Rok 1989 okazał się wyjątkowo interesujący dla miłośników kina science fiction i horrorów. Hollywood niemal jednocześnie wypuściło cztery produkcje, których twórcy postanowili wykorzystać strach przed tym, co może ukrywać się na dnie oceanu. Choć wszystkie opierały się na podobnych pomysłach, to właśnie James Cameron udowodnił, że z pozornie wyeksploatowanego motywu można stworzyć coś naprawdę wyjątkowego.
Otchłań
Hollywood oszalało na punkcie potworów z głębin. W jednym roku powstały aż cztery filmy, ale tylko jeden przeszedł do historii
Pod koniec lat 80. popularność filmów o niebezpiecznych stworzeniach i odizolowanych grupach bohaterów była ogromna. Nic więc dziwnego, że producenci zaczęli szukać nowych miejsc, w których można byłoby umieścić podobne historie. Oceaniczne głębiny nadawały się do tego idealnie, ponieważ ograniczona przestrzeń, brak możliwości ucieczki oraz nieznane zagrożenia stanowiły doskonałą podstawę dla trzymających w napięciu opowieści.
W 1989 roku amerykańscy widzowie otrzymali aż cztery takie filmy. Były to Obcy z głębin, Lewiatan, Lords of the Deep oraz Otchłań. Każdy przedstawiał historię ludzi realizujących podwodną misję, podczas której dochodziło do spotkania z niebezpiecznym lub niezrozumiałym stworzeniem. Większość produkcji spotkała się jednak z chłodnym przyjęciem krytyków, a podobieństwa fabularne nie pomagały im wyróżnić się na tle konkurencji.
Pierwszy do kin trafił film Obcy z głębin w reżyserii Seana S. Cunninghama, znanego również z pracy nad horrorem Piątek trzynastego. Twórca chciał wyprzedzić konkurencję i jako pierwszy wykorzystać zainteresowanie podwodnymi potworami. Historia koncentrowała się na załodze podmorskiej placówki, której członkowie stawali się ofiarami tajemniczego stworzenia. Ostatecznie okazywało się, że za atakami odpowiada olbrzymie monstrum przypominające skorupiaka. Film nie proponował jednak szczególnie odkrywczego podejścia do gatunku.
Nieco inaczej prezentował się Lewiatan, którego fabuła skupiała się na grupie podwodnych górników badających wrak radzieckiego statku. Bohaterowie odkrywali konsekwencje nieudanego eksperymentu genetycznego, polegającego na połączeniu ludzkiego i rybiego DNA. Produkcja próbowała połączyć klimat znany z filmów Obcy – ósmy pasażer Nostromo oraz Coś, ale mimo interesującego punktu wyjścia nie zdołała wypracować własnej tożsamości.
GramTV przedstawia:
Trzecim przedstawicielem tego trendu był Lords of the Deep, w którym ponownie wykorzystano pomysł podwodnej stacji zaatakowanej przez nieznane istoty. Film wyróżniał się jednak kilkoma elementami. Biolożka Claire McDowell doświadczała tajemniczych wizji, a finał sugerował, że przybysze niekoniecznie mają wrogie zamiary. Zamiast tego chcieli ostrzec ludzkość przed chciwością i destrukcyjnymi zachowaniami. Za efekty specjalne odpowiadali Robert i Dennis Skotakowie, mający na koncie Oscary. Co ciekawe, produkcja była związana z Rogerem Cormanem, dla którego James Cameron i producentka Gale Anne Hurd pracowali wcześniej jako asystenci.
Największym osiągnięciem tego nietypowego okresu okazała się jednak Otchłań Jamesa Camerona. Reżyser, który miał już na koncie Terminatora oraz Obcy: decydujące starcie, zamiast przedstawiać kolejną historię o bezwzględnym potworze, postawił na kontakt człowieka z nieznaną inteligencją. W jego filmie tajemnicza istota potrafiła zmieniać kształty, przyjmować niemal ludzką postać i przypominała raczej świetlistą formę życia niż klasycznego filmowego przeciwnika.
Szczególne znaczenie miała postać doktor Lindsey Brigman, granej przez Mary Elizabeth Mastrantonio. Bohaterka, w przeciwieństwie do części pozostałych uczestników wyprawy, nie traktowała obcego stworzenia jako zagrożenia. Dostrzegała w nim piękno i możliwość nawiązania porozumienia. Takie podejście stało się jednym z najważniejszych wyróżników filmu, pokazując, że spotkanie z nieznanym nie musi automatycznie prowadzić do konfliktu.
Co interesujące, Cameron wzorował postać Lindsey na Gale Anne Hurd, swojej ówczesnej żonie i producentce filmowej. Ich małżeństwo zakończyło się po realizacji głównych zdjęć do Otchłani. Sam sposób przedstawienia relacji między kobietą a niezwykłą istotą można natomiast uznać za zapowiedź motywów, które wiele lat później pojawiły się między innymi w nagrodzonym Oscarem Kształcie wody.
Film, częściowo inspirowany opowiadaniem H.G. Wellsa o tym samym tytule, nie był oczywiście pozbawiony problemów, szczególnie w trzecim akcie. Mimo to odniósł znacznie większy sukces artystyczny od konkurentów. Otchłań zajęła drugie miejsce w amerykańskim zestawieniu box office w weekend swojej premiery, a podczas 62. ceremonii wręczenia Oscarów otrzymała statuetkę za najlepsze efekty specjalne. W 1993 roku ukazała się również rozszerzona wersja filmu, która pozwoliła pełniej przedstawić wizję reżysera.