Marvel’s Wolverine – recenzja. Stępione szpony

Radosław Krajewski
2026/09/10 17:00
0
0

Długo wyczekiwana gra z superbohaterem Marvela już wkrótce zadebiutuje na PlayStation 5. Oceniamy, czy Insomniac Games znów spełniło oczekiwania graczy.

Wiele wewnętrznych studiów deweloperskich należących do PlayStation nie wydało żadnej gry w czasie życia PlayStation 5. Wynikało to głównie z narzuconej przez Sony polityki, aby ta generacja konsol stała pod znakiem gier-usług. Insomniac Games to jeden z nielicznych deweloperów, który zachował swoją wcześniejszą tożsamość i studio mogło dalej pracować nad grami przeznaczonymi dla pojedynczego gracza. Dzięki temu otrzymaliśmy nie tylko Marvel’s Spider-Man 2, czy wcześniej spin-off o Miles’ie Moralesie, ale również nową odsłonę Ratcheta & Clanka. Od dłuższego czasu deweloperzy pracowali również nad grą z innym superbohaterem, czyli Wolverinem. Prace nad produkcją przedłużyły się z powodu wycieku z grudnia 2023 roku, kiedy to do sieci trafiły pliki gry, a także liczne screeny i fragmenty rozgrywki. Na szczęście Insomniac Games przezwyciężył wszystkie te trudności i już wkrótce na rynku zadebiutuje pierwsza od siedemnastu lat solowa gra o Loganie. Po serii Marvel’s Spider-Man oczekiwania wobec Wolverine’a były ogromne, ale czy studio zdołało je spełnić? W pewnych aspektach tak, ale w innych nowe przygody popularnego Rosomaka pozostawiają sporo do życzenia.

Jestem zemstą!
Jestem zemstą!

Mały Logan

Marvel’s Wolverine oferuje całkowicie nową historię, więc ta z gry nie jest w żaden sposób powiązana z uniwersum Marvela, czy wcześniejszą serią X-Menów od FOX-a. Wszystko rozpoczyna się trzydzieści lat wcześniej, kiedy naukowiec Nathaniel Essex odnajduje w lesie rozwścieczonego, dzikiego i zdezorientowanego mężczyznę. Przygarnia go do siebie i wraz z grupą innych mutantów, tworzy Zespół X, którego głównym zadaniem jest walka z oddziałami Bolivara Traska, aby chronić innych, podobnych sobie. W drużynie następuje jednak rozłam i Logan wycofuje się na pewien czas. Rosomak powraca jednak do łask Essexa jakiś czas później. Wraz z Szablozębnym i Mystique, znaną również jako Raven, wyruszają na tajną misję, gdzie muszą stawić czoła żołnierzom Trask Industries. Na swojej drodze Wolverine napotyka na ślad innych mutantów, którym przewodzi potężna osoba, posługująca się psionicznymi mocami. Okazuje się, że Trask poluje na nich, aby wykorzystać ich moce do zbudowania potężnej broni wymierzonej we wszystkich nieludzi.

Fabuła zdecydowanie nie jest mocnym atutem Marvel’s Wolverine, a wręcz przeciwnie i niestety trzeba stwierdzić, że jest jedną z największych wad. Punkt wyjścia jest całkiem ciekawy, tym bardziej że w tym świecie X-Meni nie istnieją, więc Nathaniel Essex przez pewien czas przyjmuje tu rolę mentora, niczym Profesor X dla X-Menów. Podobieństwa są uderzające, gdy chwilę po pierwszej misji trafimy do wielkiej rezydencji naukowca, pośrodku gór i lasów, która służy za bazę wypadową dla Zespołu X. Niemniej ta sielanka i wesołe wyrzynanie przeciwników w pień nie trwa długo, gdy na scenie pojawia się Jean Grey. Logan zaczyna podróżować po świecie, aby odkryć swoją przeszłość, a jednocześnie skonfrontować się ze swoimi dawnymi, jak i nowymi wrogami. Chociaż całość powinna mieć epicki wymiar, w końcu w historii przewija się postać potężnego Mistera Sinistro, nie brakuje również popularnych mutantów znanych z licznych filmów, jak i groźnych Sentineli, czy ukrywających się w cieniu oddziałów Ręki, to fabuła zdecydowanie nie porywa. Gdybyśmy otrzymali ekranizację tej gry, hollywoodzcy twórcy mieliby pełne ręce roboty, aby ją uatrakcyjnić.

