Z pewnością jest lepszy od kolejnych odsłon serii.
Terminator 3: Bunt maszyn obchodzi dziś 23. rocznicę premiery. Film Jonathana Mostowa zadebiutował w amerykańskich kinach 2 lipca 2003 roku i od początku mierzył się z problemem bezpośredniej kontynuacjijednego z najlepszych sequeli w historii kina akcji, ale już bez Jamesa Camerona za kamerą. Produkcja zarobiła globalnie ponad 433 mln dolarów przy budżecie szacowanym na 200 mln dolarów, co uczyniło ją sukcesem komercyjnym, choć niekoniecznie artystycznym triumfem na miarę poprzednika.
Terminator 3: Bunt maszyn
Terminator 3: Bunt maszyn – minęły 23 lata od trzeciej części kultowej serii z Arnoldem Schwarzeneggerem
Historia ponownie skupiała się na Johnie Connorze, tym razem granym przez Nicka Stahla, który żyje poza systemem i próbuje uciec przed przeznaczeniem. Na jego drodze pojawia się T-X, nowy model Terminatora, a do roli T-800 powraca Arnold Schwarzenegger. Film zachował więc podstawowy schemat serii, czyli pościg, ochronę przyszłego lidera ruchu oporu i walkę z maszyną wysłaną z przyszłości. Różnica polegała jednak na tym, że Bunt maszyn nie próbował już opowiadać o możliwości uniknięcia apokalipsy. Wręcz przeciwnie, jego finał przekonywał, że Dzień Sądu można było jedynie opóźnić.
Reakcje na Terminatora 3 były poprawne, ale dalekie od entuzjazmu, jaki przez lata towarzyszył Terminatorowi 2: Dzień sądu. Krytycy doceniali sprawne tempo, widowiskową akcję i kilka udanych scen, zwłaszcza pościg z udziałem dźwigu. Jednocześnie często podkreślano, że film sprawia wrażenie solidnie wykonanego, ale pozbawionego przełomowości, świeżości i ciężaru emocjonalnego poprzednika.
Widzowie również przyjęli film z mieszanymi uczuciami. Dla części fanów był to przyzwoity powrót Schwarzeneggera do jednej z najbardziej rozpoznawalnych ról w karierze. Dla innych był to pierwszy wyraźny sygnał, że seria po odejściu Camerona straciła swój kierunek. Problemem nie była sama realizacja scen akcji, ale porównanie z Dniem sądu, który w 1991 roku stał się technologicznym i narracyjnym punktem odniesienia dla całego kina blockbusterowego. Terminator 2 zarobił ponad 517 mln dolarów na świecie przy budżecie około 100 mln dolarów, a po latach jest wymieniany wśród najważniejszych filmów akcji i science fiction w historii.
Największym problemem Buntu maszyn było to, że kontynuował legendę, ale jej nie rozwijał. Terminator 2 nie był wyłącznie większą i droższą wersją pierwszej części. James Cameron odwrócił role bohaterów, zrobił z dawnego zabójcy obrońcę, rozbudował postać Sarah Connor, wprowadził T-1000 i połączył widowiskową akcję z opowieścią o rodzinie, traumie, odpowiedzialności oraz strachu przed nuklearną zagładą. Film do dziś uchodzi za jeden z najważniejszych przykładów sequela, który nie tylko dorównał oryginałowi, ale pod wieloma względami go przebił.
GramTV przedstawia:
Terminator 3 działał inaczej. Był bardziej konwencjonalnym filmem akcji, opartym na odtwarzaniu znanych motywów. Nowy Terminator był silniejszy i bardziej zaawansowany, ale T-X nie zrobiła na widzach takiego wrażenia jak T-1000 Roberta Patricka. Zabrakło również Sarah Connor, czyli jednej z najważniejszych postaci dwóch pierwszych filmów. John Connor w tej wersji był bohaterem zagubionym i reaktywnym, a sama opowieść przez długi czas przypominała wariację na temat tego, co fani już znali.
Film miał jednak jeden element, który z czasem bywa oceniany lepiej niż reszta produkcji, czyli finał. Zamiast kolejnego zwycięstwa nad Skynetem, Bunt maszyn kończył się nuklearną katastrofą i narodzinami przyszłości, przed którą bohaterowie próbowali uciec. To odważne, pesymistyczne zakończenie było prawdopodobnie najmocniejszym pomysłem całego filmu. Problem w tym, że droga do niego nie miała tej samej siły, precyzji i emocjonalnej intensywności, które definiowały Dzień sądu.
Terminator 3: Bunt maszyn mocno wpłynął na późniejsze odsłony marki, gdyż oficjalnie przesunął serię z opowieści o zapobieganiu apokalipsie w stronę historii o jej nieuchronności. Film ustanowił wersję wydarzeń, w której Dzień Sądu nie został anulowany, lecz jedynie opóźniony. Ten kierunek doprowadził bezpośrednio do Terminatora: Ocalenie z 2009 roku, który zamiast kolejnej historii o podróży w czasie pokazywał już świat po zagładzie i wojnę ludzi z maszynami.
Jednocześnie Terminator 3 zapoczątkował większy problem całej serii: rozpad jednej spójnej linii fabularnej. Kolejne filmy coraz częściej próbowały naprawiać, ignorować albo resetować wydarzenia z poprzednich części. Terminator: Genisys z 2015 roku przebudował historię od fundamentów, a Terminator: Mroczne przeznaczenie z 2019 roku został pomyślany jako bezpośrednia kontynuacja dwóch pierwszych filmów, pomijająca wydarzenia z Buntu maszyn, Ocalenia i Genisys. Samo uniwersum doczekało się przez to kilku konkurencyjnych wersji Dnia Sądu i alternatywnych osi czasu.