Analityk wyciąga smutne wnioski dla protestujących fanów.
Akcja PlayStation Blackout miała być wyraźnym sygnałem sprzeciwu wobec decyzji Sony, jednak – jak się okazało – nie przyniosła oczekiwanego skutku. Według danych firmy Circana, w trakcie protestu nie odnotowano żadnych istotnych zmian w liczbie graczy ani w poziomie aktywności.
Odpowiedź nie pozostawia wątpliwości. „Nie. W naszych danych nie odnotowaliśmy znaczących zmian w liczbie graczy ani w poziomie aktywności”. Inicjatywa od początku spotykała się z krytyką części społeczności. Jednym z najczęstszych zarzutów był krótki czas trwania protestu; tygodniową przerwę uznano za niewystarczającą, by wywrzeć na Sony odczuwalną presję. Również termin akcji mógł zostać niefortunnie dobrany. Blackout zbiegł się w czasie z targami Gamescom, co utrudniało jednoznaczne przypisanie ewentualnego spadku aktywności właśnie temu protestowi.
GramTV przedstawia:
Mimo to, po zakończeniu kampanii grupa organizatorska DoesItPlay uznała, że osiągnęła swój „cel minimalny”, jednocześnie zapowiadając kolejne działania w przyszłości.
Statystyki Circana mówią jednak co innego – przynajmniej w kwestii aktywności użytkowników PlayStation – wydarzenie nie pozostawiło po sobie zauważalnego śladu. Fortnite, NBA 2K27 i Roblox nadal znajdowały się w gronie najpopularniejszych tytułów na tej platformie.
Oczywiście że takie akcje nie będą miały efektu - zacznijmy od tego że kto o czymś takim wogóle słyszał?
Osobiście myślę że Sony się samo prędzej wykończy. Owszem - na tę chwilę ciężko znaleźć im konkurencje, ale to oni sami zapędzają się w kozi róg. GTA VI będzie niesamowitym sukcesem, ale słyszę też głosy że sporo ludzi poczeka na premierę na PC. Będzie peak sprzedaży, ale co dalej? Ich własne projekty nie rokują - najnowszy, Wolverine - który miał być przecież system sellerem - okazał się klapą. O Heretic nie wiadomo nic (kolejny tytuł na wyłącznosć). Kojimy się pozbyli (wielu ludzi liczyło na kolejne MGS albo coś w ten deseń). Ostatnie State of Play raczej wywołują dramy i wzbudzają politowanie niż ekscytacje. To nie są bardzo widoczne pękniecia, ale dawać 6000 zł za konsolę która ma tylko garstkę gier w które nie zagrasz gdzie indziej? Na Steam Machine czy PC? Tutaj gracze mogą się chcieć dwa razy zastanowić. Resumując - dla nich większym zagrożeniem jest ich własna strategia biznesowa, niż paru "oburzonych graczy".