Głównie ze względu na powtarzalność, wykorzystywanie tych samych chwytów narracyjnych, jak i samą postać Logana, która daleka jest od tego, czego fani mogliby oczekiwać. Istotnym wątkiem w całej historii jest amnezja tytułowego bohatera i próba odnalezienia skrawków jego przeszłości i ich zrozumienia. Wielokrotnie było to podejmowane w komiksach, czy filmach, jak i kultowym serialu animowanym z 1992 roku. Problem w tym, że Logan w wersji od Insomniac Games jest zbyt emocjonalny, wrażliwy, sentymentalny i ckliwy. Jeżeli liczyliście na dzikiego samotnika, który rzuca cynicznymi i sarkastycznymi uwagami, będącym introwertykiem i gburem, to trafiliście pod zły adres. Właściwie Wolverine nie ma w sobie żadnej z tych cech, a jego dzikość i brutalność podkreślana jest głównie w gameplayu, a nie w historii. Zamiast tego mamy tu sporo dialogów o emocjach i uczuciach, które nie pasują do tej postaci. To jeszcze większe i bardziej bezpośrednie przejście niż w God of War, gdy w greckiej trylogii Kratos był nieustępliwym zabijaką, żeby w nordyckiej dylogii wyraźnie zmiękł i nabrał więcej empatii.

W Marvel’s Wolverine pełno jest dialogów o emocjach i uczuciach
W Marvel’s Wolverine pełno jest dialogów o emocjach i uczuciach

Zresztą ta zmiana szczególnie widoczna jest w samym projekcie Logana. Rzadko kiedy twórcy pozwalają sobie na ukazaniu na twarzy bohatera prawdziwego gniewu, dzikości, a nawet pewności siebie. Przez większość czasu Wolverine wygląda jak zbity pies – przewrażliwiony, strachliwy i zahukany. Co prawda deweloperzy próbują to ratować pewnymi charakterystycznymi manierami bohaterami znanymi z komiksów, żeby tylko wspomnieć o strojach, wulgaryzmach, czy piciu alkoholu, ale to nie wystarczy, aby przekonać, że ten Logan ma wiele wspólnego pod względem charakteru i osobowości do swoich odpowiedników z innych mediów.

Każdy ma tu jakiś problem

Jeszcze gorzej się robi w relacjach Wolverine’a z innymi postaciami. Dużo miejsca poświęcono wątkowi Jean Grey i rodzącej się miłości między tymi dwiema postaciami. Problem w tym, że nie jest on szczególnie ciekawy. Tym bardziej że tutaj Insomniac Games też pokusiło się o pewne dalece idące zmiany, które mogą zdenerwować wiernych fanów Logana. Początkowo dobrze wypada nakreślenie stosunków bohatera z Szablozębnym, z którym łączy go wspólna przeszłość. Z czasem ich relacja również skręca w dziwne i mało komfortowe emocjonalne tony i żeby nie zdradzać zbyt wiele, to Victor Creed ma ogromny żal do Rosomaka, że ten go porzucił, chociaż w przeszłości tak dobrze się razem bawili, zabijając żołnierzy Traska. Przypomina to motyw z jakiejś podrzędnej, streamingowej, szkolnej teen-dramy, a nie produkcji skierowanej do dorosłego odbiorcy. Jakby tego było mało także wątek Essexa oparty jest na uczuciach i nawet, jeżeli motywacje Mistera Sinistro są jasno zarysowane, tak ciężko się tym wszystkim szczególnie przejmować.

Dodatkowo wątek Logana przesycony jest powtarzalnymi i schematycznymi momentami, w których wykorzystywany jest motyw przebudzenia Logana po „śmierci” lub traumatycznym przeżyciu. W całej grze mamy kilka takich scen, po których następuje dzika furia Wolverine’a, objawiająca się brakiem kolorów i podświetleniem na czerwono organów przeciwników, aby można było rozpocząć kolejny krwawy taniec śmierci. Rzecz w tym, że niektóre z tych scen rozgrywają się w głowie bohatera, podobnie jak wiele innych fabularnych momentów. Gra wyraźnie z tym przesadza i widać, że twórcy nie mieli pomysłu, jak rozwinąć osobisty wątek Rosomaka. Plus jednak taki, że po wielu takich momentach Logan otrzymuje nowe umiejętności, które możemy wykorzystywać w walce.

