet pytania, czy jego rezultat nie okaże się lepszy od wyniku tegorocznej odsłony Avengers.
Entuzjastyczne przyjęcie nowego widowiska niespodziewanie obróciło się jednak przeciwko Jonowi Wattsowi. Reżyser odpowiadający za filmy Spider-Man: Homecoming, Spider-Man: Daleko od domu oraz Spider-Man: Bez drogi do domu zaczął otrzymywać wiele nieprzychylnych komentarzy. Widzowie zarzucają jego produkcjom między innymi nadmierne wykorzystywanie efektów komputerowych, mniej efektowne zdjęcia i scenografię oraz niezadowalający rozwój niektórych postaci. Wszystkie komentarze na Instagramie Jona Wattsa pochodzą od osób, które piszą mu, aby nigdy więcej nie wracał do reżyserowania Spider-Mana.
Wczytywanie ramki mediów.
Porównywanie filmów Wattsa z najnowszą produkcją nie uwzględnia jednak okoliczności, w których realizowano poszczególne części serii. W czasie powstawania poprzedniej trylogii umowa Marvela z Sony zakładała premiery kolejnych filmów o Spider-Manie w odstępach wynoszących około dwa lata. Twórcy mieli więc mniej czasu na dopracowanie poszczególnych elementów.
Zmieniło się również podejście widzów do efektów komputerowych. Po premierze Avengers: Koniec gry Marvel był wielokrotnie krytykowany za nierówną jakość CGI. Problem nie zawsze wynikał jednak z pracy zespołów odpowiedzialnych za efekty. Studia często wymagały wprowadzania dużych zmian w bardzo krótkim czasie, przez co wykonawcy nie mogli odpowiednio dopracować wszystkich scen.
GramTV przedstawia:
Obecnie coraz większą popularnością cieszą się efekty praktyczne. Trend ten został dodatkowo wzmocniony przez sprzeciw części branży filmowej wobec wykorzystywania sztucznej inteligencji. Spider-Man: Całkiem nowy dzień korzysta z tej zmiany i mocniej eksponuje rozwiązania realizowane bezpośrednio na planie.
Szczególnie trudne warunki towarzyszyły produkcji Spider-Man: Bez drogi do domu. Zdjęcia realizowano podczas pandemii, która uniemożliwiła przeprowadzenie wielu wcześniej zaplanowanych scen w Nowym Jorku.
Przed pandemią planowaliśmy duże zdjęcia w Nowym Jorku z udziałem ogromnej liczby statystów. Stało się to niemożliwe. Nawet najprostsze ujęcie, w którym Peter Parker idzie ulicą, musiało zostać złożone z wielu warstw efektów wizualnych – przyznał Tom Holland.
Aktor wspominał później, że podczas całej realizacji mógł spędzić zaledwie około trzech dni na zdjęciach plenerowych. Ostateczny kształt filmu był więc w dużej mierze zasługą specjalistów od efektów komputerowych, którzy musieli odtworzyć wiele lokacji oraz rozbudowanych scen.
Czy ci idioci myślą że Tom Holland śmiga na linach między budynkami czy skacze z dachu? Przecież Spiderman to jeden wielki pokaz efektów komputerowych. Zawsze taki był.
Powodem problemów z CGI jest to że często ludzie którzy pracują dla Marvela nie mają doświadczenia. Dzięki temu nie trzeba im wiele płacić. Mogą czegoś nie dopilnować na planie a ludzie od efektów potrzebują mieć sporo rzeczy z planu by zwinnie pracować. Też często te studia są wykorzystywane, zalewane robotą, robią ciągłe nadgodziny, mają koszmarne terminy. A Marvel ma to w tyłku i jak jakiś efekt nie wyjdzie to i tak pchają co jest do filmu co było widać np. przy Czarnej Panterze czy Love & Thunder. A ludzie pamiętają kiedy coś nie wychodzi i nie zwracają uwagi jak wychodzi.
Poprzednie filmy na pewno nie były idealne ale były klasę lepsze niż to co Sony robiło. I doprowadziły do tego filmu który najwyraźniej lubią. Sam krytykowałem idiotyczne rzeczy jak np. zaklęcie na cały świat bo się ludzie dowiedzieli kim jest. I fakt że zrobili to tylko po to by to zaraz odkręcić. Ale jednak to lepsze niż Rhino który pojawia się na moment przed napisami końcowymi.