Pod kątem samego PR-u premierę Marvel’s Wolverine trudno uznać za udaną. I to lekko powiedziane.
Do krytyki ogólnego poziomu różnego rodzaju systemów dołączyło jeszcze coś. Oskarżenia o wykorzystywanie AI.
Marvel's WolverineFoto: x.com/ShitpostRock
Kłopotliwy znak na drzwiach toalety
Tuż po premierze Marvel's Wolverine w mediach społecznościowych pojawiły się materiały zwracające uwagę na rzecz teoretycznie niepozorną. Chodzi tutaj o tabliczkę umiejscowioną na drzwiach prowadzących do toalety. O ile jednak symbol odnoszący się do kobiet wygląda normalnie, tak symbol reprezentujący mężczyzn… Cóż, w praktyce wygląda to tak, jakby dwie grafiki nałożyły się na siebie, tworząc chaotyczną mieszankę. Takie coś przywodzi na myśl najgorszej jakości wytwory sztucznej inteligencji i wielu członków społeczności uznało po prostu, że Insomniac Games korzystało właśnie z AI. A przy okazji przeoczyło tak oczywisty błąd charakterystyczny dla grafik generowanych przez AI.
Wreszcie głos w sprawie zabrał James Stevenson, dyrektor ds. społeczności i marketingu w Insomniac:
Nie. To błąd mapowania UV i przygotowujemy poprawkę. W Marvel’s Wolverine nie ma żadnych zasobów wygenerowanych przez AI.
GramTV przedstawia:
Cóż, całe szczęście, chciałoby się rzec. I bez tego Marvel's Wolverine od momentu premiery jest obiektem fali drwin i hejtu w mediach społecznościowych. Na różnych kanałach znajdziemy ogromną liczbę klipów pokazujących np. sekwencje QTE czy też pościgowe, w których zwyczajnie nie da się przegrać. Bywały nawet osoby, które podczas pogoni na motocyklu zaraz na początku gry… puszczały pada. Loganowi to jednak nie przeszkadzało, bo pomimo konsekwentnego odbijania się od band czy innych pojazdów najczęściej docierał on do celu. Do tego dochodzi też (nie)sławny niebieski ślad, będący emanacją węchu Rosomaka, ale w praktyce prowadzący gracza za rękę od punktu A do punktu B.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.