Mam również trochę żal do twórców, że tak oszczędnie wykorzystali bogate uniwersum X-Men. W Spider-Manach mieliśmy sporo znanych postaci i jeszcze więcej kultowych antagonistów. Tutaj niestety całość ma bardziej kameralny wymiar i brakuje większej liczby postaci niezależnych, a w szczególności przeciwników, z którymi moglibyśmy się zmierzyć. Mam nadzieję, że w kontynuacji to poprawią, a najlepiej by było, gdyby wprowadzeni zostali X-Meni, co rozwiązałoby ten problem.

Produkcja oferuje też skradanie, ale to nie w stylu Logana
Produkcja oferuje też skradanie, ale to nie w stylu Logana

Gdy trzeba wysunąć szpony

I tu dochodzimy do momentu, który powinien być najważniejszym plusem produkcji, czyli pojedynków. Rzeczywistość jest jednak nieco bardziej skomplikowana. Walka czerpie pełnymi garściami ze slasherów, więc przede wszystkim liczy się liczba ataków na sekundę, szybkość i refleks. Jest brutalna, krwawa i dynamiczna, czyli tak, jak w zasadzie powinno być w grze o Wolverinie. W czym tkwi jednak szkopuł? Ciosy nie mają odpowiedniej siły ataków, jak chociażby w Spider-Manie. Wynika to zarówno z animacji, jak i dźwięków, przez które podczas atakowania przeciwnika, nie ma się wrażenia, że robi mu się jakąkolwiek krzywdę. Chociaż zalewamy wrogów licznymi atakami, również specjalnymi, to dopiero podczas wykonywania finiszerów czuć, że sterujemy potężnym superbohaterem, który nie patyczkuje się z nikim, kto stanie mu na drodze. Walka jest przyjemna i całkiem wymagająca, jako że jednocześnie musimy radzić sobie z wieloma zróżnicowanymi oponentami naraz, którzy potrafią atakować Logana jednocześnie, ale brakuje w tym odpowiedniego ciężaru, który był obecny chociażby w kultowym już X-Men Origins: Wolverine z 2009 roku.

Nasz Rosomak ma do dyspozycji również wspomniane ataki specjalne, które pozwalają zaatakować kilku przeciwników naraz, czy też wyprowadzić potężne ciosy w stronę tylko jednego lub wzmocnić swoją obronę i przyśpieszyć regenerację zdrowia. Nie brakuje również parowania, które pozwala przejść do chwilowej defensywy, gdy naciera na nas kilku przeciwników naraz. Bronić się też możemy odskokami, a dzięki dedykowanemu przyciskowi, możemy błyskawicznie doskakiwać do oddalonych przeciwników. Ważną rolę pełni również szał, którego trzy paski postępu nabijamy wraz z atakowaniem i zabijaniem kolejnych wrogów. Szał wpływa nie tylko na siłę ataku Wolverine’a, ale również na możliwość odblokowania finiszerów, dzięki którym łatwiej poradzimy sobie z przeciwnikami. Dodatkowo już jeden wypełniony pasek szału pozwala nam uratować Logana, gdy jego życie spadnie do zera. Jest to przydatna funkcja, która niejednokrotnie pozwala uratować bohatera, gdy mierzymy się z prawdziwym tsunami oponentów lub potężniejszymi wrogami.

Początkowo wszystko to robi ogromne wrażenie, ale w połowie gry łatwo zdać sobie sprawę, że produkcja nie wprowadzi już zbyt wiele nowości, a już tym bardziej takich, które diametralnie zmienią rozgrywkę. Umiejętności specjalnych jest zaledwie sześć, a w przeciwieństwie do Marvel’s Spider-Man Logan nie posiada żadnych gadżetów, aby urozmaicić sobie walkę. Rosomak nie może również liczyć na zmianę broni i jedyną odskocznią od monotonii jest wykorzystywanie środowiska, aby nabić przeciwników na ostrze wózka widłowego, wrzucić do gorącej lawy, czy w przepaść. Pojedynkom brakuje głębi, szczególnie że sami przeciwnicy również do zbyt urozmaiconych, czy oryginalnych nie należą.

