Autor tegorocznego spektakularnego hitu science fiction ma kilka uwag do Gwiezdnych wojen. Oto one

Jakub Piwoński
2026/11/02 15:20
0
0

Andy Weir ma własną opinię na temat słynnej sagi i nie boi się jej wyrażać.

Gwiezdne wojny to dla wielu fanów świętość, która nie podlega krytyce. W dobie internetu, a już na pewno po tym, jak markę przejął Disney, coraz wyraźniej widać jednak rysy na tym kulcie. Nie ulega wątpliwości, że seria wciąż silnie oddziałuje na popkulturę, ale miewa zarówno lepsze, jak i gorsze momenty. Swoją krytykę, odnoszącą się do fundamentalnych założeń sagi, przedstawił niedawno Andy Weir, autor literackiego pierwowzoru i współtwórca scenariusza do hitu Projekt Hail Mary.

Gwiezdne wojny
Gwiezdne wojny

Gwiezdne wojny oczami autora Projekt Hail Mary. Co można poprawić?

Andy Weir znany jest przede wszystkim z tekstów czerpiących z tradycji twardej fantastyki naukowej. Formuła obrana przez Gwiezdne wojny, balansujące na granicy science fiction i space fantasy, niekoniecznie musi więc do niego trafiać. W rozmowie ze SlashFilm wskazał pewien nieoczywisty problem, który jego zdaniem od lat utrudnia rozwijanie filmowej sagi. Chodzi o powracający motyw wielkich konfliktów, w których zwycięstwo bohaterów szybko traci znaczenie, ponieważ w kolejnej historii galaktyka ponownie pogrąża się w wojnie.

Gwiezdne wojny w dużej mierze opierają się na wielkich przewrotach i konfliktach. Problem polega na tym, że jeśli opowiadasz historię monumentalnej wojny, a na jej końcu zwyciężają dobrzy bohaterowie, chcesz, żeby ten stan rzeczy się utrzymał. Dlatego tak niesatysfakcjonujące jest rozpoczynanie kolejnej monumentalnej wojny.

Autor Marsjanina i Projektu Hail Mary odniósł się w ten sposób między innymi do kierunku obranego przez trylogię sequeli. W Przebudzeniu Mocy zwycięstwo Rebelii nad Imperium zostało w praktyce podważone przez pojawienie się Najwyższego Porządku i Ruchu Oporu. Weir uważa, że seria powinna poszukać świeżości w opowieściach rozgrywających się na marginesie najważniejszych wydarzeń.

Moim zdaniem najlepszym sposobem na nakręcenie kolejnego filmu z Gwiezdnych wojen byłoby opowiedzenie historii innych ludzi żyjących w czasie Galaktycznej Wojny Domowej. Oczywiście nie jestem George’em Lucasem i to może być fatalny pomysł, ale właśnie w tym kierunku bym poszedł.

Weir rozwinął tę myśl, porównując galaktyczny konflikt do II wojny światowej. Choć znamy jej najważniejsze wydarzenia i postacie, wciąż można opowiadać wiele fikcyjnych historii o ludziach, którzy przeżywali ten okres z dala od głównych frontów. Podobny potencjał widzi w uniwersum Gwiezdnych wojen. Luke Skywalker, Leia Organa i Han Solo pozostają kluczowymi postaciami sagi, ale ich historia nie musi wyczerpywać wszystkich możliwości narracyjnych tego świata. Pisarz odniósł się również do Andora, jednego z najwyżej ocenianych seriali osadzonych w uniwersum Gwiezdnych wojen. Nie krył zachwytu nad produkcją Tony’ego Gilroya, ale zaznaczył, że jej forma niekoniecznie sprawdziłaby się w kinie.

GramTV przedstawia:

Andor był niesamowity i naprawdę świetny, a do tego był serialem – i to był właściwy wybór. Jeśli kręcisz film, musisz opowiedzieć całą historię w mniej więcej dwie godziny. Andor był bardzo intelektualny, niezwykle pomysłowy i znakomicie napisany. Uwielbiałem w nim absolutnie wszystko. Nie jest to jednak coś, co można byłoby przenieść na ekran kinowy w formie filmu.

Wnioski Weira są dość jasne. Jego zdaniem Gwiezdne wojny zbyt mocno koncentrują się na historii jednej rodziny i kolejnych wielkich konfliktach. Tymczasem to znacznie szerszy świat, w którym można opowiedzieć wiele interesujących historii, bez kurczowego trzymania się schematu wypracowanego przez George’a Lucasa. Czy zgadzacie się z tą opinią? Dajcie znać w komentarzach.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!