Jeden z najlepszych horrorów science fiction pojawił się na dużym ekranie dokładnie 44 lata temu.
Coś Johna Carpentera obchodzi dziś 44. rocznicę premiery. Film, który w 1982 roku nie podbił kin i spotkał się z chłodnym przyjęciem części krytyków, z czasem urósł do rangi jednego z najważniejszych horrorów science fiction w historii kina.
Coś
Coś – minęły 44 lata od premiery kultowego horroru science fiction
Dokładnie 25 czerwca 1982 roku do amerykańskich kin trafiło Coś. Produkcja, w której główną rolę zagrał Kurt Russell, była nową adaptacją powieści Johna W. Campbella Jr. i opowiadała o grupie badaczy stacjonujących na Antarktydzie. Bohaterowie odkrywają, że w ich bazie pojawiła się obca forma życia, zdolna do przejmowania i perfekcyjnego imitowania innych organizmów.
Dziś trudno wyobrazić sobie kanon horroru science fiction bez tego filmu, ale droga do statusu klasyka była w tym przypadku wyjątkowo długa. W momencie premiery Coś nie okazało się wielkim sukcesem finansowym. Film zarobił w kinach nieco ponad 20 milionów dolarów na świecie, co przy budżecie wynoszącym 15 milionów dolarów było wynikiem dalekim od zadowalającego. Produkcja musiała mierzyć się również z bardzo mocną konkurencją, przede wszystkim z E.T. Stevena Spielberga oraz Łowcą androidów Ridleya Scotta.
W 1982 roku film Carpentera nie zachwycił również recenentów. Część krytyków doceniała techniczne wykonanie oraz imponujące efekty praktyczne, ale jednocześnie zarzucała produkcji przesadną brutalność, odpychającą cielesność i ponury, nihilistyczny ton. Coś było filmem niepokojącym, zimnym i pozbawionym łatwego katharsis, dlatego w epoce zdominowanej przez bardziej przygodowe lub optymistyczne kino fantastyczne mogło wydawać się zbyt bezkompromisowe.
GramTV przedstawia:
Z czasem właśnie te elementy stały się jednak największą siłą produkcji. Klaustrofobiczna atmosfera, narastająca paranoja, brak pewności co do tożsamości bohaterów oraz zakończenie, które do dziś prowokuje dyskusje, sprawiły, że Coś zaczęto odczytywać jako jeden z najczystszych przykładów filmowego horroru o utracie zaufania. Nie chodziło tu wyłącznie o strach przed potworem, ale również o lęk przed drugim człowiekiem i przed własnym ciałem.
Wpływ filmu Carpentera na rozwój horroru science fiction jest trudny do przecenienia. Coś połączyło opowieść o kosmicznym zagrożeniu z body horrorem, psychologicznym thrillerem i kinem przetrwania. Obcy nie był tu jedynie potworem atakującym z zewnątrz, lecz bytem, który rozsadzał społeczność od środka. Ten motyw powracał później w wielu filmach, grach i serialach, gdzie zagrożenie polegało nie tylko na fizycznym przetrwaniu, ale też na niemożności odróżnienia człowieka od imitacji.
Ogromne znaczenie miały również efekty specjalne. Mutacje, deformacje i przemiany pokazane w Coś do dziś uchodzą za jedne z najbardziej pamiętnych przykładów praktycznego rzemiosła w kinie grozy. Film udowodnił, że horror science fiction może być jednocześnie widowiskowy, obrzydliwy, inteligentny i oparty na bardzo prostym, lecz niezwykle skutecznym napięciu: skoro każdy może być potworem, to nikomu nie można ufać.
Po latach produkcja została w pełni zrehabilitowana. Dziś Coś jest regularnie wymieniane wśród najlepszych horrorów w historii, a jego pozycję potwierdza nie tylko status kultowego klasyka, ale również decyzja o wpisaniu filmu do National Film Registry w Stanach Zjednoczonych. To symboliczne domknięcie drogi, którą film Carpentera przeszedł od niedocenionego, kontrowersyjnego tytułu do jednego z najważniejszych osiągnięć w historii kina grozy.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!