Walka jest soczysta
Walka jest soczysta

Typów przeciwników jest zaledwie kilku i każdy wymaga osobnego podejścia. Są zwykli żołnierze, strzelcy, snajperzy, potężni Reaverzy z ostrzami, czy też większe i bardziej wymagające jednostki, które potrzebują dobrą minutę naparzania, aby w końcu padli. Nieco ciekawiej robi się w drugim akcie gry, kiedy to żołnierze Traska ustępują wojownikom Ręki. Chociaż ci mają nieco inny wachlarz ataków, to jednak na tyle podobny, że szybko można wyuczyć się schematów pokonania każdego z nich. Rozczarowaniem pod tym względem jest niestety trzeci, finałowy akt, w którym znów powracają Reaverzy i wśród przeciwników pojawiają się tylko dwie nowe jednostki, z czego jedna z nich okazuje się gąbkami na ciosy, przez co po pokonaniu już takich dwóch, ma się dosyć walki z kolejnymi.

Tsunami wrogów

Cieszy jednak, że Marvel’s Wolverine nie jest kolejną kopią serii Batman: Arkham, gdzie przeciwnicy otaczają bohatera i atakują pojedynczo, a cała walka polega na kontrach. Tutaj parowanie ataków wrogów również ma ważną funkcję, ale nigdy nie możemy być pewni, że po udanym bloku za chwilę nie zaatakuje nas kolejny przeciwnik, którego ciosu już nie sparujemy. Nawet podczas powaleń przeciwników i prób wykończenia leżącego oponenta, Logan nie jest niewrażliwy na otrzymywane obrażenia. Nie brakuje więc momentów, przy których można rzeczywiście się spocić, a nawet zdenerwować na liczbę przeciwników i ich ciągłe ataki. Gra jest jednak sprawiedliwa i wystarczy chwila opanowania, aby powrócić do odpowiedniego rytmu i znów skutecznie atakować, czy blokować. Trzeba mieć jednak na uwadze, że na średnim poziomie trudności nawet jeden przeciwnik potrafi atakować kilka razy pod rząd, co może uszczuplić pasek zdrowia o 3/4 swojej pierwotnej wartości.

Gra oferuje aż pięć poziomów trudności. Nie brakuje więc fabularnego, w którym domyślnie włączona jest nieśmiertelność, więc Logan nigdy nie zostaje powalony. Zdecydowaną większość gry przechodziłem na normalnym poziomie, który nie okazał się szczególnie wymagający i jedynie raz udało mi się zginąć, wyłącznie z powodu mojego gapiostwa. Mimo to walka ani razu nie frustrowała, nie wydawała się nieuczciwa, czy źle zbalansowana. Całość zależy od nauki ataków przeciwników i gdy szybko zapamiętamy ciosy wrogów, żadna walka nie będzie zbyt trudna. Nieco inaczej wygląda to w przypadku dwóch najwyższych poziomów trudności, w których każda nieuwaga może zakończyć się śmiercią. Polegają one głównie na większej liczbie punktów życia przeciwników i mocniejszych atakach. Nadal gra wymaga więc refleksu i orientowania się w przestrzeni, a niekoniecznie opracowywania jakichś strategii.

GramTV przedstawia:

Niestety Marvel’s Wolverine cierpi na ogromne problemy z kamerą. To szybka i dynamiczna gra, dlatego twórcy nie zablokowali kamery za plecami bohatera, a co więcej, podczas walk nie możemy również zablokować jej na przeciwniku. Niektóre areny pojedynków są niestety dosyć małe i wąskie, przez co kamera szaleje. Niejednokrotnie na ślepo atakowałem i blokowałem ciosy oponentów, gdyż kamera zaczęła nagle wariować lub widok został zablokowany przez jakiś obiekt. To przeszkadza szczególnie, gdy na ekranie jest wielu wrogów, a walka cały czas toczy się w 360 stopniach. Łatwo wtedy nadziać się na ataki, samemu nie wiedząc, kogo atakujemy. Z jednej strony podnosi to poziom trudności niektórych starć, ale potrafi też sfrustrować, gdy pojedynek przeniesie się w jakiś kąt areny i nasz widok zostaje mocno ograniczony.

