Drugi sezon Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty jeszcze bardziej wkurzy widzów. Aktor ostrzega: „Przygotujcie się”

Radosław Krajewski
2026/10/25 10:00
1
0

To już ostatni sezon tego serialu, więc twórcy nie muszą obawiać się o oceny i oglądalność.

Drugi sezon serialu Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty będzie ostatnim, ale twórcy nie zamierzają rezygnować z kontrowersyjnych dla części widzów wątków. Karim Diané zapowiada jeszcze większą reprezentację osób LGBTQ+ i ma konkretną wiadomość dla krytyków produkcji.

Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty – Karim Diané
Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty – Karim Diané

Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty jeszcze bardziej podzieli fanów? Aktor ostrzega przed finałowym sezonem

Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty nie doczeka się trzeciego sezonu, co zostało oficjalnie potwierdzone w marcu tego roku. Nie oznacza to jednak, że twórcy zamierzają zmieniać kierunek obrany w pierwszych odcinkach. Wręcz przeciwnie, ponieważ wszystko wskazuje na to, że finałowa odsłona jeszcze mocniej postawi na różnorodność bohaterów i reprezentację społeczności LGBTQ+. Przekonuje o tym Karim Diané, który wciela się w klingońskiego kadeta Jay-Dena Kraaga.

W rozmowie z serwisem TrekMovie aktor został zapytany o to, czego widzowie mogą spodziewać się po nadchodzących odcinkach. Choć nie chciał zdradzać szczegółów fabularnych, postanowił w dość bezpośredni sposób odnieść się do kontrowersji towarzyszących pierwszemu sezonowi.

Nie mogę niczego zdradzić, jeśli nie chcę wpakować się w kłopoty. Ale mogę powiedzieć jedno. Jeśli komuś podobały się homoseksualne wątki w pierwszym sezonie, to dopiero będzie zabawa! A jeśli kogoś one denerwowały, niech przygotuje się na to, że będzie jeszcze bardziej wkurzony.

Diané już wcześniej sugerował, że drugi sezon będzie znacznie odważniejszy pod tym względem. Po ogłoszeniu zakończenia serialu aktor określił nadchodzące odcinki jako wyjątkowo mocno skupione na wątkach homoseksualnych. Zapowiedział również publikację kolejnych materiałów zza kulis, a także podziękował widzom za wsparcie okazywane zarówno produkcji, jak i odgrywanej przez niego postaci. Według jego wcześniejszych zapewnień finałowe dziesięć odcinków ma rozwijać elementy znane z pierwszej odsłony, ale ze znacznie większą intensywnością.

Jay-Den Kraag od samego początku wzbudzał spore emocje wśród fanów uniwersum. Jest pierwszym otwarcie homoseksualnym Klingonem przedstawionym w tej franczyzie, ale jego orientacja seksualna nie jest jedynym elementem odróżniającym go od tradycyjnego wizerunku przedstawicieli tej rasy. Bohater odrzuca bowiem zamiłowanie do walki, które od dekad stanowiło jeden z fundamentów klingońskiej kultury, a zamiast kariery wojownika pragnie zostać lekarzem.

GramTV przedstawia:

Takie przedstawienie postaci spotkało się z różnymi reakcjami. Część odbiorców doceniła próbę pokazania Klingonów z mniej oczywistej perspektywy, podczas gdy inni uznali ją za zbyt dalekie odejście od dotychczasowego sposobu kreowania tej rasy. Dyskusja szybko rozszerzyła się na ogólny kierunek rozwoju serialu, któremu krytycy zarzucali nadmierne eksponowanie progresywnych tematów i podporządkowanie opowieści współczesnym dyskusjom społecznym.

Sam Diané nie zamierza przejmować się podobnymi zarzutami. Zapytany o to, czego oczekiwałby od osób odpowiedzialnych za kolejne produkcje osadzone w świecie Star Treka, zwrócił uwagę przede wszystkim na znaczenie różnorodności i możliwości odnalezienia własnych doświadczeń w przedstawianych historiach.

Chciałbym tylko, żeby Star Trek nadal uwzględniał różnych ludzi. Pokazujcie prawdziwych ludzi. Wszyscy wyglądamy inaczej. Ja wyglądam zupełnie inaczej niż ty, różnimy się od siebie i ty również różnisz się ode mnie. Mam nadzieję, że obaj nadal będziemy mogli odnajdywać samych siebie, oglądając ten serial.

Podobne stanowisko zaprezentował niedawno Robert Picardo, znany fanom franczyzy z roli Doktora. Aktor sugerował, że obecna sytuacja polityczna oraz niechęć części odbiorców do różnorodności mogły wpłynąć na reakcje wobec Akademii Gwiezdnej Floty. Jednocześnie wyraził nadzieję, że przyszłe odsłony serii pozostaną wierne wartościom, które od lat stanowią jeden z jej najważniejszych elementów.

Drugi sezon Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty zadebiutuje na Paramount+ w marcu 2027 roku. Będzie to zarazem definitywne zakończenie historii młodych kadetów.

Komentarze
1
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 11:06

"Karim Diané zapowiada jeszcze większą reprezentację osób LGBTQ+ i ma konkretną wiadomość dla krytyków produkcji."

I właśnie dlatego ich serial ssie. Bo to nie jest dobra motywacja żeby zrobić dobry serial. Wyobrażacie sobie ludzi piszących Measure of a Man siedzących w pokoju scenarzystów z myślą "potrzebujemy gejów i wkurzyć widzów!"

Też nie zgodzę się ze stwierdzeniem że serial wkurzy widzów. Kto ogląda jeszcze tego gniota jest raczej fanem. I raczej ten crap im się podoba. Pewnie siedzą i brandzlują się myśląc "pewnie Elon Musk to teraz ogląda i pewnie gotuje się z wściekłości!". Albo jakieś inne fantazje mają. 

Ot pobawili się za cudze pieniądze jak to skrajne lewaki mają w zwyczaju i studio ubije tego gniota. I pewnie by nawet drugiego sezonu nie było gdyby nie fakt że zamówili go zanim się zorientowali jakiego gniota ci ludzie wyprodukowali. 

Co też mnie cieszy bo bez kary finansowej dla ludzi co dali im pieniądze istnieje ryzyko że w przyszłości znowu by takiego gniota studio finansowało. A teraz they/them będą was/were. 

I powtórzę jeszcze raz - problemem nie jest różnorodność. Zostawiłem całą książkę na ten temat pod drugim wpisem:https://www.gram.pl/news/gwiazda-nowego-star-treka-ktory-zostal-skasowany-juz-po-drugim-sezonie-znalazla-winnego-anulowania-serialu

"Jednocześnie wyraził nadzieję, że przyszłe odsłony serii pozostaną wierne wartościom, które od lat stanowią jeden z jej najważniejszych elementów."

A ja liczę na to że przyszłe odsłony serii będą lepiej napisane. Serio nikt z talentem już dla nich nie pracuje? Nie było jednej osoby która zobaczyła te scenariusze i się zastanowiła czy warto na ten gniot wydawać pieniądze? 

Czasem mi się wydaje ze po prostu odpowiedzialność w korporacjach jest tak rozmyta że po prostu nikt nie wie kto ma coś sprawdzić i rzeczy przechodzą bez sprawdzania i bez namysłu. Dopiero Sega odwaliła podobny numer. Zamówili remaster Shoguna 2. Studio sknociło remaster a oni po prostu odebrali projekt i opublikowali tworząc PR-ową katastrofę. A wystarczyło wykazać MINIMUM effortu i kurcze sprawdzić co ktoś robi albo co dostarczył.