Potężny mutant, a po prawej jakiś typek do pokonania
Potężny mutant, a po prawej jakiś typek do pokonania

Nie do końca przekonały mnie też walki z bossami, głównie ze względu na ich powtarzalność. Co prawda każde takie starcie ma po dwie lub trzy fazy, po której ataki bossa się zmieniają, ale wciąż polega to na tym samym schemacie, czyli unikaniu i parowaniu ciosów przeciwnika do momentu, aż będzie można samemu wyprowadzić kilka ataków lub użyć umiejętności specjalnej. Walki zaczynają przypominać synchroniczny taniec i chociaż może to brzmieć obiecująco, to gdy dodamy do tego dosyć długi pasek życia bossów i ich sporą wytrzymałość na zadawane obrażenia, taniec ten przeradza się w kilkuminutową sekwencję, w której w kółko powtarzamy te same czynności. Może właśnie dlatego walk z bossami jest tylko kilka i oprócz dwóch ostatnich, niestety żadna nie robi większego wrażenia.

Warto również wspomnieć, że w niektórych momentach gry Loganowi pomaga jeden sojusznik. W dalszej części gry jest to Jean Grey, która atakuje przeciwników swoimi atakami. Nie do końca odnotowałem jakiś większy wpływ jej działania na eliminację wrogów, poza momentami, gdy podnosi przeciwnika w górę, a Logan może wtedy skorzystać z finiszera, aby dobić oponenta. Wtedy pomoc tej drugiej postaci jest rzeczywiście realna, ale niestety każdy z takich sojuszników ma tylko jeden specjalny atak, po którym następuje ciągle ta sama animacja kończąca. Szkoda również, że Logan jest jedyną grywalną postacią i aż prosiło się, aby w grze dodać sekwencję, w której pokierowalibyśmy Szablozębnym lub Jean Grey. W tym drugim przypadku wymagałoby to od twórców stworzenia zupełnie nowego systemu walki dedykowanemu tylko tej postaci, więc to ograniczenie jest zrozumiałe, ale wciąż mógłby być to wstęp do jeszcze większej roli bohaterki w potencjalnej kontynuacji gry.

Nie brakuje walk z gigantycznymi bossami
Nie brakuje walk z gigantycznymi bossami

Ciasnota

Marvel’s Wolverine jest w pełni liniową, fabularną grą, więc w produkcji nie znajdziemy wielu aktywności pobocznych. Oprócz standardowych korytarzy i aren z przeciwnikami, otrzymujemy również kilka większych obszarów, po których możemy się w miarę swobodnie przemieszczać, zarówno horyzontalnie, jak i wertykalnie. Logan dzięki swoim pazurom może dostać się na dachy budynków, czy konary drzew, aby zorientować się w otoczeniu, po cichu wyeliminować wrogów, czy też odnaleźć znajdzki. Nie daje to jednak większej swobody, gdyż koniec końców i tak tylko jedna droga prowadzi do kontynuowania fabuły. Same lokacje pełne są więc niewidzialnych ścian, zarówno tych naturalnych, jak przepaście, czy te mniej, jak blokujące dalszą drogę ludzie lub samochody. W grze odwiedzimy nie tylko kanadyjskie lasy, wnętrza fabryk, militarne placówki, ale również tokijskie ulice, czy japońskie pałace. Mimo to większość lokacji nie robi większego wrażenia i brakuje im spektakularności, ale też naturalności, aby nie wyglądały jak makiety, które wyłącznie czekają na ingerencję gracza.

Ta jest jednak niewielka. Logan co prawda może niszczyć elementy otoczenia, ale tylko wybrane. Skrzynie, krzesła, komputery, czy drzewa bambusowe możemy ściąć naszymi ostrymi pazurami, ale niestety nie możemy całkowicie zdewastować otoczenia, aby pozostało jedno wielkie pogorzelisko z obowiązkowymi stosami ciał poległych przeciwników. Większe wrażenie ta niewielka destrukcja otoczenia robi więc podczas walki, gdy przypadkowo coś zniszczymy atakując wrogów, ale gdy sprawdzimy ją w innych warunkach, pokazuje, że niewiele jest tu interaktywnych elementów. Szkoda, że twórcy nie pokusili się, aby Wolverine mógł używać wybranych obiektów do atakowania wrogów, co z pewnością urozmaiciłoby model walki.

Szablozębny potrafi dać w kość, nie tylko przeciwnikom
Szablozębny potrafi dać w kość, nie tylko przeciwnikom

Każda znajdźka ma znaczenie

Większość poziomów w grze posiada ukryte znajdzki, które nie tylko rozwijają historię gry, również wpływają na rozwój bohatera. Logana możemy rozwijać na trzy sposoby. Podstawowym jest wbijanie kolejnych poziomów doświadczenia za zabijanie przeciwników, niszczenie specjalnych beczek i kapliczek, a także odkrywaniem zaznaczonych na niebiesko fabularnych elementów, które Rosomak komentuje. Po zdobyciu poziomu otrzymujemy jeden punkt, który możemy wykorzystać na wykupienie zdolności, umiejętności specjalnej lub jej ulepszenia. Tych talentów nie ma zbyt wiele i do końca gry udało mi się wykupić je wszystkie, pomimo zdobywania kolejnych poziomów doświadczenia i co za tym idzie punktów, których nie mogłem już na nic wykorzystać. Nie wiem, czy to problem z balansem gry, czy też tak miało być, a może Insomniac Games planuje jakiś fabularny dodatek, dzięki któremu dalej będziemy mogli rozwijać Logana, ale w Marvel’s Wolverine nie występuje tradycyjny dylemat, którą zdolność teraz wykupić, aby pasowała do buildu postaci, gdyż jako takich buildów tu nie uświadczymy. Na długo przed końcem gry możemy odblokować wszystko i maksymalnie rozwinąć postać, o ile poświęcimy nieco więcej czasu na dokładne eksplorowanie lokacji.

W tych znajdziemy również skrzynie z materiałami, dzięki którym wykupujemy kolejne kostiumy i szpony. Nie jest to wyłącznie kosmetyczny bajer i właśnie za sprawą kupowania następnych strojów podnosimy pasek zdrowia naszego bohatera. W grze znajdziemy kostiumy charakterystyczne dla filmów z Hugh Jackmanem, jak i komiksowe klasyki, a nawet kilka bardziej zaskakujących uniformów, które robią spore wrażenie. Co istotne, oprócz kilku wybranych etapów, w produkcji możemy swobodnie przełączać się między posiadanymi kostiumami i dobierać do nich różnego rodzaju szpony. Jak przystało na Logana w Marvel’s Wolverine nie brakuje także butelek whiskey, po zdobyciu których otrzymujemy krótką historię z przeszłości Rosomaka, ale co ważniejsze, także punktów, które odpowiadają za Sploty. Dzięki nim możemy zmodyfikować DNA bohatera, umieszczając w wolnym miejscu umiejętność pasywną. Łącznie możemy mieć ich dziesięć, a wpływają one na większe zdrowie, szybkość uzdrawiania, walkę, kontry, a nawet na lepszą zdolność do odkrywania znajdziek.

Gra oferuje sporo charakterystycznych kostiumów dla Logana
Gra oferuje sporo charakterystycznych kostiumów dla Logana

W większości lokacji znajdziemy również Drzwi koszmarów, czyli specjalne miejsca prowadzące do chaty Logana, odblokowujące nowe wyzwanie, po ukończeniu których otrzymujemy punkty odpowiadające za Adaptacje. Twórcy przygotowali tylko trzy rodzaje wyzwań: bieg na czas, walka na czas oraz arena walk z nabijaniem punktów. Pierwszy z nich wymaga przebiegnięcia do mety trasy w wyznaczonym czasie. Drugi na pokonaniu przeciwników lub konkretnych typów wrogów, zaś trzeci na nabiciu odpowiedniej liczby punktów, mierząc się z kolejnymi falami wrogów i zdobywaniu co pięć poziomów nowej umiejętności, która polepsza niektóre statystyki, jak zadawanie czterokrotnie wyższych obrażeń, ale za cenę pogorszenia innej zdolności, jak np. wolniejszej regeneracji życia. Każde wyzwanie ma cztery progi, po których otrzymujemy od jednego do czterech punktów Splotu, które wykorzystujemy w Adaptacji. Szczególnie ciekawie prezentują się areny wymagające nabijania jak największej liczby punktów. Tu aż prosi się o jakieś funkcje wieloosobowe z tablicami wyników, aby można było rywalizować z innymi graczami. Jest w tym duży potencjał, który nie został wykorzystany. Tylko wymagałoby to od twórców stworzenia kolejnych takich aren, gdyż w grze znalazły się tylko cztery i każda rozgrywa się w tej samej scenerii.

A miało być tak pięknie

Pod względem graficznym Marvel’s Wolverine nie pokazuje pełni możliwości PlayStation 5. Oczywiście po prezentacji GTA 6 nieco inaczej można patrzeć wizualną stronę gier, ale tytuł od Insomniac Games wciąż nie należy do czołówki najładniejszych produkcji, jakie pojawiły się na obecnej generacji konsol. Dobrze wypadają projekty głównych bohaterów i przeciwników, szczególnie ich animacje i mimika, a duże wrażenie robi rzecz jasna płynność i brutalność pojedynków. To właśnie wtedy Wolverine prezentuje się najlepiej – gdy jest w ruchu. Na bardziej statycznym i mniej dynamicznym obrazie widać już pewne mankamenty, szczególnie w bardziej oddalonych obiektach. Tekstury nie są zbyt ostre, pozbawione detali i rozmazane. Wiele obiektów, czy modeli postaci jest podobna do Marvel’s Spider-Man 2, ale tam można było zrzucić to na karb otwartego świata. Widać wyraźnie, że ta gra powstała zbyt długo, przez co technologicznie bywa nieco przestarzała. Z tego względu niektóre lokacje nie robią wrażenia i widać ich sztuczność.

W grze powraca ray tracing znany z Marvel’s Spider-Man i wciąż robi wrażenie
W grze powraca ray tracing znany z Marvel’s Spider-Man i wciąż robi wrażenie

Przyczepić się za to nie mogę do optymalizacji. Tytuł oferuje trzy tryby graficzne, choć jeden jest dosyć ukryty. Otrzymujemy wierność obrazu z wyższą rozdzielczością i 30 klatkami na sekundę oraz wydajności z dynamiczną rozdzielczością i celowaniem w 60 FPS-ów. Jeżeli posiadamy telewizor obsługujący VRR i 120 Hz, możemy włączyć również obie opcje, aby przy trybie wierności obrazu otrzymać 40 FPS-ów. Najwięcej grałem właśnie na tym trybie i na palcach jednej ręki mogłem policzyć sytuację, w której na ekranie działo się na tyle dużo, że spadki framerate’u były widoczne. Co ciekawe, zazwyczaj działo się to w momencie, gdy kamera źle się ustawiła i większość ekranu zostało zasłonięte przez jakiś obiekt. Mimo to nie widzę powodu, aby opcja z 40 FPS-ami była ukryta pod dwie osobne opcje, zamiast być jednym z wybieranych trybów, tak jak ma to miejsce w wielu innych grach, również tych ekskluzywnych na PlayStation 5.

Logan Loganowi nierówny

Oprawa dźwiękowa jest jak najbardziej na plus. Co prawda brakuje tu dających się łatwo zapamiętać motywów muzycznych, ale oryginalny, anglojęzyczny dubbing naprawdę sporo wynagradza. Nieco gorzej wypada polska wersja, która wciąż stoi na wysokim poziomie, ale niektórzy aktorzy podkładający głos pod Logana nie zawsze wypadają odpowiednio do prezentowanej sceny. Brakuje mu mocniejszego tembru głosu, większej agresji i zdecydowania. Pozostałe głosy wypadają jak najbardziej dobrze, szczególnie świetny Szablozębny.

Produkcja Insomniac Games nie jest wolna od błędów. Na całe szczęście nie ma ich zbyt dużo i nie natrafiłem na żaden, który nie umożliwiłby mi dalsze przejście gry. Zdarzają się graficzne glitche z przenikaniem obiektów, czy złą kolizją między postaciami, przez co czasami Logan wykonuje finiszer na niewidzialnym przeciwniku. Innym razem obiekty, jak rzucony karabin po poległym wrogu, pozostaje zawieszony w powietrzu. Nie brakuje także sytuacji, w której bohater utknie w miejscu, w którym nie powinien. Przez całą grę zdarzyło mi się to cztery razy i za każdym razem jakoś udało mi się wydostać, choć nie bez nerwów, że będę musiał wczytać grę do poprzedniego punktu kontrolnego. Raz również zepsuł mi się dubbing przy zmianie z angielskiego na polski. Chociaż muzyka i inne dźwięki były nadal obecne, to postacie stały się całkowicie nieme. Wyjście do menu i wczytanie ponownie zapisu gry naprawiło ten problem. Nie są to więc żadne większe błędy, które znacząco wpływałyby na zabawę i nie dałoby się ich wyeliminować w aktualizacjach.

Piękne te Bieszczady zimą
Piękne te Bieszczady zimą

Czas na X-Menów

Marvel’s Wolverine nie jest tak udaną grą, jak dwie części Spider-Mana. Skłamałbym jednak, gdybym stwierdził, że podczas tej 18-godzinnej przygodzie, w której zrobiłem niemal wszystko, bawiłem się źle. Rozczarowanie fabułą i podejściem do postaci Logana było obecne do samych napisów końcowych, ale na szczęście gra nadrabia dobrym system walki, który dostarcza sporo adrenaliny, ale ma też sporo mniejszych i większych mankamentów, przez co niektóre starcia wolałbym odpuścić, a jak wiadomo, Wolverine nigdy nie odmawia walki. Dlatego też ciężko z czystym sumieniem polecić tę grę tym, do których powinna być najbardziej skierowana, czyli fanom Jamesa Logana Howletta. Jeżeli jednak chcecie zagrać w dynamiczny, efektowny i brutalny slasher, to propozycja Insomniac Games sprawdzi się jak znalazł.

7,0
Marvel’s Wolverine rozczarowuje historią, ale nadal może podobać się ze względu na efektowną i brutalną walkę, w której Logan nie bierze jeńców.
Plusy
  • Dynamiczny, brutalny i efektowny system walki
  • Spora intensywność starć, w której dobrze oddano furię Wolverine’a
  • Wymagające, ale uczciwe pojedynki z wieloma przeciwnikami naraz
  • Widowiskowe finiszery
  • Rozwój postaci polegający nie tylko na walce, ale i znajdzkach
  • Spory wybór kostiumów i szponów
  • Areny z przeciwnikami, dzięki którym można trochę wydłużyć sobie grę
  • Rozsądny czas rozgrywki
  • Duże możliwości dostosowania poziomu trudności
  • Animacje postaci stoją na wysokim poziomie
  • Optymalizacja bez zarzutów
  • Trzy tryby graficzne do wyboru
  • Świetny anglojęzyczny dubbing…
  • …a i polski w wielu przypadkach daje radę
  • Brak większych błędów technicznych
Minusy
  • Kiepska fabuła, zbyt oparta na emocjach i uczuciach bohaterów
  • To nie jest ten sam Logan znany z komiksów, czy filmów
  • Rozczarowujące relacje między bohaterami
  • Za dużo powtarzalnych schematów w narracji
  • Niewykorzystany potencjał uniwersum mutantów
  • Walce brakuje odpowiedniego ciężaru i odczuwalnej siły ciosów
  • Mała liczba umiejętności, którą zbyt szybko i łatwo można odblokować
  • Ograniczona różnorodność przeciwników i powtarzalne walki z bossami
  • Problemy z działaniem kamery
  • Mało interaktywne i sztucznie wyglądające lokacje
  • Ograniczona destrukcja otoczenia
  • Po ukończeniu fabuły nie bardzo jest po co do gry wracać
  • Grafika nie wykorzystuje w pełni potencjału PlayStation 5
  • Zdarzają się drobne glitche i pomniejsze błędy
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!